Rozdział 9
Louis został wybudzony ze snu przez promienie słoneczne, padające wprost na jego twarz. Powoli otworzył oczy i uśmiech zagościł na jego twarzy, gdy spojrzał na barwne niebo za oknem. Poczuł ostry ból w dolnej części pleców, gdy wykonał mały ruch, zdając sobie sprawę, co zdarzyło się poprzedniej nocy. Zanim obrazy niej mogły zagościć na stałe w jego umyśle, zaskoczył go fakt, że znów był w ubraniach. Poczuł swoją piżamę.
Spróbował wykonać większy ruch, jednak znajdowało się coś na jego talii, co mu to uniemożliwiało. Spojrzał w dół i zdał sobie sprawę, że była to ręka Zayna, wygodnie spoczywająca na jego ciele. Strącił ją.
Obrócił się myśląc, ze mógł obudzić Zayna, jednak chłopakowi wydawało się nic nie przeszkadzać, gdy kontynuował głęboką drzemkę, delikatnie chrapiąc przed Louisem. Nie mógł się powstrzymać przed wpatrywaniem się w chłopaka w tamtym momencie. Jest taki piękny. Louis myślał. Jego ostre rysy twarzy, roztrzepane i uniesione włosy, sposób, w jaki światło słoneczne padało na jego szyję, było to po prostu niemożliwe, by nie przyglądać się mu.
Poczuł chęć dotknięcia go, jego włosów lub twarzy, jednak wycofał się. Nie mógł tego zrobić. Wrócił do przyglądania się mu, zastanawiając się, dlaczego do cholery Zayn Malik jest właśnie teraz w jego łóżku. Zastanawiając się dlaczego w ogóle tu jest. Co planował po tym zrobić. Nagle ukazując sie po trzech latach, żyjąc z nim i nawet dzieląc pokój, niszcząc jego całkowicie poukładane życie. Trudno był to rozgryźć.
Trudno było rozgryźć Zayna Malika.
- Mam wrażenie, że podoba ci się wpatrywanie się we mnie, Lou-Lou. - Głos Zayna na początku nie wydawał się być prawdziwy. Jednak gdy zauważył ten znajomy uśmieszek na jego twarzy, Louis wiedział, że w żaden sposób nie śni.
- T-ty nie śpisz! - Louis cofnął się i bez czekania na odpowiedź, obrócił się, odwracając twarz od Zayna i w zażenowaniu przykrywając ją poduszką.
Poczuł ręce Zayna z powrotem obejmujące go w talii, paraliżujące go i sprawiające, że nie mógł nic powiedzieć.
- Oczywiście, że nie. Patrzyłem, jak śpisz. - Zayn przysunął się bliżej i Louis niemal mógł poczuć brak przestrzeni między jego plecami a piersią chłopaka. Sprawiło to, że ciężko mu było oddychać.
- Więc udawałeś, kiedy się obróciłem!
- Zawiodłem się, że nie kontynuowałeś dotykania mnie, nie zaatakowałbym cię. - usłyszał miękki chichot Zayna przy swoim uchu.
- Zamknij się i odsuń. - Zayn przysuwał całe swoje ciało do Louisa. Jego gorący oddech dmuchał w potargane włosy chłopaka, było to nieznośne. Przesunął swoje nogi. Było coś znajomego w uczuciu, które się w nim budowało i musiał się powstrzymać.
- Ostatnia noc była niesamowita Lou. Byłeś taki gorący i…
- Skończ z tym, Malik! Nie chce pamiętać niczego, co zdarzyło się poprzedniej nocy. - Louis mocno zaprzeczył, aczkolwiek obrazy z ich nocy pojawiły mu się przed oczami.
- Oh, naprawdę? Nie chcesz pamiętać jak to robiliśmy tu, w twoim łóżku? - Razem z tym, gdy szeptał do Lou, powoli poruszał swoimi biodrami, złośliwie uderzając nimi o pośladki Louisa. Robił wszystko, by osiągnąć swój cel, znowu.
- P-przestań. – Louis zająknął się. - Nie chcę o tym gadać.
Louis przygryzł język w pohamowaniu. Nagła fala ciepła rozchodziła się po całym jego ciele i mógł poczuć już twardego penisa Zayna uderzającego o jego pośladki.
- Oczywiście, że nie chcesz. Ale ja chcę, Louis. Twój głos ostatniej nocy był niesamowity. - Zayn zbliżył się, jego nogi zaczepiły sie o Louisa, więc ten nie był w stanie ruszyć się. - Czuję, że chcę go usłyszeć jeszcze raz. - Przygryzł płatek jego ucha i nakreślił mokrą ścieżkę swoim językiem na jego karku.
Louis dyszał. Jego ciało powoli wyginało się w łuk w stronę pchnięć Zayna, mimo że dzielił ich materiał ubrań. Sposób w jaki Mulat się poruszał, był po prostu niemożliwy do powstrzymania się. Ciało Louisa znów działało na własną rękę. Mógł niemal poczuć ciasnotę swoich własnych spodni i to w ogóle nie pomagało.
- Zayn… - Louis wyciągnął twarz spod poduszki, przygryzając usta i mocno ściskając pościel, gdy ręce Zayna sunęły pod jego bluzką. Jego zimne dłonie delikatnie pocierały tors chłopaka, zaprzestając na chwilę, by przyciągnąć go bliżej, czując jak jego penis stawał się coraz twardszy.
- Mówiłem ci, rzeczy takie jak te są lepsze od śniadania. - Zayn ugryzł ramię Lou, gdy jego dłonie szły w stronę sutków chłopaka, delikatnie je podszczypując i bawiąc się nimi, gdy ten stawał się twardszy. Louis wstrzymał oddech, gdy Zayn nie zaprzestawał wykonywania swoich czynności. - Spójrz, jak zmysłowo twoje ciało się rusza, Lou.
Louis przestał już liczyć, jak wiele razy poddał się Zaynowi, atakującym go i sprawiającym, że chciał więcej. To było nie fair. Tak więc, zanim Mulat ponownie się ruszył, Louis dołożył starań, by obrócić się. W końcu był w stanie odsunąć się cal od niego.
- M-mówiłem ci. Nie będziesz tego robić za każdym pieprzonym razem, ty zboczeńcu. - Louis usiadł, rzucił w Zayna jedną ze swoich poduszek i poprawił swoją koszulkę.
- Interesujące jak zawsze, Louis. - Zayn odpowiedział chichocząc, gdy położył Louisa z powrotem na łóżku, jednak nic po tym nie zrobił. - Zastanawiam się jak długo będziesz w stanie powstrzymywać się.
- Nie powstrzymuję się w niczym. - Louis leżał na plecach, gdy wpatrywał się w sufit.
- Powinieneś czasami odpuścić sobie, tak jak zrobiłeś to poprzedniej nocy.
- Powiedziałem, nie mów o tym! - Louis obrócił się i rzucił w Zayna większością swoich poduszek, figlarnie skopując go z łóżka, podczas gdy chłopak robił co tylko mógł, by odzyskać równowagę między rzutami. Gdy Louis w końcu zauważył okazję, by Zayn stracił równowagę, ponownie kopnął go i łup, Zayn leżał na podłodze.
- Ha! To jest właśnie twój Louis Tomlinson! - Louis bezczelnie ogłosił, gdy przyglądał się, jak chłopak mocno próbował wstać. Jednak w momencie, gdy był w stanie usiąść, przyciągnął Louisa do siebie. Było słychać jedynie kolejne głośne uderzenie o podłogę, gdy Louis spadł na pierś Zayna.
- Dobra, dobra. Przestanę mówić o ostatniej nocy.
- Czy ty…
- Jedynie, jeśli dasz mi coś za to.
- Cholera, wiedziałem! - Louis mruknął.
- Chodźmy na randkę. - Oczy Zayna wpatrywały się w niego poważnie i czuł jak jego serce lekko podskoczyło. Nagle nie wiedział co powiedzieć. Wyglądało to tak, jakby Zayn zadał mu trudne pytanie.
- Y-co? - Louis udawał, że nie słyszał o co Mulat go prosił i próbował uwolnić się od niego, jednak Zayn trzymał go w ramionach, przytulając go jak wielką poduszkę.
- Słyszałeś mnie. Chcę randkę. Obejrzymy jakiś film, potem zjemy kolację, następnie napijemy się czegoś, a później trochę gorącego, zmysłowego shmeksu… - Ostatnie słowa Zayna zostały przytłumione przez ręce Louisa nagle zakrywające jego usta.
- Chociaż raz mógłbyś przestać o tym mysleć?
Zayn spojrzał na niego i uśmiechnął sie pod jego dłońmi, wzdychając, a następnie chętnie przytaknął.
- Dobrze. - W końcu puścił jego usta i gdy to zrobił, Zayn natarł na wargi Lousia, obracając ich, tak że teraz on był na Louisie. Chłopak znowu próbował sie wydostać, jednak było to teraz niemożliwe przez to, że Mualt na nim leżał. Louis czuł, jak jego całe ciało stawało się słabe, gdy Zayn poruszał sowim językiem w jego ustach oraz ich miednice się zderzały.
- Louis? Już nie śpisz? - Głos Johannah sprawił, ze Zayn znieruchomiał i Louis wykorzystał tą szansę, by uciec. Rzucił sie w stronę drzwi i zasygnalizował Zaynowi, by się poprawił.
- T-tak? O co chodzi?
Jego mama wręczyła mu telefon, a Louis niechętnie go przyjął.
- Halo?
- Lou? To ja, Liam.
***
- Czy już do reszty zgłupiałeś? Dlaczego do cholery zgodziłeś się? - Głos Harry’ego rozbrzmiewał w jego głowie, gdy Louis jadł swój lunch. - Nie mów, że się z tym zgadzasz, Zayn. - Zwrócił się w stronę Zayna, który oczywiście nie słuchał jego marudzenia lub po prostu ignorował go.
Louis zatrzymał sie na chwilę, po tym jak spojrzał na Zayna kompletnie ignorującego jego przyjaciela. - Harry, oczywiście, że się zgodziłem. Liam jest moim przyjacielem. Naszym przyjacielem. Powinieneś byc zadowolony z mojej decyzji.
- Oczywiście, ze się zgodziłem. Liam jest moim przyjacielem. - Harry przedrzeźniał go. - Nie mam nic przeciwko, by prosił o pomoc, ale dlaczego ciebie? Ze wszystkich ludzi? Ze wszystkich jego przyjaciół! Jesteś już cholernie zajęty przez twoje obowiązki przewodniczącego. Powinien o tym wiedzieć. Pieprzony idiota. - Krzyczał, gdy wymachiwał rękami w powietrzu.
- Jest świadomy tego, Harry. Tak w ogóle, ciebie też prosił. Ale jak zwykle, odmówiłeś mu. To nie byłem tylko ja. Poza tym będę pracował tylko w piątkowe i sobotnie wieczory. - Louis bronił się.
Harry obrócił sie do Zayna, próbując ponownie z nim porozmawiać. - Czy ty słyszysz to? Słyszysz samego siebie, panie Louisie Tomlinsonie? Piątki i soboty? To są akurat te dni, w których każdy człowiek chce się narąbać. Co oznacza: najbardziej pracowite dni. Co oznacza: będziesz pracował więcej, niż inni półetatowi pracownicy. I podsumowując to, będziesz wyczerpany. Nie wspominając, że to są jedyne dni, w których możesz wypocząć! Kim próbujesz być, supermanem? Rozwiązującym problem każdego człowieka? Daj spokój.
- On kiedyś siedział tutaj z nami, Harry. Był też naszym przyjacielem, zanim odszedł. Jeśli poprosiłbym cię o pomoc, zrobiłbyś to samo.
- Oczywiście, ze bym zrobił, dla ciebie. Louisa Tomlinsona. Nie Liama Payna. Wciąż się z tym nie zgadzamy, prawda Zayn? - Zayn tylko uśmiechnął się głupawo do niego i wrócił do jedzenia.
Louis nie mógł nic poradzić, ale zauważył zmianę w nastroju Zayna odkąd wyszli z domu. Zastanawiał sie czy chodziło mu o ich randkę, jego nie dającego mu jeszcze odpowiedzi czy przez decyzję, że będzie pracował w piątki i soboty. Nie żeby obchodził go to, czy Zayn się przejmuje, przynajmniej chciałby wiedzieć o czym myślał.
- Cóż, nie potrzebuję twojego pozwolenia, panie Styles. - Louis wstał i przełknął ostatnią łyżkę lodów. - Teraz, jeśli wybaczycie, muszę iść na pewne spotkanie. Miłego lunchu i nie róbcie niczego głupiego. Zobaczymy się później. - Razem z tym, Louis zostawił dwóch chłopaków przy ich stole.
- Co to do cholery było? Nie mogę uwierzyć, że tak po prostu pozwoliłeś mu na to, bez niezgadania się z nim! - Harry kontynuował, ale tym razem nie spojrzał na Zayna.
- Kto powiedział, że mu pozwoliłem? To jego decyzja. Poza tym karcenie go nie jest moją mocną stroną, Harry. - Zayn upuścił swój widelec i obrócił swoje krzesło, bo spojrzeć na zrzędliwego, kręcono włosego chłopaka. - Teraz jeśli chcesz pomóc Louisowi, opowiedz mi o tym barze, gdzie pracuje Liam.
- Louis powiedział, żebyśmy nie robili niczego głupiego, Zayn.
- Nie zrobię. Tak właściwie, to zamierzam pomóc temu Liamowi. - Harry wydawał się wiedzieć, co siedzi w głowie Zayna, gdy oboje ironicznie uśmiechali się w ciszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz