Harry siedział na ostatniej ze swoich dzisiejszych lekcji - angielskim. Ta klasa nie była jego ulubioną, daleko jej do tego, ale był to jedyny pokój, gdzie mógł wyjrzeć przez okno i zobaczyć porsche Louisa, który czekał na niego przed budynkiem szkoły.
Szczęście spowodowane widokiem chłopaka w jego samochodzie (dziś był z Zaynem, dotrzymującym mu towarzystwa) znikło, gdy tylko zobaczył znajome, zielone auto parkujące zaraz obok niego. Liam musiał wyczuć jego zdenerwowanie, bo odwrócił się, patrząc na Harry’ego, a gdy wyjrzał przez okno, jego twarz również zbladła
Bernard wysiadł z samochodu i zaczął zbliżać się do Louisa. Harry krzyknął „Nie!” i podskoczył na krześle, po czym wybiegł szybko z pomieszczenia. Przeklął swoją klasę do angielskiego, położoną za niemożliwie krętymi korytarzami szkoły.
Gdy w końcu udało mu się wybiec na zewnątrz, Louis, Zayn i Bernard okropnie na siebie krzyczeli. Podbiegł do nich akurat w momencie, gdy jego wujek uderzył Louisa w twarz z taką siłą, jaką Harry nie wiedział, że w ogóle posiada.
Zayn spojrzał gniewnie na starszego mężczyznę, zanim równie mocno go uderzył, czysta wściekłość zwiększała jego możliwości. Kiedy Harry zbliżył się do nich, usłyszał, jak Louis mówi Zaynowi, by przestał, wstając z ziemi i pocierając czerwoną twarz.
- Więc to muzułmańskie dziecko jest jednym z was, tak, pedały ? Cholernie obrzydliwe z was stworzenia. – Bernard splunął, zdobywając nienawistne spojrzenia od wszystkich trzech chłopców. Harry podszedł do Louisa i przytulił go. – Haroldzie, odejdź od tych ohydnych, hańbiących ludzkość istot i chodź ze mną.
Harry odwrócił się i spojrzał na niego. Zayn zaczął mówić:
- Spodziewasz się, że on tak po prostu z tobą pójdzie, zaraz po tym, jak uderzyłeś jego chłopaka ? Pierdol się.
- Nie pozwolę, by takie szumowiny jak ty, mówiły tak do m —
- Przestań – powiedział ostro Harry, stawiając krok w stronę Bernarda. – Przestań ich obrażać. Zayn jest moim przyjacielem, a Louis chłopakiem. Pogódź się z tym - kocham penisy. Nigdy więcej nigdzie z tobą nie pójdę, nie będę z tobą w pobliżu. Nawet kurwa nie próbuj – mruknął groźnie, podchodząc jeszcze krok bliżej. – Rań mnie, jeśli chcesz, to jest w porządku. Obrażaj mnie, okej. Ale spróbuj zrobić to moim przyjaciołom - nie mówiąc już o moim chłopaku, a naprawdę będziesz miał kłopoty. I nie zawaham się, kurwa, cię zniszczyć.
Na twarzy Bernarda malował się szok, po czym cofnął się, otwierając szeroko oczy. – Poniesiesz tego konsekwencje, słyszysz ? Nikt nie będzie zwracał się do mnie w ten sposób !
Twarz jego wuja wykrzywiła się z niesmakiem, gdy Zayn wybrał ten moment, by na niego splunąć, a jego ślina w większości wylądowała na jego twarzy i ustach. Zadowolony z siebie uśmieszek pojawił się na twarzy chłopca z Bradford, po czym się do przyjaciół.
- Przecież obciągałem Aidenowi tylko raz ! – krzyknął, na co Harry i Louis zaśmiali się głośno.
———-
- Jesteś pewien, że jest w porządku ? –zapytał Harry, gdy siedzieli na komisariacie po tym, jak jego wuj złożył na nich skargę.
- Czuję się dobrze, kochanie. Przestań się martwić. – Uderzenie, które wyrządził Louisowi Bernard, spowodowało, że jego twarz była niemal czarna, a jego oko zaczęło strasznie puchnąć.
Funkcjonariusz policji wrócił do pokoju. – Mamy teraz pod obserwacją pana Corela, ale przetworzyliśmy zarzut do was skierowany – westchnął starszy mężczyzna i przejechał palcami po włosach. – Myślę, że już nie musicie tutaj siedzieć. Jesteście wolni.
Harry uśmiechnął się i podziękował temu człowiekowi, po czym odwrócił się do Louisa i pocałował go delikatnie. – Chodźmy do domu – mruknął do ucha Lou, ciągnąc go w stronę drzwi.
———
Wszystko było w porządku, aż do następnego dnia, gdy Louis wrócił ze szkoły, w której odbywał praktyki, cały we łzach.
Na twarzy Harry’ego wymalował się szok, gdy za Louisem do pokoju weszła Eleanor, Danielle oraz Zayn. Spojrzeli na Harry’ego współczująco, siadając obok niego, Liama i Nialla na kanapie.
- Co się stało, kochanie ? – wyszeptał zmartwiony Harry do swojego chłopaka.
Danielle przemówiła, splatając palce z Eleanor :
- Twoja ciotka… ona, um. Ona zadzwoniła do szkoły i powiedziała im, że wy dwaj się umawiacie. Okropnie wszystko przekręciła i … - jej głos się załamał, po czym Eleanor kontynuowała.
- Powiedziała, że Louis cię uwiódł, a ponieważ masz mniej niż osiemnaście lat, jest skończony, powiedzieli, że nie może tam więcej pracować.
Zayn potarł swój podbródek kciukiem. – To oznacza, że w zasadzie Louis obleje ten kurs.
Harry gapił się i spoglądał na wszystkich po kolei. – O mój Boże, to wszystko moja wina ! – krzyknął, wstając i ruszając w stronę drzwi. Gdy silna ręka zatrzymała go, odwrócił się i stanął twarzą w twarz z Louisem.
- Nie twoja, tylko twojej ciotki. Danielle i El powiedziały, że pójdą tam i porozmawiają z nią o tym – powiedział z westchnieniem, przyciągając Harry’ego do uścisku. – Nie chcę stracić także ciebie, Harry. Możesz po prostu… zostać tu ze mną ?
- Oczywiście, Louis. Dla ciebie wszystko – powiedział cicho Harry, przyciskając usta do poczerniałego oka swojego chłopaka. Zwrócił się do Danielle – Po prostu ją przestraszcie, a ona wycofa skargę. Proszę.
Obie dziewczyny skinęły głową i udały się w stronę drzwi, kierując się do domu, w którym były tylko raz, dawno temu. Louis zaprosił ich kiedyś na noc, razem z Harrym, ale szczerze mówiąc, dla El i Dan była to po prostu noc „sexu w nowych miejscach”. Chłopcy zapadli w sen przy akompaniamencie krzyków dziewczyn, które później rozchodziły się w ciszy nocy, po tym, jak zasnęli.
Musieli przywrócić Louisowi jego wymarzone życie.
Harry tylko miał nadzieję, że im się uda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz