czwartek, 9 stycznia 2014

epilog

Szczerze, Niall nie wiedział co miał robić po tym jak razem z Zaynem wrócili ze Szwajcarii. Co więcej Zayn zaczął napominać mu o konieczności przyjęcia jakiegoś zlecenia, co wcale nie podobało się Irlandczykowi. Jednak czy chciał, czy nie- pewnej niedzieli Zayn oznajmił mu, że wyjeżdża na dwa tygodnie do Rosji. Może jego nieobecność byłaby nawet znośna, gdyby wciąż mieszkał z nimi Harry. Niestety Harry wyprowadził się i na stałe mieszkał już u Louis’ego. Niall wpadał czasem do nich, niezbyt przejmując się narzekaniem Louis’ego, ale zazwyczaj nie chciał im się narzucać. Dobrze wiedział jak sam zareagowałby z Zaynem na takie sytuacje. Więc pozostawało mu samotne siedzenie w domu i wypisywanie do Zayna sms’ów. Tak też było tego wieczoru, gdy miał ochotę rzucić wszystko i zrobić cokolwiek, żeby Zayn wrócił.

‘Tęskni za tobą. Zostawiłeś mnie samego.’ Wystukał na klawiaturze wysyłając szybciej niż to przemyślał. Tak naprawdę w jego mniemaniu Zayn siedział sobie spokojnie gdzieś w Rosji, bawiąc się w płatnego zabójcę i zupełnie o nim nie pamiętając. Ale w gruncie rzeczy Zayn drżał ze strachu o Niall’a. O to co się z nim dzieje i jak się czuje. Czy nie jest zły na Zayna, że ten wyjechał, czy nie zrobi mu o to awantury. Ponieważ, bądźmy szczerzy, Zayn dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego jak wielkie są szanse, że Niall go zostawi. Dlaczego miałby się przecież zgadzać na to wszystko? Zayn nie był specjalnie miły, wręcz przeciwnie. Zabijał ludzie, to po drugie. I musiał często wyjeżdżać, ryzykując przy tym swoje życie. Niall nie musiał tego wytrzymywać. Mógł po prostu powiedzieć ‘stop, to za dużo, nie umiem być z kimś takim’ i co wtedy zrobiłby Zayn? Zostałby sam, kompletnie sam. Harry ma Lou i są szczęśliwi, przy nich Zayn byłby jak piąte koło u wozu i musiałby zejść na dalszy plan. Więc Zayn zostałby sam w tym dużym domu, podczas gdy Niall wróciłby do Irlandii, albo – co gorsze- wciąż włóczył się gdzieś po Anglii, przez co wpadaliby na siebie czasami. I o ile jeszcze tak niedawno Zaynowi było obojętne co się z nim dzieje, czy jest sam czy ma kogoś obok, czy umrze samotnie jutro czy za czterdzieści samotnych lat, teraz nie było mu to obojętne. Teraz nie potrafiłby pozwolić Niallerowi odejść i po prostu wrócić do swojego przesadnie szarego życia. Bo Niall był jak promień słońca, był jak czysta energia. Pojawił się i zmienił życie Zayna, pokazał mu coś innego co tak naprawdę też jest dobre. Jest nawet lepsze, cieplejsze i milsze. I Zayn tak po prostu miałby nie słuchać jego śmiechu, oraz narzekania? Miałby nie patrzeć w Pacyfik co rano i nie czuć dziwnie przyjemnego zapachu, którym otulony był Horan? Przyzwyczaił się do tego, to było już częścią jego życia. To było oczywistością, bez której Zayn czułby się… o prostu pusto.

‘Wiem. Jeszcze 3 dni. Ja też…’ odpisał, natychmiast chowając telefon do kieszeni i wychodząc z mieszkania.

Louis i Harry w tym czasie przeprowadzali naprawdę bezsensowną rozmowę. Harry poważnie nalegał na to, aby Louis znalazł sobie normalną pracę. Z kolei Louis poważnie nalegał, aby Harry poszedł na studia i przestał wtrącać się w jego życie.

-Nie chcę być z płatnym zabójcą! –oznajmił nagle Styles, tupiąc nogą.

Louis wywrócił oczami lekko poirytowany zachowaniem Harry’ego- Daj spokój. Wiedziałeś, że nim jestem. Trzeba było się więc ze mną nie wiązać.

-Ale ja chcę być z tobą! Po prostu… Martwię się, okey? Cały czas coś może ci się stać. Ktoś może cię złapać, mogą cię zamknąć! Nie chcę cię odwiedzać w więzieniu!

-Przestań już… Nigdy mi się nic nie stało, a teraz nagle ma to się zmienić? Naprawdę, ciesze się, że we mnie wierzysz. –zironizował opadając na kanapę. Harry pokręcił głową siadając przodem do niego, na kolanach Lou. Jego ramiona oplotły szyję Tomlinsona, gdy ten posłał mu przepraszający uśmiech.

-Wierze w ciebie. Wiem, że dasz sobie radę… Po prostu nie chcę, żeby coś ci się stało. Boję się o ciebie.

-Niepotrzebnie. –stwierdził krótko.- Nie zostawię cię samego. Nie zrobię nic co mogłoby źle się odbić na tobie. Zaufaj mi, wiem kiedy powiedzieć stop i schować się w cień.

Harry uśmiechnął się słysząc to, a jego twarz automatycznie schowała się w zagłębieniu szyi chłopaka, gdy Styles się w niego wtulił. To było to, na co liczył od dawna.- Nie chcę, żebyś mnie opuścił.

-Nie zrobię tego, obiecuje. Umiem o ciebie zadbać, nawet lepiej niż Zayn. –mruknął lekko niezadowolony. Harry powinien mu ufać i wierzyć w jego zdolności.

-Wiem. –szepnął jedynie przymykając oczy.

Tak naprawdę Louis wiedział o co chodzi. Louis wiedział przecież bardzo dobrze, że Harrym trzeba się zajmować. Trzeba się nim opiekować i dbać o niego, nie po prostu być gdzieś obok. Harry potrzebował ciepła, potrzebował zapewnienia, że nie jest sam i że jest bezpieczny. Przy Louis’m Harry zdecydowanie czuł się pewnie. Nie miał wrażenia, że jutro zostanie na lodzie. Tym bardzie nie miał wrażenia, że Louis robi sobie żarty i zdradza go na boku. Harry wiedział, że tak nie jest. Louis był z nim i traktował to poważnie. Zadziwiająco poważnie, jak na osobę jego pokroju. Harry nie spodziewał się, że będzie czuł taką stabilizacje w związku z kimś takim jak Louis. Był przekonany, że to będzie jak balansowanie na krawędzi. Gdy niczego nie będzie pewien, gdy Louis znikałby na długie noce i zgrywał złego chłopca traktując go jak zabawkę. Ale tak naprawdę Louis nie był taki. Był spokojny i cierpliwy, i rozumiał potrzeby Harry’ego. Okey, może nie tyle rozumiał co znał i starał się spełniać jego oczekiwania.

Ponieważ tak naprawdę dla Louis’ego to też nie była zabawa. Może wciąż miał ochotę wyskoczyć do klubu i upić się, a następnie zrobić coś nieodpowiedzialnego z kimś, kogo imienia nie znał… Jednak tak naprawdę stabilizacja, którą dawał mu Harry nie była dla niego niczym złym. Była tym przed czym uciekał od dawna, ale tak naprawdę teraz nie zamieniłby tego na nic. Wolał Harry’ego z jego lekko niewyparzoną buźką i trochę dziecinnym poglądem na świat. Wolał jego zapach i ciało, które mimo swojej wielkości i tak w jego ramionach zdawało się być jak bezbronne dziecko. Wolał roześmiane oczy i głupie pomysły. I sposób w jaki Harry zmieniał się raz będąc cichą myszką, drugiego dnia znów wyzywając na niego o byle co. Louis czasami sam nie wiedział czego Harry chce. Raz był przez niego całkowicie zdominowany, żeby potem pokazywać pazurki i próbując samemu zdominować Tomlinsona. To było czasem zabawne, nawet jeśli mieszało w głowie Louis’ego.

Niall i Zayn nie mieli takich problemów. Niall zawsze próbował dominować, jednak gdy przychodziło co do czego oddawał pałeczkę Zaynowi bez mrugnięcia okiem. Zayn twierdził, że Niall jest jak lew w klatce. Dużo ryczy, ale mało może zrobić. Teoretycznie nic poza spaniem i jedzeniem co faktycznie Niall głównie robił. I oczywiście to wcale nie przeszkadzało Zaynowi. To on był głową i tak być powinno. Niall również tak sądził- to Zayn ma najwięcej do powiedzenia. Zayn ulegał Niallowi chyba tylko, gdy sprawy tyczyły się łóżka. Wtedy Zayn był uległy i gdy Niall chciał uprawiać seks- naturalnie uprawiali seks. Ponieważ, bądźmy szczerzy. Kto odmówiłby tego komuś wyglądającemu jak Niall? Zayn miał po prostu po kolei w głowie i wykorzystywał nadarzające się okazje. Nigdy nie wiadomo gdy Niall stwierdzi, że nie ma ochoty, albo źle się czuje. Zayn nie chce wtedy przeklinać się w duchu, że dwa dni wcześniej sam go spławił.

Gdy Zayn wrócił do domu, to był naprawdę piękny dzień. Nawet pomimo burzy, która zaczęła się, gdy tylko taksówka Zayna ruszyła z pod lotniska. Niall siedział w domu czytając coś potrzebnego na zajęcia i był święcie przekonany, że Zayn wróci następnego dnia. Skąd miał przecież wiedzieć, że Mulat specjalnie wziął szybszy samolot, aby tylko wrócić do domu tak wcześniej jak to możliwe. Dlatego blondyn niemal podskoczył słysząc, jak drzwi frontowe się otwierają. Szybko zamknął książkę i wyjrzał niepewnie na przedpokój w celu sprawdzenia, kto właśnie wszedł do ich domu. I przez moment był naprawdę przestraszony, że ktoś się włamał i zrobi mu coś teraz. Te wszystkie myśli uciekły jednak gdy zobaczył Mulata odkładającego torbę i zsuwającego buty. Bez namysłu ruszył więc tam rzucając książkę gdzieś w kąt. Malik zdążył jedynie spojrzeć na blondyna, gdy ten wskoczył na niego obejmując go mocno i mrucząc do jego ucha.

-RAWR! Zjem cię. –stwierdził nagle, na co Zayn parsknął śmiechem zdziwiony jego zachowaniem.

-Zjesz? A to niby dlaczego?

-Nie mówiłeś, że przyjedziesz szybciej! Odebrałbym cię!

-Miała być niespodzianka. –wzruszył ramionami Mulat.

Więc Niall roześmiał się jedynie i pomógł mu przy wypakowywaniu się.

Wieczorem dopiero Zayn oznajmił mu, że zacznie się rozglądać z bardziej normalną pracą. I Niall’a zdziwiło lekko, że Malik sam to zaproponował. Jednak naturalnie niezmiernie go to cieszyło. Mogliby żyć spokojnie, nie martwiąc się już o nic. Zayn będzie bezpieczny. I będzie przy nim, zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz