wtorek, 7 stycznia 2014

1

***

Pokój był pełen śmiechu i muzyki, a pary wirowały w tańcu. W tej chwili młoda kobieta złapała go i poprosiła do tańca. Jak zawsze chciał odmówić, mówiąc, że był chory. Ale w rzeczywistości nie był chory. Niall Horan z Leinster Horans po prostu się nudził.


To było już trzecie przyjęcie w tym miesiącu, na które został zmuszony pójść. W rzeczywistości rzadko bywał weekend, w który nie musiałby iść na jakąś galę, na którą zostali zaproszeni jego rodzice.Ale dzisiaj Niall musiał się trzymać; to była impreza jego rodziców, mimo wszystko.

Niall, popychany przez tłum, zgarnął z tacy kielich wina i uciekł na korytarz. Młody pan nie mógł być bardziej szczęśliwy, gdy pozostał sam, za wyjątkiem jednego ze strażników. Ten zauważył Nialla.

- Panie Horan, czy mogę coś dla pana zrobić?

- Nie, nic mi nie jest – Niall podał mu pusty kieliszek. - Po prostu nie czuję się za dobrze, powinienem się położyć.

- Oczywiście – strażnik skinął głową w stronę schodów, które prowadziły do sypialni. - Dopilnuję, by nikt panu nie przeszkadzał.

Niall podziękował strażnikowi i wspiął się po schodach do sypialni. Wręcz umierał, aby wydostać się z formalnego ubrania i przebrać się w coś wygodnego. Rozebrał się w prostą, białą koszulę i brązowe spodnie. Teraz mógł się zrelaksować. Z wyjątkiem muzyki, którą niestety słyszał z dołu.

Niall otworzył okno i spojrzał w dół; nie było strażnika i nie miał problemu, by uciec, jak to robił już wiele razy. Kilka minut później był na ziemi i kierował się w stronę bramy dworu. Teraz po prostu chciał się napić. Bardzo. Dlatego znalazł się w mniejszym centrum handlowym Dublina. Gdzie był najbliższy pub, w którym nikt go nie znajdzie?

***


Liam i Zayn oddzielili się od reszty załogi i teraz szli za Harry’m po Dublinie. Harry zatrzymał je na obrzeżach miasta.

- Od tej chwili idę sam, mam zamiar spotkać się z przyjacielem. Nie odchodźcie zbyt daleko. Powinienem wrócić za kilka godzin - Harry opuścił dwóch kolegów, po czym zniknął w ciemności.

- Gdzie mamy iść? - Liam zapytał. Zayn wskazał na niezbyt tłoczny plac.

- Co powiesz na drinka podczas oczekiwania na kapitana?

Liam wzruszył ramionami i pozwolił Zaynowi pociągnąć się w stronę rynku. Zayn niemalże od razy zauważył idealne miejsce do picia. Liam jednak przyglądał się blondynowi, który wędrował wokół centrum. Zayn zauważył go i od razu go zapragnął. Podobnie było z Liamem.

- Powinniśmy go zaprosić, no chyba że nadal chcesz patrzeć – dokuczył Zayn.

- Widziałem go wcześniej – mruknął Liam. - Tylko nie wiem, gdzie.

- To młodszy syn Horana, Niall. Co on tu robi? - Zayn zaśmiał się, lecz nim Liam mógł powiedzieć cokolwiek, Zayn pociągnął go w stronę Nialla.

- Chodźmy go zaprosić, co? Szlachetny chłopak taki jak on nie powinien włóczyć się po ulicy samotnie. Chcę się zabawić.

Dwaj piraci podkradli się do młodszego chłopca, który patrzył na znak do sklepu. Podskoczył, gdy zobaczył mężczyzn obok.

- Co tu robisz? - Liam zapytał.

- Wydaje mi się, że pan Niall Horan błąka się po mieście na własną rękę - Zayn odezwał się. Niall zadrżał.

- Wiem, że jesteście piratami. Ale nie możecie mnie skrzywdzić. Ludzie w całym mieście wiedzą, kim jestem.

- Tak, ale zauważ, że dwójka piratów podeszła do ciebie i jakoś nikt nas nie powstrzymał – Zayn przewrócił oczami. - To nie jest bezpieczna okolica, panie Horan.

Niall stał, w mieszance strachu i ciekawości, rozglądając się dookoła. Zdecydował się postawić na odważny wyraz twarzy.

- Cóż, wygląda na to, że przyparliście mnie do muru. Czego tu szukacie? Okupu? Zemsty? Bo jak tylko wezwę pomoc, wylądujecie za kratkami.

- W sumie to wybieraliśmy się na drinka – odezwał się Liam. - Wyglądałeś na zagubionego. Pomyśleliśmy, że możesz chcesz do nas dołączyć?

- Dlaczego piraci chcą ze mną pić?

- Uważamy, że jesteś ciekawy - Zayn uśmiechnął się i cofnął się, starając się nie przestraszyć młodszego chłopca.

- Naprawdę? Ale nie piraci nienawidzą szlachty.

- Tak - Liam spojrzał na Zayna. - Ale robimy kilka wyjątków, jeśli podejrzewamy, że ktoś jest inny.

Zayn i Liam nienawidzili się do tego przyznawać, ale z tego, co usłyszeli, najmłodszy Horan nie był złym dzieckiem. On po prostu poszedł w zgodzie z jego stylem życia i nie ma nic do powiedzenia w sprawach kraju. Nie wspominając, że był cholernie pociągający. Zayn odezwał się ponownie.

- Sądzimy, że jesteś inny. Więc, co ty na to? Kilka drinków? Ale płacisz, oczywiście. Złych piratów, jak my, nie stać na to gówno.
Niall zaśmiał się pod nosem. Ci dwaj nie wydawali się zbyt niebezpieczni, a oni byli w bezpiecznej okolicy na tyle, że mógł uciec, gdyby chciał.

- Dobrze, ale wybieram miejsce.

***


Wiele godzin i kilka litrów alkoholu później, trio wciąż siedziało w pubie.

- Czy kiedykolwiek widzieliście jakieś syreny? - Niall zapytał spoglądając pijanymi oczami. Zayn pochylił się, jakby miał zamiar powiedzieć mu jakąś tajemnicę.

- Mnóstwo. Jedna prawie zjadła Liama.

- To takie fascynujące… - Niall nie mógł uwierzyć własnym uszom. Walki na miecze, walki okrętów, przygody, krucjata i syreny.

- Życie piratów jest pełne luzu, choć niebezpieczne – Liam wziął kolejny łyk swojego drinka. - Ale ryzyko jest warte. Znaczy się, możesz robić cokolwiek chcesz. Nie musisz słuchać nikogo.

- Za wyjątkiem kapitana.

- Ta, on się nie liczy.

- Będzie mnie cholernie bolała głowa – Niall jęknął.

- Już prawie rano – zauważył Liam.

- To była świetna noc, Zayn – zaczął Niall, gdy razem z Zaynem podeszli do baru po kolejne drinki. - Ty i Liam… To takie proste, wiecie? Przez tę jedną noc czułem się, jakbym był jednym z was. Ile bym dał, żeby do was dołączyć.

Coś wewnątrz Zayna sprawiło, że alkohol ponownie zaczął mieszać się z pożądaniem. Zayn złapał Nialla za kołnierz i przeciągnął po stole, po czym mocno go pocałował. To było coś innego dla blondyna. Ale spodobało mu się.

- Powinniśmy wracać – Zayn odsunął się z uśmiechem. - Nie możemy dać Liamowi czekać zbyt długo.
Wrócili do stolika i Niall zajął swoje miejsce, a Zayn poklepał go po plecach.

- Wiesz, Liam? Niall chce do nas dołączyć.

- Naprawdę? - jakaś iskierka nadziei w nim zabłysła, ale szybko zniknęła, gdy zorientował się, że przecież to szlachcic. Jednak sam Irlandczyk był bardzo podekscytowany.

- Tak! Myślę, że byłbym w tym dobry. Moja rodzina nawet nie zauważy. Są zbyt zajęci odbywającymi się imprezami i sprawami politycznymi.

- Chcę go wziąć razem z nami – Zayn pochylił się nad stołem w stronę Liama. Ten jęknął.

- Harry nigdy by na to pozwoli.

- Możemy go porwać. Harry pozwoli mu zostać na statku, jeśli weźmiemy za niego jakieś pieniądze.

- Mogę udawać, że mnie porywacie! - Niall wsadził głowę między nich. - Jestem dobrym aktorem.

Liam pchnął Nialla z baru i pociągnął go razem z Zaynem. Był trzeźwy wystarczająco, by dokonać właściwego wyboru.

- Chodzi o czas, musimy zaprowadzić go do domu, Zayn.

- Ale dom jest nudny… - Niall kroczył za Liamem. - To jest takie surowe. Wszystko, co mogę robić, to jedynie postępować według harmonogramów.

Zayn tylko wydął wargi i pozwolił Liamowi odprowadzić Nialla do bramy dworu Horanów. Niall otworzył bramę i czekał.

- Myślę, że to nasze pożegnanie.

Zayn pomachał mu i oparł się o płot, nie chcąc widzieć zawiedzionej twarzy Irlandczyka. Liam uśmiechnął się smutno do Zayna.

- Dopilnuję, aby dostał się do swojego pokoju.

Zayn tylko wzruszył ramionami, jak Liam zaczął odchodzić z Niallem. Blondyn kopnął kilka kamyków i zastanawiał się, jak nieporadnie zacząć rozmowę. Ale po chwili milczenia, Niall zorientował się, że Liam nie zamierza wykonać ruchu w najbliższym czasie.

- Dziękuję wam - Niall powiedział cicho. Liam uśmiechnął się.

- To była zabawna noc - szli kilka kroków z wygodnym milczeniem wokół nich. - Bardzo się różnisz od większości szlachty, którą spotkałem.

- Mogę powiedzieć, że wy bardzo różnicie się od piratów, których widywałem.

- Ile piratów spotkałeś w Dublinie?

- Sporo.

- Naprawdę?

- Tak. Przed dzisiejszym dniem, dlatego myślałem, że ty i Zayn chcecie mi coś zrobić. Dlaczego myślisz, że nigdy nie spotkałem piratów wcześniej?

- Ludzie tacy jak ty wydają się bać piratów.

- Prawda. Ale niestety, Horanowie z Leinster nie mają najlepszych strażników. Trochę zbyt łatwo ich oszukać, a niektórzy piraci nie są bardzo mądrzy.

- Co masz na myśli?

- Piraci próbowali porwać mnie i mojego brata wiele razy. To prawda, żaden nie był naprawdę blisko.

- Co się stało?

- Mała grupa piratów była w stanie podkraść się do mojego pokoju, mówiąc, że wypełniają zadania kucharzy. Byli w stanie bez problemu mnie złapać.

- A potem co się stało?

- Powiedzmy, że załadowali mnie na statek, gdy strażnicy ich dogonili razem z innymi obywatelami.

- Caly Dublin pomagał cię ratować? - Liam dokuczał.

- Chyba jestem tego wart – Niall odpalił sarkastycznie.

- Co sobie myślałeś? Gdy cię porywali?

- Byłem przerażony! Nie bardzo wierzyłem, że straż zdoła mnie odbić. Tamci piraci nie wyglądali jak ty czy Zayn. To wszystko działo się tak szybko. Zanim zrozumiałem, co się w ogóle dzieje, już byłem związany i zakneblowany – Niall wzdrygnął się na to wspomnienie. - Cały czas skradałem się po statku. Słyszałem, co mówili na temat tego, co ze ną zrobią.

Liam zatrzymał się więc, by Niall mógł po prostu skupić się na swojej historii. Para schowała się za krzakami, jak Niall dokańczał opowieść.

- Zaczęli mówić o tym, jak wyślą po okup do moich rodziców, ale nigdy nie oddadzą mnie z powrotem. Mówili, że dostaną za mnie dobrą kwotę i to nie raz.

- Tak w niewoli?

- To był ich plan. Zdobyć pieniądze od rodziców, a następnie sprzedać mnie za najwyższą cenę w jakim ciemnym handlu. Ludzie byliby w stanie wiele za mnie dać, tak myślę.

- Niall, przykro mi – Liam odwrócił się i usiadł naprzeciwko Irlandczyka. - Nie mogę sobie wyobrazić, jak przestraszony musiałeś być.

- Wciąż jestem w szoku, że strażnicy uratowali mnie. Byłem bardzo szczęśliwy, że piraci zostali złapani, zanim mogli umieścić mnie na statku i odpłynąć.

- Jestem zaskoczony, że nie nienawidzisz wszystkich piratów – Liam uśmiechnął się łagodnie. - Gdyby to był ktokolwiek inny, jestem pewien, że spędzałby cały swój czas ukryty w swojej posiadłości.

- Dom Horanów jest dla mnie zbyt nudny, by siedzieć w nim ciągle zamknięty - N uśmiechnął się, próbując rozluźnić atmosferę. To był jedyne naprawdę złe spotkanie z piratem. Wszystkie inne czasy, mówię szczerze, były całkiem fajne.

Liam był zaskoczony, że Niall wciąż myślał, że piraci nie byli tacy źli.

- Cieszymy się, że uważasz, że nie wszyscy piraci są okropni.

- Naprawdę nie wiem. Chodzi mi o to, że niektórzy z was są trochę przerażający na początku, nawet Zayn doprowadził mnie do krawędzi. Ale mój starszy brat, Greg, opowiadał mi mnóstwo opowieści. On już nie robi tego więcej. Teraz, kiedy jest dorosły, w głowie mu tylko zaloty do jakiejś panny i potrafi przetańczyć całą noc.

- W porządku. Mówiłeś coś o historiach…

- Racja! Mój brat mawiał, że niektórzy piraci tylko rabują wszystkie bogate obszary i dwory jak nasze, kradną złoto i żywność. Ale oni tylko zachowują część z nich, a następnie dają ubogim. Zawsze mówiłem mu, że jeśli byłbym piratem, tak bym zrobił.

- Nienawidzę tego mówić, Niall, ale niewiele jest takich piratów.

- Ale wciąż mam nadzieję. Nie mogę zrobić wiele, gdy utknąłem tam - Niall wskazał z powrotem na swój dom. - Nienawidzę go. Wszystko, co widzę, gdy patrzę przez okno to zielone ogrody i mnóstwo ludzi w szatach. Ale kiedy tylko mogę, to wymykam się, widzę ludzi desperacko walczących o żywność i schronienie. Staram się unikać tych obszarów miasta teraz, bo nienawidzę patrzeć na to i wiedzieć, że nic nie mogę zrobić. Ty i Zayn znaleźliście mnie w jednym z większych centrów handlowych.

Liam wstał i zaproponował Niallowi ramię, starając się odprowadzić go z powrotem do domu, zanim jeszcze bardziej przywiąże się do blondyna.

- Być może zaproponuj jakąś zmianę? Czy kiedykolwiek oferowałeś coś takiego swoim rodzicom? - Liam zapytał, a ten przewrócił oczami.

- Przestałem, gdy zdałem sobie sprawę, że nie są jeszcze gotowi, aby słuchać.

Liam nie bardzo wie, jak odpowiedzieć na te wyznania. Wszystko, począwszy od jego historii z piratami do jego serca dla tych mniej szczęśliwych sprawia, że Liam absolutnie popada w obłęd względem Nialla. Liam słyszał wiele opowieści o szlachcie i monarchii zmieniających życie ubogich, o wspaniałych władcach. Ale kiedy rzeczywiście myślał o tym, Liam nie pamiętał, gdzie rzeczywiście widział kogoś z wyższej klasy, by robił coś dla kogoś niższego rangą. Nigdy nie widział nikogo, komu by rzeczywiście zależało. Niall zauważył długie milczenie Liama, gdy zbliżył się do okna sypialni.

- Gdybym był piratem, byłbym rodzajem pirata, o jakich ​​Greg opowiadał mi historie. Chciałbym pomóc tym, którzy naprawdę są w potrzebie, ale chciałbym też żyć wolnym życiem, będąc gdzie zawsze chciałem. Chciałbym po prostu żeglować po morzach, móc zobaczyć kilka syren…
Liam pokręcił głową, bo nawet w stanie mniej pijanym, Niall wciąż wierzył w syreny. Ale Liam nie mógł się przełamać, by powiedzieć, że one nie istnieją.

- Ja mam wielkie umiejętności geograficzne. Mój nauczyciel dużo mnie nauczył - Niall przechwalał się, opierając się o ścianę, która prowadziła do jego sypialni. Wszystko, co pozostało do zrobienia, to się wspiąć.

- Jestem pewien, że tak.

- Dzięki za odprowadzenie mnie, Liam.

- To nie był problem - Liam skłonił się kpiąco. Niall złapał go za ramiona i przyciągnął z uśmiechem.

- Ponadto, dzięki za wysłuchanie mnie. Ty ledwo powiedziałeś kilka słów.

- Tak naprawdę nie przeszkadza mi to. Masz całkiem fajne historie. Pewnego dnia będziesz wielkim przywódcą.

- Pewnego dnia – twarz Nialla zmarkotniała. - Ale teraz utknąłem tutaj. Żałuję, że nie mogę iść z tobą. Twoje życie brzmi o wiele lepiej niż moje.

- Szkoda, że ​​nie możesz iść z nami. One Direction przydałby się członek załogi, jak ty.

Liam skorzystał z ostatnich chwil z Niallem i pochylił się, by złożyć delikatny pocałunek na ustach blondyna. Niall napiął w szoku na chwilę, a następnie zrelaksował się w pocałunku, przesuwając rękę do twarzy Liama. Po chwili oderwali się od siebie.

- Nie mogę pozwolić Zaynowi dłużej czekać – rzekł Liam.

- Chyba nie – powiedział Niall. - Następnym razem, gdy twój statek będzie w Irlandii, wiesz, gdzie mnie znaleźć. Koniecznie przyjdź i weź mnie z dworu na dzień. Przyprowadź Zayna, to byłoby miłe spotkanie.

- Powiem Harry’emu, że musimy zatrzymywać się w Dublinie co kilka miesięcy - Liam powiedział, ale w rzeczywistości wiedział, że ma bardzo małą kontrolę nad tym, gdzie statek będzie podróżował. Liam spojrzał na najniższy parapet. - Potrzebujesz pomocy?

- Tak, chyba tak – szepnął Niall i Liam ostatni raz go pocałował. - Dobranoc, Liam.

- Dobranoc, Niall – Liam zacisnął ręce wokół talii Nialla. - Dbaj o siebie.

Para milczała, nie chcąc ponownie się żegnać. Liam uklęknął i pozwolił użyć swych dłoni, by blondyn mógł wskoczyć na parapet. Potem cofnął się, by mieć lepszy widok. Obserwował, jak chłopak znika w głębi dworu, wcześniej machając na pożegnanie.

Liam pomachał mu, po czym uciekł z ogrodu. Niall nie mógł oderwać wzroku od pirata. Wzdychając ciężko, usiadł na łóżku nawet nie zdejmując ubrań. Nigdy nie czuł się tak samotny jak teraz.

***


One Direction stacjonował w Dublinie na jeden dzień, nieplanowany. Osobista sprawa Harry’ego stała się przyczyną pewnych problemów.

- Czy mamy wrócić? - Zayn zapytał Liama, gdy szli wzdłuż pokładu. Liam wzruszył ramionami.

- Upewnij się, że się uda - Liam jęknął, gdy jeden z członków załogi przewracał beczki i sieci.

Zayn oparł się o burtę statku, gdy Harry spacerował na otwartym terenie 1D. Harry spojrzał na bałagan i po prostu przewrócił oczami, nim podszedł do Liama i Zayna. Ci dwa natychmiast przerwali rozmowę.

- Uda się, co? - Harry spytał, unosząc brew. Zayn i Liam wymienili spojrzenia, nim Malik zabrał głos.

- Chcieliśmy o czymś porozmawiać…

- W porządku, mów.

- Możemy pomówić nieco… Prywatnie?

Harry skinął głową, po czym ruszyli pod pokład, ale nie bez klepnięcia Payne’a w tyłek, gdy ich mijał. Liam podskoczył z zaskoczenia, chociaż gest ten nie był niczym niezwykłym. Harry uwielbiał napastować członków załogi.

- Czego chcecie? - Harry zapytał opierając się o biurko. Zayn zaczął.

- Ostatniej nocy w Dublinie… Ja i Liam sprawdziliśmy miasto.

- Niech zgadnę. Spotkaliście kogoś?

- On jest wielkim przyjacielem - Liam powiedział cicho, nie chcąc, aby Harry się wkurzył.

- Tak, przyjacielem - Zayn mruknął sarkastycznie. Liam wytrzeszczył oczy, myśląc, w jaki sposób Zayn dowiedział się, że Liam całował Nialla. Ale Zayn miał na myśli jego chwilę w barze z Irlandczykiem.

- Wiem, o co chcecie poprosić i odpowiedź brzmi: nie – przerwał Harry. - Wyruszamy z samego rana i nie mam zamiaru przyjmować na pokład jakiegoś zwierzątka.

- Ale on chce dołączyć do załogi – warknął Zayn. - Mówi, że jego styl życia nie pasuje do niego.

Liam zazwyczaj nie kwestionował zdania Harry’ego, ale nie chciał zostawić Nialla.

- Powiedział, że ma wielkie umiejętności nawigacyjne. Założę się, że będzie dobrym źródłem poufnych informacji - Liam zrozumiał swój błąd sekundę po tym, jak przestał mówić.

- Teraz mnie zaciekawiliście – Harry pochylił się w ich stronę. - Zayn, wspomniałeś o jego stylu życia, a teraz Liam mówi coś o informacjach poufnych. Więc, kim właściwie jest ten chłopak?

- Niall…

- Niall?

- Niall Horan.

- Jak w Horanowie z Leinster?

- Dokładnie ci.
- To musi być żart - Harry potarł głowę. - Nie wpuszczę go na statek. Nie zaryzykuję dwójki najlepszych ludzi dla zabrania kogoś takiego. Możecie sobie wyobrazić, jak łatwo mogą was złapać?!

- Niall powiedział, że strażnicy nie są zbyt dobrzy - Liam wspomniał.

- Nie obchodzi mnie to! - Harry krzyknął. - Ryzyko jest zbyt wysokie i nie chcę zapłacić takiej ceny za biegającego po statku szlachica! Dzieciak nie ma pojęcia, co robi.

- Możemy pokazać mu liny. I Danielle może pomóc - Liam protestował.

- Nie. Teraz wracajcie do pracy. Wyjeżdżamy, gdy tylko wstanie słońce – Harry wyjrzał przez bulaj. - Idę do łóżka. Nie róbcie nic głupiego.

Zayn patrzył, jak Harry zniknął za rogiem w kierunku swojego pokoju, po czym ruszył wzdłuż pokładu. Liam natychmiast go dogonił.

- Zayn, o czym myślisz?

- Chcesz zobaczyć go ponownie, prawda? - Zayn zapytał.

- Oczywiście, ale Harry powiedział…

- Będzie mniej podejrzane, jeśli tylko jeden z nas tam pójdzie. Złapię Nialla, a ty zostań i dopilnuj, by Harry się nie zorientował.

- Zayn…

- Wrócę w mniej niż godzinę z naszym Irlandczykiem – po tych słowach Zayn zeskoczył ze statku i ruszył w stronę dworu Horanów. Liam westchnął i schował twarz w dłoniach.

- Gdzie on pobiegł? - Liam odwrócił się i zobaczył Danielle, która stała sama na pokładzie, a latarnia była jedynym źródłem światła.

- On chce porwać Nialla Horana - Liam wyjaśnił. Patrzył, jak twarz Danielle zmienia wyraz z rozbawienia w lekki popłoch.

- O, kurwa.


***



Zayn zbliżył się do bramy dworu Horanów. Szczerze mówiąc, tak naprawdę nie miał planu jak wyrwać stamtąd Nialla. Miał tylko nadzieję, że Niall mówił wczoraj poważnie o przyłączeniu się do ich załogi. Wiedział, iż Liam lubi Nialla, tak samo jak on. Ale Liam był o wiele bardziej skryty jeśli chodzi o uczucia. O dziwo, Malik nie patrzył na swojego przyjaciela jak na konkurenta w walce uczucia Irlandczyka. Był otwarty na wymianę, jeśli właśnie taką cenę miało posiadanie blondyna.

Dostanie się na posesję dworu nie było specjalnie trudne. Najgorszym było samo wspięcie się do sypialni Nialla. Zayn był szczęśliwy widząc, że Niall jeszcze nie śpi, a siedzi przy biurku wpatrując się w jakim kawałek papieru, ze skórzaną torbą na kolanach.

Niall odwrócił się szybko, gdy usłyszał, że ktoś wchodzi do jego pokoju i sięgnął po miecz, aby odeprzeć intruza, gdy zdał sobie sprawę, że to znajoma twarz.

- Zayn co ty tu robisz? - zapytał, a Zayn podszedł do niego.

- Przyszedłem zobaczyć, czy nadal chcesz być częścią załogi One Direction.

- Naprawdę? - Niall był w szoku.

- Tak, wiem, jak załamany Liam będzie, jeśli nie uda mi się sprowadzić cię z powrotem – brunet dokuczał.

- Więc mogę iść z tobą?

- Miałem nadzieję, że tak.

- Dziękuję! - Niall rzucił mu się na szyję. - Dziękuję.

- Nie ma sprawy – Zayn skłamał, po czym podszedł do biurka i podniósł skórzaną torbę. - Co to jest? - zerknął też na kartkę papieru, gdzie napisane było między innymi: Drogi Tato, Mamo, Greg. Niall szybko pochylił się i chwycił papier z biurka, rozrywając go na strzępy. - Co to było?

- List pożegnalny – Niall wyjaśnił. - Chciałem zobaczyć, czy twój statek wciąż cumuje w Dublinie.

Zayn podszedł do Nialla, trochę światła z małej lampy na biurku pozwoliło mu leiej przyjrzeć się jego twarzy. Na pierwszy rzut oka, mógł łatwo pomylić ten ślad na policzku z rozmazanym brudem. Zayn w milczeniu sięgnął za siebie i uniósł latarnię, aby uzyskać lepszy wygląd. Dopiero teraz dostrzegł siniaki.

- Niall, co się stało?

- Mój tata dowiedział się, że uciekłem - Niall usiadł na łóżku, zdając sobie sprawę, że będzie musiał wyjaśnić.

- Uderzył cię?

- To się zdarza – skłamał, bo w rzeczywistości to prawdopodobnie było jedno z najgorszych spotkań jakie miał z ojcem. I to był główny powód dla którego chciał uciec.

Niall był całkowicie wyczerpany po spędzeniu wieczoru z Zaynem i Liamem. Był także głodny. Niall podciągnął się z łóżka i złapał świeczkę. Otworzył drzwi i sprawdził hall, aby upewnić się,że nikogo nie ma. To była już rutyna. Wymyka się, a następnie wracać i iść do kuchni po jedzenie.

Nie trwało długo, zanim kucharze się zorientowali i jedna z dziewczyn, które pracowały w kuchni, w zbliżonym do Nialla wieku, pozostawiła dla niego małą przekąskę, gdy odkryła, że ​​wymknął się z domu. I choć kucharze wiedzieli, że Niall wykrada jedzenie, nie zgłosili go do rodziców.

Właśnie dlatego było to takim zaskoczeniem, gdy Niall spotkał tam ojca, siedzącego przy stole

- Dlaczego uciekłeś, Niall? - zapytał ojciec.

- Chciałem tylko trochę jedzenia – wiedział, że został przyłapany, ale nadal kłamał. - Wiesz, jak bardzo je kocham.

- Dlaczego uciekłeś ponownie?

- Znudziłem się.

- Szukałem cię przez całą noc - powiedział ojciec. - Była tu świetna i ich córka chciała cię poznać

- Greg już się do kogoś zaleca. Nie mogę zostać kawalerem? - Niall próbował obrócić wszystko w żart.

- Musisz niebawem wziąć ślub. To nie pomoże naszej reputacji, kiedyś jakiś pijany człowiek w barze będzie krzyczał, że widział cię całującego innego mężczyznę! - jego ojciec krzyknął, po czym wstał i ruszył w kierunku Nialla.

- To było nic.

- To wszystko! Jesteś szlachcicem Irlandii. Kobiety nieustannie walczą o twoje serce, a ty całujesz sobie chłopców!

- Dlaczego to takie ważne?

Ojciec nie odpowiedział, zamiast tego podniósł rękę i uderzyła go. Niall ledwie miał czas, by zarejestrować ból, ojciec znów zaczął krzyczeć.

- Nie mogę mieć syna homoseksualisty. Musimy utrzymać się u władzy, Niall! Nasza rodzina rządziła Irlandią przez wieki, bez przerwy. Nie możemy ryzykować tylko dlatego, że chcesz całować innego chłopca.

Niall teraz wiedział, że nie może walczyć z ojcem. Znał konsekwencje wykradania się. Najlepiej było po prostu przyjąć jego karę.

- Odwróć się – nakazał ojciec. Niall oparł się o stół. - Jest mnóstwo ludzi, którzy pokochaliby handlować się z tobą.

Łzy Nialla pociekły po policzkach, gdy tylko poczuł pierwszy cios prętem.

- Wszystko w porządku? - Zayn zapytał. - Zranił cię gdzieś jeszcze?

Niall pokręcił głową, nie chcąc martwić Malika. Pirat prawdopodobnie nigdy nie dowie się o jego śladach na plecach.

- Wiedziałem, że dostanę karę za wymykanie się. Gdyby było tak źle, raczej nie robiłbym tego ponownie, prawda?

- Nie sądzę.

Niall mógł szczerze powiedzieć, że jego ojciec nigdy nie życzył źle. Poznał innych szlachciców, którzy podobnie karali swe dzieci. To była zwykła dyscyplina wobec ludzi takich jak on. Pręt używany był tylko w ekstremalnych przypadkach nieposłuszeństwa.

- Jesteśmy gotowi do wyjazdu? - Niall zapytał, zmieniając temat. Zayn schylił się i podniósł torbę blondyna.

- Nadal sądzisz, że jesteś wystarczająco dobrym aktorem, by udawać, że zostajesz porwany?

Niall uśmiechnął się i wyciągnął nadgarstki. Czekał, aż Zayn go złapie.

- O nie. Jestem porwany przez piratów. Niech mi ktoś pomoże - Niall szepnął z sarkazmem.

Ku zaskoczeniu Nialla, zabezpieczenie zostało podniesione, kiedy statek piracki został zacumowany w Dublinie.

- Kto idzie? - Strażnik krzyknął, wskazując na Zayna i Nialla, którzy podeszli do bramy.

- Ufasz mi? - Zayn szybko objął Nialla ramionami, a ten skinął głową. - Nie martw się, nie jest załadowany – dopiero wtedy blondyn zorientował się, że pirat trzyma pistolet. Wtedy Zayn podniósł głos. - Musisz pozwolić mi uciec, albo go zabiję. Możesz powiedzieć panu Horanowi, że żądam okupu w pokoju Nialla. Nie śledźcie nas.

Niall był pod wrażeniem surowego tonu Zayna. Powoli wycofali się z podwórka, gdy tylko znaleźli się poza zasięgiem wzroku, ruszyli biegiem w stronę portu.

- Potrafisz być przerażający – odezwał się Niall. Nie trwało długo, aż dźwięk klaksonów wypełnił powietrze. - Cholera. To sygnał, że nastąpił atak na dwór. Musimy iść, szybko.

Zayn złapał rękę Nialla i pociągnął go za sobą tak szybko, jak tylko potrafili. Brunet wzdrygnął się, kiedy zobaczył Harry’ego stojącego na pokładzie, a jego wzrok ciskał w niego sztyletami. Liam stał kilka metrów dalej z Danielle, wpatrując z nadzieją. Liam trzymał rękę w górze, gotowy do podniesienia kotwicy, aby One Direction mogło opuścić Dublin, gdy tylko Zayn znajdzie się na pokładzie.

- Uspokój się i połóż się na ziemi – Zayn praktycznie wepchnął Nialla na statek w momencie, gdy strażnicy dostali się do portu. - Nie zobaczą, na którym statku jesteś.

Niall skinął głową i ułożył się płasko na podłodze. Mógł poczuć ciężkie kroki Kapitana, Zayna i Liama. Blondyn poczuł szarpnięcie, gdy okręt zaczął oddalać się od portu. Usłyszał strzały i krzy kapitana.

- Wszyscy na ziemię!

Irlandzyk zaryzykował podniesienie głowy i zobaczył Zayna przy sterze, kiedy wraz z kapitanem próbowali jak najszybciej opuścić port. Liam był obok niego na kolanach, strzelając do strażników, którzy desperacko próbowali uratować Nialla. Żaden z nich nie wiedział, że Niall nie chciał być uratowany.

Odgłosy wystrzałów powoli cichły i wkrótce jedynym, co Niall mógł usłyszeć, był huk fal. Liam zaoferował mu i rękę i pomógł mu wstać. Spojrzał w górę i zobaczył kapitana, idącego w jego kierunku.

- Wszyscy, zejdźcie mi z oczu – warknął. Następnie spojrzał na blondyna surowym okiem. - Więc musisz być Niall Horan, chłopak, który skradł serca moich dwóch najlepszych ludzi.

- Tak, proszę pana. Nazywam się Niall i spotkałem wczoraj Zayna z Liamem – wyciągnął do niego rękę. Kapitan wciąż tylko patrzył.

- Jestem kapitanem tego statku. Kapitan Harry Styles - Harry cofnął się, oceniając wygląd Irlandczyka. - Pozwól, że wyrażę się jasno. Nie chcę cię na moim statku.

- Ta… Tak, proszę pana. - Niall zająknął się.

- Ale widząc, że niestety tu utknąłeś i nie mogę wysłać cię z powrotem do domu, bez utraty Zayna i Liama, muszę tolerować fakt, że tu jesteś – Harry złapał Nialla i przerzucił go sobie przez ramię, po czym wychylił się, by blondyn mógł zobaczyć wodę za burtą. - I nie zawaham się wywalić cię do wody. Wyraziłem się wystarczająco jasno?

- Yhym – Niall mruknął, słuchając uważnie. Następnie Harry puścił go i odszedł.

- Zrobił to lepiej niż się spodziewałam - Niall usłyszał kobiecy głos za jego plecami. - Witamy na pokładzie, Niall, jestem Danielle – kobieta przytuliła go lekko. - Więc ty jesteś chłopcem, o którym mówił mi Liam.

- Dobrze, że jesteś tutaj, Niall – Zayn poklepał go po plecach. - Mam zamiar iść udobruchać Harry’ego. Nie martw się, w końcu się do ciebie przekona.

- Dokładnie tak – przytaknął Liam.

- Od teraz tylko ta, ja i Liam. O nic innego się nie martw – zapewnił go Malik.

Wkrótce Zayn zniknął, zostawiając go sam na sam z Liamem, Danielle, i człowiekiem, który kierował sterem statku. Niall złapał Liama za rękę i ruszyli w stronę wejścia pod pokład.

- Więc teraz, kiedy jesteś piratem, możesz robić, co chcesz – skomentował Liam.

- Za wyjątkiem wchodzenia w drogę kapitanowi Harry’emu – Niall powiedział, na co szatyn się zaśmiał.

- Szybko się uczysz. Nazywaj go po prostu Harry’m, nie będzie miał nic przeciwko.

- Cóż, Niall – Danielle zatrzymała się obok nich. - To mój pokój, jeśli kiedykolwiek byś mnie potrzebował. Dobranoc, chłopcy.

Liam pomachał Danielle, nim zaprowadził Nialla do innego pokoju.

- Możesz zostać ze mną teraz. Po prostu połóż swoje rzeczy gdziekolwiek – powiedział, a Niall położył torbę i usiadł na łóżku. - Witamy na pokładzie One Direction, Niall.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz