czwartek, 9 stycznia 2014

6

Nim Zayn się obejrzał znów między nim i Niall’em było w porządku i siedzieli na kanapie wtuleni w siebie, gdy Malik oglądał wiadomości. Tak naprawdę Mulat zaczynał myśleć powoli nad zajęciem się następnym zleceniem. I oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że nie może przyjąć nic, ani nigdzie wyjechać dopóki życie Niall’a jest zagrożone, jednak lekki zastrzyk gotówki by im nie zaszkodził. Zayn zdecydowanie będzie musiał o tym pomyśleć, gdy Niall będzie już bezpieczny.

Ostatni telefon od mężczyzny, który jako tako był znajomym Zayna przyniósł naprawdę mało skutków. Zayn dowiedział się nazwiska tego mężczyzny i tego, że ma dom w górach, w Szwajcarii. Jednak Zayn nie może tam przecież polecieć i na oślep szukać domu w górach, zostawiając tu samego Niall’a! Cóż, mógłby to zrobić, gdyby wiedział, że nikt nie poluje już na życie blondyna, oraz gdyby miał pewność, że ten mężczyzna jest w tych górach. Ale nie miał pewności ani odnośnie pierwszego, ani drugiego, więc zdecydowanie to odpadało. Jedyną rzeczą jaką mógł zrobić było…

Zayn aż podskoczył na tę myśl, przez co Niall spojrzał na niego niemal przestraszony.

-Coś się stało, Zie?

-Mam genialny pomysł!

-Och, słucham cię więc. –odparł uśmiechnięty Irlandczyk wracając do pozycji siedzącej.

-Pojedziemy do Szwajcarii.

-Co? Po co mamy tam jechać? Tam jest zimno, Zayn! Zabierz mnie w ciepłe miejsce!

-Nie mówię o wakacjach, głupku! Pojedziemy tam, abym mógł spokojnie załatwić tego dupka, który wciąż może chcieć ci coś zrobić! Ma tam domek, w górach.

-Um… I ty będziesz latał po górach, a ja będę siedział sam w hotelu? Po co mam w ogóle tam jechać!?

-Żebyś był bezpieczny! Harry i Lou pojadą z nami. W razie potrzeby Lou będzie cię chronił, albo pomoże mi znaleźć nasz cel, a ty będziesz pilnowany przez Harry’ego!

-To… Nie mógłbym zostać w Anglii, z Harrym i Lou?

-Nie. Ponieważ Lou mi się tam przyda. A jeśli zostawię was tu samych będziecie jak kaczki na odstrzał.

Niall parsknął cicho, nadymając policzki jednak kłótnię o jego samodzielność zostawił na potem. W tym momencie myślał jedynie o tym, że dupek ze Szwajcarii to jeden krok bliżej jego związku z Zaynem. I wiedział, że dużo się wtedy nie zmieni, ale dla niego ważny był fakt, że będzie mógł spokojnie nazywać się chłopakiem Malika.

Niall naprawdę nie potrzebował wiele. Nie chciał wielkich wyznań, ani nic w tym stylu. Chciał móc spokojnie być z Zaynem i chciał móc o tym powiedzieć nawet całemu światu. Zayn to rozumiał i im dłużej przebywał z Niall’em, im więcej czasu z nim spędzał tym bardziej również tego chciał. Ponieważ Niall był kimś komu on nie mógł odmawiać, a przynajmniej nie za długo. Był na to zbyt uroczy i zbyt delikatny, i Zayn nie miał serca go krzywdzić.

Gdy następnego dnia Zayn odwiedził Louis’ego i zaproponował mu wyjazd do Szwajcarii myślał, że namawianie go potrawa trochę dłużej. I oczywiście wiedział, że Louis jedzie tam tylko ze względu na Harry’ego. Z początku zdawał się być sceptyczny. Uznał, że nie ma na to czasu i nie zamierza pomagać Zaynowi, ponieważ nie ma ku temu powodów. Dopiero gdy Zayn przypomniał mu o Harry’m Louis odsapnął cicho mrucząc, że Zayn będzie mu musiał się odwdzięczyć. Wspomniał też naturalnie o tym, że jeśli coś stanie się jemu, albo Harry’emu- co dodał już znacznie ciszej, Louis bez względu co będzie musiał poruszyć zemści się na Zaynie. Ale co mogło się stać? Ten plan był prosty i szybki. Jadą do Szwajcarii, Harry i Niall spędzają parę dni w hotelu, w tym czasie Zayn i Louis pozbędą się czego pozbyć się trzeba, a później może zostaną tam jeszcze parę dni, aby Niall mógł się nacieszyć górami?

Wychodząc z mieszkania Tomlinsona Zayn minął się z Harry’m, którego zmiana dobiegła końca i mógł spędzić spokojnie popołudnie z Louis’m. Może nie aż tak spokojne ponieważ Louis zabierał go na imprezę zaręczynową jego siostry. Louis nie utrzymywał z nią dobrego kontaktu, jednak wciąż był jej bratem i kochali się. Był starszy od niej o zaledwie rok, więc gdy mieszkali jeszcze z rodzicami oprócz rodzeństwa byli też przyjaciółmi. Dopiero gdy Louis wyprowadził się do Londynu kontakt się urwał i Louis rozmawiał z nimi naprawdę rzadko. Teraz jednak dostał wiadomość o zaręczynach siostry i musiał się tam zjawić. A ponieważ Harry był jego przyjacielem i Louis nie zamierzał nudzić się tego wieczoru z ludźmi, których nie lubi postanowił zabrać go ze sobą. Co oczywiście spowodowało na twarzy Stylesa uśmiech większy niż kiedykolwiek, ponieważ pozna rodzinę Tomlinsona i czego właściwie mógłby chcieć jeszcze?

Harry miał wrażenie, że to będzie trochę nudny i niezręczny dla jego osoby wieczór, jednak było zupełnie inaczej. Louis przywitał się z wszystkimi i złożył gratulacje siostrze nie odstępując Harry’ego nawet na krok. Przedstawiał go niby jako przyjaciela, jednak Harry’emu wydawało się, że siostra Louis’ego przeczuwała co zaszło między nimi. Siostra Louis’ego była naprawdę piękna i Harry pomyślał, że cała jego rodzina jest idealna. Miał matkę wcale nie wyglądającą na swój wiek, dwie młodsze siostry, który wyglądały jak małe księżniczki i Harry’emu wydawało się, że tylko on w tym otoczeniu jest brzydkim kaczątkiem. Nawet kuzynostwo chłopaka wyglądało wręcz anielsko. I Harry zdecydowanie miałby ochotę uciec z przyjęcia gdyby nie Louis, który był teraz jak jego bliźniak syjamski, i opuszczał go tylko gdy ten szedł do toalety. Louis naprawdę nie był szczególnie związany z rodziną, Harry widział to już po paru minutach. A gdy przez całe przyjęcie nie zamienił z nimi ani słowa więcej poza tym co wypadało, miał już pewność, że Louis czuje się tu niemal równie niechciany co Harry.

-Przepraszam, że cię tu wyciągnąłem… Naprawdę, po prostu sam bym tu umarł. –szepnął Louis, gdy jechali już do Londynu. Harry zaśmiał się kręcąc głową, ponieważ to nie było aż takie złe.

-Było w porządku. Masz miłą rodzinę, nie rozumiem czemu za nimi nie przepadasz…

-Wiem. Z boku to wygląda naprawdę idealnie, prawda? Taka cudowna rodzinka, jak z obrazka. –parsknął cicho Tomlinson kręcąc głową.- Tak naprawdę każdy wydrapałby ci oczy, gdyby mógł. Pewnie dlatego Lottie nie czeka ze ślubem i przeprowadzką.

Harry parsknął cicho, gdy Louis zatrzymał się już przed domem Zayna.- Dziękuje. Nie musiałeś mnie odwodzić, dotarłbym od ciebie.

-To nie był problem. Zayn zabiłby mnie, gdybyś musiał po nocy włóczyć się po Londynie. Z resztą… Mniejsza o to. Spotkamy się jutro?

-Nie wiem… Jeśli też mógłbym do ciebie wpaść po pracy…

Louis przytaknął z uśmiechem mrucząc- Przyjadę po ciebie, dobrze?

Gdy Harry zamknął już za sobą drzwi samochód Tomlinsona odjechał z podjazdu Malika. Było trochę po godzinie dwunastej, a w żadnym z pomieszczeń nie widać było ani Zayn ani Niall’a, więc Harry również postanowił położyć się już spać.

Gdy dosłownie dwa dni później Zayn odwoził Niall’a na uczelnię, co swoją drogą stało się już regularną czynnością, jego ręka sama prosiła się o dłoń blondyna, gdy zmieniał biegi. I Niall zdawał się to wyczuwać, więc bez oporów ścisnął rękę Mulata uśmiechając się pod nosem. Zayn nie miał ochoty zatrzymywać samochodu przed wejściem na Uniwersytet, nie mówiąc już o puszczaniu Niall’a na zajęcia. Gdyby nie posiadanie na pierwszym miejscu dobra Niall’a, Zayn zapewne postąpiłby egoistycznie prosząc Niall’a aby tego dnia zrobił sobie wolne. I naturalnie Irlandczyk nie miałby nic przeciwko, zupełnie na odwrót, bez zastanowienia zostałby w domu, jednak Zayn i tak wolał tego nie robić. Niall nie powinien opuszczać zajęć tylko dlatego, że Malik chce aby ten był przy nim. Co więcej to nie miałoby zupełnie sensu po tym jak sam upiera się na brak związku.

I to pewnie właśnie dlatego po południu Zayn był w stanie czekać ponad pół godziny pod uczelnią tylko dlatego, że wyjechał jak szybko tylko mógł. Czekanie nie było takie złe biorąc pod uwagę towarzyszącą mu paczkę papierosów i mocne espresso ze Starbucksa. I naprawdę opłacało się, aby Niall wpadł do samochodu jak burza z wielkim uśmiechem.

-Zayn! Co u ciebie? Co dziś robiłeś?

-Brałeś coś? –wypalił pewnie Malik, marszcząc brwi na widok energii, która wręcz rozpierała Niallera.

-Nie… Jestem po prostu szczęśliwy…

-Dlaczego?

Niall milczał przez moment, po czym jego ramiona uniosły się ku górze i opadły.- Bez powodu. Kocham cię, to wystarczy.

I jeśli Zayn myślał, że odsuwanie od siebie Niall’a było trudne wcześniej, teraz to było dziesięć razy trudniejsze. Ponieważ Niall siedział naprzeciwko niego z szerokim uśmiechem i zarumienionymi policzkami, a jego oczy wpatrywały się pewnie w Zayna, który miał ochotę utonąć w tym błękicie. Godzinę później ręce Niall’a ciasno zaciskały się w okół bioder Zayn, gdy ten usilnie próbował przygotować obiad. Bez względu na to co Zayn by nie powiedział, Niall kręcił głową wciąż trzymając się ciała Malika jakby ten miał zaraz wybiec i nie wrócić.

-Próbuje ci coś ugotować, Niall.

-Wiem. Dziękuje, to kochane.

-Ale to mi nie wyjdzie, gdy będziesz mnie trzymał.

-Nie trzymam ci rąk, ani nóg.

-Ale… Uh, czuję się przytłoczony, okey?

Niall parsknął cicho mrucząc – Czym? Moja miłość nie powinna cię przytłaczać, to nic złego. Prawda?

-Oczywiście, że prawda. Ale przyczepiłeś się do mnie jak pijawka. Niall, zrobię obiad i będziesz się łasił, okey?

-Nie. Nie i siedź cicho.

Zayn odsapnął więc cicho odwracając się przodem do Niall’a, który wtulił się w niego zupełnie. Zayn pokręcił jednak głową mrucząc.- Nie zrobię ci obiadu.

-Dobrze. Zamówimy coś na wynos.

Głowa Zayna odruchowo powędrowała raz w lewo, raz w prawo, gdy na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech. Niall potrafił być najbardziej uroczym stworzeniem na tym świecie, szczególnie gdy po prostu był sobą. Jego ramiona otuliły szczelnie ciałko Irlandczyka, który zamruczał cichutko przymykając oczy.

Trwając tak już parę minut Zayn uniósł delikatnie blondyna, który niemal natychmiast oplótł nogami jego biodra. Znaleźli się na kanapie w salonie niemal parę sekund później, gdy Niall przyssany był już do szyi Malika.

-Niall, Harry może zaraz wrócić.

-Harry jest z Lou.

-Och, nie wiesz… Mogą się pokłócić, czy coś…

-Przeszkadzasz mi. Dasz mi się nacieszyć, póki mogę?

-Możesz cały czas… –odsapnął cicho Zayn. Niall odsunął się więc wciąż siedząc na jego kolanach, a jego oczy niemal wierciły ciurę w brzuchu Mulata.- Możemy porozmawiać?

-Oczywiście. Mów, o co chodzi?

Zayn czuł jak w jego głowie kłębi się setka myśli. Naprawdę nie był do końca pewien tego co chciał zrobić. Ale chciał to zrobić i to nie dawało mu spokoju. To nie tak, że teraźniejszy układ mu nie odpowiadał. Między nim i Niall’em było w porządku, oczywiście mogłoby tak zostać. Ale zawsze może być lepiej, Zayn wiedział o tym. Dogadywali się, Niall był szczęśliwy, Zayn był szczęśliwy, ale… Ale czemu nie spróbować czegoś innego?

-Chciałbym z tobą być. –stwierdził wreszcie z zadziwiającą łatwością.

Twarz Niall’a zdawała się promienieć jakby ktoś tchnął w nią nowe życie.- Miło mi to słyszeć. Też chciałbym z tobą być, ale to już obaj wiemy.

-Tak… Ale, Niall, teraz mam na myśli, że… Chciałbym naprawdę być z tobą. Normalnie, w związku.

-W normalnym związku? I byłbym już pełnoprawnym chłopakiem?

-Tsa…. To właśnie mam na myśli.

I, cóż, zaraz po błękicie oczu Niallera przed oczami Zayna stanęła ciemność. Przez moment zastanawiał się co właściwie się dzieje, ale czując mocny zapach Niall’a i jego ramiona zaciskające się na ciebie Zayna jak jeszcze nigdy, wszystko stało się oczywiste.

I ani Zayn, ani Niall nie wiedzą jak to się stało, że parę minut później znaleźli się w łóżku. Prawdopodobnie Niall chichotał dużo za dużo, gdy Zayn przejmował nad nim zupełnie kontrolę, chyba po raz pierwszy od… od zawsze. Jednak był to bardziej chichot szczęścia niż zwykłe wyśmiewanie się lub coś w tym stylu.

Rano Niall o dziwo obudził się pierwszy i dźgał niemiłosiernie Zayna w brzuch, nim ten nie obudził się z cichym mrukiem niezadowolenia. Blondyn zaśmiał się dźwięcznie, ponownie wbijając palec między żebra chłopaka.

-Zayn…

-Słucham?

-Musisz mnie zapytać o chodzenie.

I gdy tylko Niall skończył wypowiadać to zdanie, z ust Malika wypłynęło ciche parsknięcie.- Poważnie, Niall? Po co mam cię o to pytać, skoro i tak wiem co odpowiesz?

-Bo masz mnie o to zapytać, Zayn! Takie są zasady, musisz zapytać i koniec.

-Och, dobrze, już dobrze… Niall’u Jamesie Horanie czy chcesz być moim chłopakiem?

-Tak! Jeszcze się głupio pytasz?!

-C-co, ale ty mi ka… –lecz nim Zayn zdążył odpowiedzieć, Niall wpił się w jego usta przyciskając go mocno do siebie, aby na pewno Zayn nie miał szans odsunąć się w żaden sposób.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz