- Louis ! Wstawaj! – krzyknął Harry, podskakując i zbierając swoje ubrania z całego pokoju, po czym rzucił nimi w starszego chłopca. –Lou!
Starszy z nich zaczął kręcić się i pocierać oczy. -Co ?
- Oni są w domu! Teraz weź je i biegnij do łazienki, udając, że bierzesz prysznic, w porządku ?- Rzucił ubrania Lou na niego, wyciągając swoje bokserki z reszty ciuchów.
Biegnąc do kuchni, usłyszał szum wody spod prysznica i rzucał różnym jedzeniem w ściany i na stół. Rzucił w siebie ogromną garścią mąki, gdy klucz przekręcił się w zamku, a jego wujek z ciocią przechodzili powoli przez drzwi.
- Louis ? - usłyszał pytanie swojej ciotki, wraz z odgłosem ciężkich kroków.
- On jest pod prysznicem – odpowiedział Harry, krzywiąc się, gdy jego ciotka wchodząc do kuchni wrzasnęła.
- COŚ TY ZROBIŁ Z MOJĄ KUCHNIĄ?! – krzyknęła, wskazując na bałagan.
Wtedy usłyszał, że woda spod prysznica przestała lecieć i Louis grzebał w ubraniach. Domyślił się, że jest w tarapatach i lepiej, żeby jego ciocia i wujek nie wywalili Louisa za to, co robili. –Louis strasznie mnie wkurzył. Powiedział, że nie mogę oglądać czegoś w telewizji, ponieważ to dorosłych, a ja udałem się tutaj i zacząłem rzucać rzeczami. Lou przyszedł i próbował mnie powstrzymać, więc rzuciłem tym w niego, i to dlatego bierze teraz prysznic.
Wyraz twarzy jego ciotki zmienił się, gdy Louis wszedł do pokoju, jeszcze przesuwając koszulkę przez głowę. To było oczywiste, że słyszał tę rozmowę, ponieważ wyglądał na trochę nieufnego, przy wejściu do kuchni.
- Słuchajcie, Bernard, Felicia, mogę wszystko wyjaśnić, naprawdę. To moja wina, ja sprawiłem, że Harry się tak zachował. Proszę, nie zwalniajcie mnie.
Jednak Bernard potrząsnął głową. Rzucił okiem na Harry’ego i uśmiechnął się lekko do starszego chłopca. –Nie, nie, Louis. To Harry nabałaganił. To on powinien go posprzątać i szczerze mówiąc, byłbym zaskoczony, gdybyś chciał jeszcze tu wracać po tym, jak się zachował.
Louis uśmiechnął się łagodnie. –Jeśli jesteś pewien, to znaczy, jeśli to nie kłop—
- Nie, nie, Louis, wracaj do domu. Zobaczymy się jutro.
Ze skinieniem głowy i uśmiechem do Harry’ego, Louis pokonał drogę z domu do samochodu, odjeżdżając w ciemność.
~*~
Harry klęczał na czworakach szorując podłogę. Skrycie przeklinał się za wyrzucenie tylu rzeczy na ziemię. Wyczyściwszy ławki i ściany, teraz wszystko, co pozostało to podłoga. Usłyszał kroki zza siebie i cichy głos.
- Lubię, gdy jesteś na kolanach.
Obracając się, zobaczył stojącego tam Louisa, owiniętego jedynie w ręcznik, który zwisał luźno z jego talii. Harry przełknął ślinę i zagryzł wargę. – Co ty tu robisz ? – zapytał, lustrując go spojrzeniem.
- Twoja ciocia zadzwoniła do mnie, ona i twój wujek będą daleko przez cały dzień…pomyśl o tej całej zabawie, którą możemy sobie zafundować odparł Louis, uśmiechając się figlarnie i prowadząc rękoma wzdłuż ciała Harry’ego.
- HARRY ! Obudź się ! – zawołał głos Liama i Harry wystrzelił w górę, zdając sobie sprawę, że jest w środku lekcji matematyki. Kurwa.
- Przykro mi, cholera – Spojrzał na kłopotliwe wybrzuszenie w jego spodniach, dziękując w duchu, że zakrywała go ławka.
Liam spojrzał na niego krytycznie, powodując, że Harry zarumienił się. – Co ?
- Mówiłeś imię mojego brata przez sen. Jęczałeś je, tak właściwie. – Twarz Harry’ego przybrała kolor szkarłatu, przygryzając nieco wargę.
- Tak ?
Liam przytaknął. – A sądząc po twoje ekscytacji, zgaduję, że to nie był tylko niewinny sen. Może powiesz mi co się dzieje ?
Harry jeszcze mocniej zagryzł wargę, przed otworzeniem ust, aby odpowiedzieć.
- Ja-ja, erm… Ja śniłem o nas, o mnie i Louisie.- Spojrzał w dół, widząc szok wymalowany na twarzy Liama.
- To…To wiele wyjaśnia – mruknął, pocierając czoło. – Wiesz, że mi to nie przeszkadza, prawda ?
Harry skrzywił się nieznacznie, patrząc z zakłopotaniem na starszego chłopca. – Co ? Możesz wyjaśnić ? Co ci nie przeszkadza ?
Liam zaśmiał się i poklepał go po ramieniu. – Cóż, po pierwsze, nie przeszkadza mi, że pieprzysz Louisa, choć powinno, bo jest moim bratem. – Spojrzał na Harry’ego ściągając brwi. – Teraz, gdy mi to powiedziałeś, to wyjaśnia, dlaczego on tak dużo o tobie mówi. Dlaczego zawsze pyta, czy przyjdziesz następnym razem, dlaczego ma wasze wspólne zdjęcie powieszone obok łóżka.
Jeśli szczęka Harry’ego mogłaby opaść niżej, był pewien, że zderzyłaby się z podłogą.- O-on mówi o mnie ?
- Przez cały, cholerny czas, stary – powiedział Liam, zdmuchując grzywkę z oczu.- To jest naprawdę słodkie…Wiesz co ? Zostań u nas na weekend. Mama i tata są obecnie u moje ciotki, a ja zostaję u Nialla.
Harry poczuł, że jego brwi zmarszczyły się razem w dezorientacji. – Więc, będę tylko ja i on ?
-Taki jest pomysł, tak.
Ze skinieniem głowy, Harry zgodził się. Weekend sam na sam z Louisem nie był czymś, z czego miał zamiar zrezygnować.
~*~
Louis i Harry siedzieli na kanapie starszego chłopca, obściskując się wściekle. Ręce Harry’ego były pod koszulą Louisa, zdzierając ją z niego przez głowę, gdy tamten obrócił go siadając z powrotem na jego biodrach.
Normalnie Harry przewróciłby go tak, aby być na górze, ale z jakiegoś powodu fakt, że Louis go zdominował sprawił, że było to o wiele gorętsze.
Wkrótce byli nadzy i Harry unosił się do ust Louisa, który całował go szybko, pozostawiając małe, czerwone malinki, schodząc w dół.
Harry z trudem złapał powietrze, czując mokry palec Louisa w sobie. To uczucie było niewygodne, choć nieco podniecające. – Louis, co ty—?
Louis uciszył go i wrócił do całowania jego piersi. – Chcę spróbować tego z tobą, w porządku ? Obiecuję, że ci się spodoba.
Harry pokiwał głową, ściskając powieki, gdy chłopak pchnął palcem głębiej i zaczął nim poruszać. Pchnął go w drugim kierunku i młodszy poczuł trochę łez piekących jego oczy, zanim starszy musnął palcami skórę głęboko wewnątrz niego. – Kurwa, Louis ! – krzyknął, pchając ciałem naprzeciw niemu.
Z uśmiechem Louis kontynuował pchnięcia i nożycowe ruchy palcami, aż Harry praktyczne wił się pod nim.
A potem zniknęły i Louis podniósł jego nogi, owijając je wokół swojego pasa. Jego penis był pokryty lubrykantem, po czym wsunął go w Harry’ego. Młodszy chłopak gryzł przy tym wargi, a Louis całował go w pierś i szyję, mrucząc : „Będzie coraz lepiej, obiecuję”.
Powoli, zaczął pchnięcia, a Harry zacisnął swoje nogi, przygryzając wargę, dopóki Louis nie uderzył w to samo miejsce, co wcześniej i Harry westchnął, kołysząc biodrami z powrotem.
- O tam ! Kurwa !
To uczucie było zbyt wielkie dla Harry’ego, który jęczał i wzdychał, powtarzając imię Louisa w kółko, gdy tamten pchał w jego prostatę zręcznymi ruchami bioder, dochodząc w krótkim czasie i wykrzykując imię starszego chłopca
Louis wkrótce do niego dołączył i szczytowali razem, przed zwaleniem się na kanapę, dysząc.
- Nie mogę uwierzyć, że właśnie to zrobiliśmy…- mruknął Harry do Louisa, który uśmiechał się do niego.
- Nie mogę uwierzyć, że pozwoliłeś mi się pieprzyć, ty bezwzględna suko. – Pochylił się i pocałował młodszego chłopca, który wplątał dłonie w jego włosy.
- Faktycznie, ja też – powiedział, uśmiechając się.
Obaj dostali ataku śmiechu, co spowodowało stoczeniem się z kanapy i lądowaniem z hukiem na ziemi.
- O mój Boże ! – Dziewczęcy krzyk nadszedł z drzwi.
- El! – Nadszedł inny.
- Kurwa, mówiłam ci, że będą się pieprzyć – pisnęła Eleanor
- Jak wy dwie się tu dostałyście ? – zapytał Louis, wyplątując się z objęć Harry’ego, który zrobił to samo.
- Zapasowy klucz – powiedziały równocześnie dziewczyny.
- No cóż, może wy dwie pójdziecie się bzyknąć na górze ? Chciałbym porozmawiać z Harrym, jeśli nie macie nic przeciwko.
Umysł i serce Harry’ego pędziło. O czym Louis mógłby chcieć z nim porozmawiać ? Jak źle będzie ? Zagryzł wargę, przyglądając się Danielle i Eleanor, opuszczające pokój i biegnące w górę po schodach.
Louis odwrócił się do niego z poważnym wyrazem twarzy.- Przychodzą tu, gdy chcą się trochę zabawić – wyjaśnił, zbliżając się do młodszego chłopca, który zagryzał wargi tak mocno, że dziwił się, że jeszcze nie krwawił.
Był zszokowany, gdy poczuł Louisa miażdżącego jego wargi, pchającego go z powrotem do pozycji leżącej. - Kocham cię – wyszeptał i oczy Harry’ego rozszerzyły się komicznie na te dwa słowa.
- C-co ? – zająkał się Harry, przypuszczając, że się przesłyszał.
- Kocham cię, Harry.
Przełknął twardą gulę w gardle i spojrzał w niebieskie kule, które były oczami Louisa. Słowa jednak nie wyszły. Te proste słowa nie chciały przejść przez jego usta, nieważne jak tego pragnął. – Ja-ee… tak…świetnie- ja- tak-też. Kocham cię. Tak.
Jakże płynnie, Styles, naprawdę, cholernie płynnie. Mówił do siebie, obserwując reakcję starszego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz