piątek, 10 stycznia 2014

15

Rozdział 15


- Nie, Harry. Nie rozumiesz. W moim domu będzie wojna przez następne siedem dni. - Louis podrapał się po głowie, gdy on i jego najlepszy przyjaciel siedzieli na swoich stałych miejscach na stołówce. Na twarzy kręcono włosego jak zwykle gościł złośliwy uśmieszek. Jak zawsze był rozbawiony przez serie wydarzeń, która działa się w życiu Louisa.

- Cóż, to nie moja wina, że każdy chłopak uważa cię za atrakcyjnego. - Harry powiedział swoim niskim i oczywiście flirciarskim głosem. - Nie mogę się doczekać, co będzie sie działo dalej.

- Nic nie wiesz o tych dwóch, gdy jesteśmy we troje, Harry. To jest takie naturalne dla nich, by nie dogadywać si. - Louis westchnął, biorąc małego gryza swojej kanapki, gdy jego myśli błądziły wokół tego, co sie zdarzyło podczas ich gimnazjalnych* dni.

***

Wszystko zaczęło się, gdy oboje z Zaynem poszli do tej samej szkoły. Byli, tak, przyjaciółmi z dzieciństwa, jednak nikt nie wiedział, że Louis traktuje Mulata jak swojego najgorszego wroga.

Louis nie powiedziałby, że był to normalny dzień, jeśli Zayn nie dokuczyłby mu na temat czegokolwiek, tego jak wygląda, co ma na sobie lub wyników jego egzaminów (w których Zayn zawsze go prześcigał bez większego wysiłku). Zaczynało się od jego włosów, które zawsze były w takim nieładzie, potem przechodziło do jego ubrań przez spodnie, aż po buty. Było to tak, jakby Zayn był czymś w stylu modowej policji, która nie ośmieli się przegapić, gdy nosisz coś nie pasującego do siebie. Zawsze znajdował coś w Louisie, by zwrócić mu uwagę, co z łatwością go wkurzało. A fakt, że Mulat uważał to za zabawne lub raczej śmieszne, wkurzał go jeszcze bardziej.

Jednak Louis wiedział, że było coś miedzy nimi dwoma, co po prostu sprawiało, iż byli nierozłączni.

Mógł poczuć, że czegoś mu brakowało, gdy Zayna przy nim nie było, ale gdy przy nim był, Louis chciał, żeby sobie poszedł. Na początku było to dziwne, czuć coś takiego do kogoś, kogo uważa się za wroga numer jeden. Jednak później, Louis zaczął zdawać sobie sprawę, że pogłębiał coś, czego do Zayna czuć nie powinien.

Dochodząc do Nialla, irlandzkiego, młodego i beztroskiego chłopaka, który naprawdę wydawał się przywiązywać do Louisa, zaraz po tym jak uratował go przed kilkoma gośćmi, którzy próbowali znęcać się nad nim. Był słaby i oczywiście nie potrafił obronić samego siebie, tym samym Louis uznał Nialla za rozwiązanie, by oderwać się od Zayna.

Tak więc Louis zaczął spędzać z Niallem więcej czasu. Chodził z nim na zakupy, zabierał do dobrych restauracji w mieście i czasami pozwalał zostać mu u siebie w domu. Louis myślał, że wszystko w ich znajomości było po prostu przyjaźnią. Niestety, uczucia Nialla przybierały inny kurs i pewnego dnia, gdy oboje postanowili zrobić lekcje w domu, Niall zdecydował się na wyznanie uczuć, które żywił do Louisa.

***

- I co mu na to powiedziałeś? - Harry spytał. Jego twarz przyozdabiał inny szeroki uśmiech wobec zmartwionej reakcji Louisa.

- P-powiedziałem mu, że uważam go jedynie za brata. - Louis wymamrotał.

- Ty co? Dlaczego po prostu nie powiedziałeś mu, że go nie lubisz?

- Oczywiście, ja, czekaj. S-skąd do cholery wiedziałeś, ze go nie lubiłem? Nic nie wspomniałem o tym. - Louis uniósł swoją brew na widok ekspresji Harry’ego, która nie zmieniła się.

- Cóż, na pewno wiem o tym, że lubiłeś Zayna bardziej niż Nialla. Powiedz, jeśli się mylę. - Harry uśmiechnął się złośliwie, a Louis otworzył usta, ale nie miał pojęcia co powiedzieć na wytłumaczenie Harry’ego. - Więc co sie później zdarzyło?

- Tak właściwie to nie jest zupełnie koniec tego, co sie zdarzyło tamtego popołudnia.

***

Po tym jak Louis powiedział Niallowi, że uważa go jedynie za brata, Irlandczyk uznał to bardziej jako wyzwanie niż odmowę. Był świadomy tego, że chłopak jest słaby, a Niall myślał, że jeśli będzie w stanie stanąć w swojej obronie i chronić Louisa, on także go polubi.

Na to Louis nie miał żadnej odpowiedzi. Cały czas, gdy słyszał wyznanie blondyna, towarzyszyła mu jedyna osoba, o której próbował nie pamiętać: Zayn Malik.

Nie miał pojęcia, dlaczego chłopak znajdował się w jego głowie i czemu myślał o wszystkich rzeczach, które mu zrobił. Zayn istotnie nie znał słowa „subtelny”, gdy chodziło o dotykanie go lub mówienie mu o swoich myślach na temat Louisa, co jeszcze bardziej sprawiało, że był niespokojny za każdym razem, gdy widział Mulata.

Louis wiedział, że mógł to przerwać. Przerwać wszystko i jedynym co musiał powiedzieć do Nialla było: „Co ty na to, żebyśmy spróbowali?”. Jednak coś w Louisie mówiło mu, żeby tego nie robił; mówiło mu, że Niall nie jest tym, który może sprawić, że zamiera w bezruchu jedynie przez dźwięk jego głosu. On nie jest tym, który może sprawić, że jego żołądek robi fikołki jedynie przez dotyk jego palców na swojej skórze i Niall nie jest tą osobą, która może sprawić, że jest zmieszany jedynie przez spoglądanie na niego.

I ponieważ Louis myślał wiele podczas tego czasu, nie zdał sobie sprawy jak blisko znajdowała się twarz Nialla. Zbliżał się do niego, jego palce głaskały policzki chłopaka, a ich usta dzieliły jedynie centymetry.

Niall chciał pocałować Louisa.

A Louisa, który tamtego czasu nigdy wcześniej się nie całował, nie widział nic złego w tym, żeby spróbowali. Tylko że zanim mógł przymknąć oczy, zauważył ruch przy drzwiach i to nie był nikt inny jak Zayn.

***

- Więc Niall – z nim miałeś się po raz pierwszy pocałować? - Harry tłumił śmiech, gdy Louis spojrzał na niego nieco gniewnie. - Wow, to naprawdę romantyczne. Robić pracę domową i skraść całusa.

- Mów za siebie, ty, który próbował skraść całusa osobie, która spała. - Louis zaśmiał się i przypomniał sobie czas, gdy oboje siedzieli razem w autobusie, a on usnął na ramieniu kędzierzawego. Ich usta niemal się stykały, gdy Louis otworzył oczy, co sprawiło, że Harry pisnął i opadł na siedzenie. - Powinieneś zobaczyć jak czerwona zrobiła się twoja twarz podczas tamtego czasu.

- Myślałem, że zapomniałeś o tym. - Harry potrząsnął głową, gdy wrócił do swojego jedzenia. - Więc co się zdarzyło po tym jak Zayn przyłapał was dwóch, prawie się całujących?

- Zayn skradł mój pierwszy pocałunek, przed Niallem. - Louis nieprzytomnie dotknął swoich ust, gdy przypominał sobie ten dzień, w którym zdał sobie sprawę, że będzie nienawidzić Zayna do końca swoich dni.

***

Louis zastygł w bezruchu, jego oczy nagle natrafiły na świdrujące go i palące spojrzenie Zayna. Louis nie zapomni jego wyrazu twarzy, pierwszy raz Mulat spojrzał na niego w taki sposób. Jak gdyby zamierzał zjeść go żywcem, oberwać go ze skóry lub spalić go na boisku szkolnym bez wyrzutów sumienia. Patrzył na niego, jakby pytał „co ty do cholery robisz?!”.

To sprawiło, że Louis odsunął swoją twarz od Nialla i zanim Irlandczyk mógł pojąć co się dzieje, Zayn zepchnął go na bok i właśnie tak – złapał oba policzki Louisa, jego zimne ręce dociskały skory chłopaka, a jego oczy patrzyły w jego – orzechowe w niebieskie – połączenie kolorów, o którym nikt nigdy nie pomyślałby, że będzie dobrze wyglądać, jednak tym razem, wyglądało – było idealne.

Louis nie wiedział jak odepchnąć Zayna od siebie; jeśli to było to, co naprawdę chciał zrobić.

Jednak Niall tam był, a jego myśli były pomieszane i nie mógł kontrolować swojego ciała, które przybliżało się do Mulata. Wiedział, że musi go powstrzymać, powiedzieć mu, żeby się stąd wynosił i przestał sprawiać, że czuł coś, czego czuć nie powinien. Jednak wszystkie te słowa zostały nie wypowiedziane, gdy usta Zayna natarły na jego.

Nie było żadnego ruchu. Żadnego otwierania ust, żadnego zwiedzania, żadnych języków, tylko wargi – tylko te gorące, wilgotne i idealne wargi, które napierały na jego.

Niall był na tyle dzielny, by odepchnąć Zayna od Louisa; myśląc, że pocałunek odbył się wbrew woli chłopaka. Jednak Louis był zbyt skołowany, by bronić się lub wytłumaczyć wszystko Niallowi. Nie był w stanie nawet powstrzymać Zayna od wywleczenia Irlandczyka z ich domu.

To był właśnie ten moment, kiedy Louis zdał sobie sprawę, że żywi zupełnie innego rodzaju uczucia względem Zayna. Moment, w którym pomyślał, że już nic nigdy nie będzie takie samo między nimi. Nie mógł złapać oddech, jego serce biło tak szybko, a jego umysł był pusty, za wyjątkiem Zayna, który w nim zagościł.

Powinni być wrogami (czy też to jest to co Louis zawsze myślał). Louis nienawidził go za bycie takim świetnym w wielu rzeczach. Wyglądał świetnie z tatuażami, nawet wtedy gdy palił, to, że może zdać egzaminy bez większego wysiłku i z jaką łatwością Louis słabnął jedynie przez zwykły dotyk czy słowa.

To był powód dlaczego Louis nienawidził go – ponieważ był Zaynem Malikiem.

Osobą, która cholernie przewróciła jego świat do góry nogami jedynie przez głupi pierwszy pocałunek.

***

Louis wracał do domu, wciąż nie dowierzając, że wszystko opowiedział Harry’emu; nawet o swoich uczuciach do bad boya z Bradford. Miał tylko nadzieję, że Harry nauczy się trzymać język za zębami i zabierze to ze sobą do grobu. Tak naprawdę nie miał zamiaru powiedzieć Zaynowi o tym, że te wszystkie głupie uczucia rozwinęły się w nim przez zwykłą pieszczotę.

Jednak cieszył się, że nie był w stanie powiedzieć wszystkiego Harry’emu. I Louis tak naprawdę sam nie chciał tego pamiętać.

Szczególnie momentu, w którym Zayn przyszedł do jego domu jeszcze tej samej nocy i…

- Lou-Lou! - Obrócił się przez dźwięk znajomego akcentu i na szczęście, to był Niall, który oderwał go od myśli. Odwzajemnił jego uśmiech i udał się w jego kierunku, nie bardzo myśląc o tym, czy Zayn będzie gdzieś na niego czekał. Jedynie pamiętając, że wszystkie rzeczy, które wcześniej się miedzy nimi wydarzyły, sprawiły, że wysunął pomysł wracania dzisiaj z Mulatem. Mógł już wyobrazić siebie, kręcącego sie nerwowo i wpadającego w zakłopotanie, którego nie chciał tak naprawdę pokazywać Zaynowi.

- Masz może dzisiaj wolny czas? - Niall zbliżył się do Louisa. Ich ramiona się stykały. Lou nie przeoczył sposobu, w jaki Niall szybko się przez to zarumienił.

Wygląd Nialla zmienił się; zmienił fryzurę, z cieniowanych włosów na quiffa, sprawiając tym, że wyglądał bardziej dojrzale i wow – miał aparat na zębach. Był o dwa lub trzy cale wyższy, odkąd Louis ostatnio go widział i oczywiście chodził na siłownie, ponieważ jego ciało stało się bardzo atrakcyjne.

- T-tak. Chcesz gdzieś iść? - Louis posłał mu kolejny uśmiech i zdawało mu się, że słyszał jak Niall łapał oddech. Szli w ciszy – i było to niezręczne. Louis mógł wyraźnie zobaczyć jak Irlandczyk chciał coś powiedzieć, jednak ograniczył się do przygryzania swojej wargi, a Lou się zastanawiał czy Niall w dalszym ciągu czuł wobec niego to, co wcześniej.

- Więc jak jest na Uniwerku z powrotem w Irlandii? - Louis zdecydował się coś powiedzieć, ponieważ atmosfera stawała się coraz bardziej kłopotliwa, co sprawiało, że Niall robił się coraz bardziej nerwowy, gdy szli w dół ulicy.

- Jest fajnie. Naprawdę podobały mi się zajęcia z inżynierii dźwięku. - W końcu, twarz Nialla wydawała się rozjaśniać. Jego ramiona napięte jeszcze chwilę temu, zdawały się rozluźniać. - A co u ciebie? Jak ci leci?

- Bardzo dobrze. - Louis powiedział bez przekonania. Jeśli mówiąc „bardzo dobrze” masz na myśli kogoś wchodzącego pewnego dnia do twojego domu i mieszającego w twoim całym idealnym życiu.

- Nie wyglądasz jakbyś był przekonany do tego co mówisz. - Niall włożył ręce w kieszenie swojej kurtki. Noc powoli się zbliżała i zaczynało się robić ciemniej i zimniej. Louis zatrzymał się na chwilę i posłał Niallowi zakłopotane spojrzenie. - Czy te wszystkie obowiązki przewodniczącego stają się trudniejsze z każdą minutą?

- Cóż, tak. A w dodatku te wszystkie egzaminy, które ciągle się piętrzą. Jest to wyczerpujące. - Louis lekko odchylił głowę w tył, starając się zawrzeć jak najwięcej informacji, żeby ominąć przy tym Zayna. Nie mógł wyobrazić sobie mówienia Niallowi o tych wszystkich rzeczach, które się między nimi zdarzyły zaledwie w przeciągu trzech miesięcy i w jakiś sposób był wdzięczny, że Niall i Zayn niezbyt się dogadywali lub w przeciwnym razie, Zayn powiedziałby mu o tych wszystkich zbędnych rzeczach, o których Niall nawet nie powinien wiedzieć.

- Jestem pewny, że radzisz sobie z tym. W końcu, jesteś Louisem Tomlinsonem.

- Tak. Z tym wyjątkiem, że jest osoba, z którą nie mogę sobie poradzić. - Louis mruknął, gdy odwrócił wzrok. Chciał uderzyć samego siebie, ponieważ znowu pomyślał o Zaynie oraz przez myśl, że wspominał o nim nawet przy Niallu. - M-mam na myśli, jest nadal wiele rzeczy, z którymi nie mogę sobie poradzić. Naprawdę nie jestem idealny, jeśli chodzi o radzenie sobie z rzeczami. - Louis szybko obrócił się i zaciągnął Nialla do najbliższej lodziarni, mając nadzieję, że przez to chłopak zapomni o tym, co przed chwilą powiedział.

Noc pogłębiała sie i na szczęście, początkowo niezręczna atmosfera zdawała się znikać. Chodzili od sklepu do sklepu, właśnie tak jak robili to wcześniej. Kupili te same czapki, wypróbowali kilka pobliskich sklepów spożywczych i nawet wygrali wielką maskotkę, po tym jak natknęli się na sklep z grami wideo.

- Cóż, to byla niezła zabawa. - Louis powiedział, wpychając rurkę do ust i biorąc mały łyk, gdy wracali do domu.

Niall uśmiechał się od ucha do ucha, w jednej ręce trzymając wielkiego żółtego pluszaka, a w drugiej paczkę czipsów i wciąż był w stanie trzymać swój napój. Louis był zawsze zdumiony jak Niall mógł robić te wszystkie rzeczy, szczególnie gdy chodziło o jedzenie.

- No. Mogę uważać to za randkę? - Niall niewinnie zapytał, ukazując chłopakowi aparat na zębach, a jego twarz powoli robiła się czerwona.

Louis wzdrygnął się przez ostatnie słowo, jakie chłopak wypowiedział. Kolejna myśl przebiegła przez jego głowę. - Jasne. Śmiało. Nie mam w ogóle nic przeciwko. - Louis odwzajemnił jego uśmiech.

Szli przez park, zostało jedynie kilka bloków zanim dotarli do domu, a Louis nie mógł odpędzić od siebie myśli na temat tego, co się przydarzyło dzisiaj Zaynowi. Nie powiedział mu, że będzie wychodzić z Niallem – czekaj – nie było to konieczne, prawda? On nie był jego chłopakiem ani niczym w tym stylu. Cholera. Czy właśnie pomyślał, ze jest w związku z Zaynem? Niemożliwe.

- Uhm – Louis? Mogę cię o coś spytać? - Niall zatrzymał się przy jednej z latarni, oświetlającej jego tlenione blond włosy i lazurowe oczy. Louis stanął koło niego i skinął w potwierdzeniu, biorąc jeszcze jeden łyk, nie wiedząc co może innego zrobić ze sobą przez ten nagły poważny nastrój.

- Czy jesteś z Zaynem?

Louis wypluł sok, który właśnie pił. - C-CO? Nie! My nie jesteśmy w tego rodzaju związku!

Oczy Nialla rozszerzyły się, gdy posłał mu kolejne niepokojące pytanie. - „Tego rodzaju” związek. W-więc w jakim jesteście?

Louis przetarł swoją kurtkę i usta, zanim spojrzał na Nialla, który zdawał się być cholernie poważny. Co sprawiło, że nagle tak myślał? - Nie, Niall. Nie jesteśmy w żadnego rodzaju związku. Zayn i ja, my jesteśmy przyjaciółmi, wrogami, jakkolwiek to nazwiesz.

Niall wpatrywał się w Louisa przez moment, zanim kontynuował. - Coż, mieszka teraz z tobą, więc myślałem, że jesteście razem.

Louis cofnął się o krok i wrzucił swój kubek do śmietnika, zanim obrócił się do Nialla. - On sam tak zdecydował. Studiujemy na tym samym uniwersytecie, to dla jego wygody.

- Oh. - Niall obrócił się i zaczął iść. Dobrze, że był to już koniec. - Więc przez ten cały czas nic między wami dwojga się nie wydarzyło?

Louis otworzył szeroko oczy. - N-nie wydaje mi się, że coś się między nami zdarzyło, oprócz kilku dziecinnych sprzeczek i to wszystko. Poważnie, Niall, dlaczego nagle pytasz mnie o takie rzeczy?

Niall nie odpowiedział mu natychmiastowo. Szli dalej, dopóki nie dotarli do furtki domu Louisa. Chłopak był bliski szarpnięcia nim i sprawienia, żeby powiedział to cokolwiek ukrywał, gdy Niall zatrzymał się i obrócił do niego.

- Wczoraj Zayn pomagał mi rozpakować rzeczy w twoim pokoju, gdy spałeś. Przyłapał mnie na tym, że się przyglądałem tobie… - Niall ciągnął. Jego głos powoli zmieniał się w szept, co wyglądało tak jakby Irlandczykowi nie było wygodnie pytać go o te rzeczy, co sprawiało Louisa coraz bardziej ciekawym tego, o czym właśnie rozmawiali (niemal zapominając o fakcie, że Niall mu się przyglądał, gdy spał). - I powiedział mi, że wy dwoje…

- Co? - Louis zaczął podnosić głos. Zayn nie zrobił tego. Nie powiedział tego, prawda? Nie powiedział nic głupiego do Nialla, bo w przeciwnym razie zabiłby go. Zdecydowanie spaliłby go właśnie teraz przed ich podwórzem i nikt nigdy się nie dowie, że istniał…

- Oh, tu jesteście.

Obaj chłopcy obrócili się w stronę głosu, który dochodził ze schodów.

Zayn szedł w ich kierunku, jakby nie przerwał poważnej rozmowy i nie obchodziło go, że oboje właśnie sztyletowali go wzrokiem.

- Zacząłem się martwić, że się zgubiliście.

- Lou i ja poszliśmy na zakupy, prawda Lou? - Louis był zdziwiony przez to jak szybko Niall wydawał się zapomnieć o tym, o czym rozmawiali chwilę temu, pokazując Zaynowi dużego miśka, którego wygrali, jednak Mulat nie poświęcał mu dużo uwagi.

- Uhm – tak. - Louis szukał miejsca, w które mogł wbić swój wzrok, wiedząc, że Zayn wyraźnie przyglądał się mu.

Mulat podniósł głowę. Jego złośliwy uśmiech znacznie poszerzał się. - Więc wy dwoje poszliście na randkę? - Zapytał drwiącym tonem.

- Ja, cóż – Louis powiedział, że możemy uważać to za randkę – Niall skończył to z głośnym „ha”, wciąż wpychając Zaynowi wszystkie rzeczy, które kupili i blondyn nie mógł nie wspomnieć, że kupili je podwójnie.

- Widzę. - Głos Zayna posłał ciarki wzdłuż kręgosłupa Louisa, sprawiając, że zamarł w swojej pozycji. Mulat miał już sie obrócić, gdy Louis pociągnął za końcówkę jego bluzki.

- Niall, wejdź do środka. - Surowy głos Louisa był wystarczający dla Nialla, by nie zadawać żadnych pytań. Nawet jeśli podejrzenia chłopaka w stosunku do nich dwóch rosły, Lou postanowił, że rozwiąże ten problem prędzej czy później.

Louis poczekał, aż Niall zniknie z zasięgu jego wzroku, zanim puścił bluzkę Zayna.

- Okej, zamierzam powiedzieć to tylko raz, więc słuchaj uważnie.

Zayn mocno próbował nie pokazać, że cieszył się tym momentem, chociaż już to robił, więc tylko skinął głową i słuchał tego, cokolwiek Louis chciał powiedzieć.

- Nie chcę, żebyś wspominał Niallowi o czymkolwiek, co razem robiliśmy. - Louis obruszył się.

- Będziesz miał coś przeciwko, jeśli spytam dlaczego?

Louis przerwał i zatopił się w głębokim spojrzeniu Zayna. Ten łajdak zawsze dostawał to, co chciał.

- Bez powodu. Po prostu nie mów i cokolwiek powiedziałeś Niallowi wtedy, gdy spałem, cofnij to. - Louis zaczął zbierać swoje torby i poszedł w kierunku drzwi. - Jeśli powiesz jeszcze jakąś rzecz o nas, to przysięgam, że cię zabiję Zaynie Maliku.

- Ohh. - Zayn potrząsnął głową, przechylając się tak blisko. Louis nie był w stanie odsunąć swojej twarzy od niego. - Jesteś tak władczy, lubię to.

- Zamknij się. - Louis zdołał odsunąć się, zanim uderzył Zayna torbą. - Nie myśl o robieniu tych rzeczy teraz, gdy Niall jest tu. Nie wybaczę ci.

- Jesteś zainteresowany kolejnym wyzwaniem, Lou-Lou? Wiesz, że nie jesteś w tym dobry.

- Cóż, tak? Spróbuję i tym razem wygram.

- Przekonamy się.




* w oryginale było „highschool days”, z czego w Anglii high school to szkoła, do której uczęszczają osoby między 12 a 16 rokiem życia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz