piątek, 10 stycznia 2014

18

Rozdział 18


Louis wciąż czuł lekkość w swojej głowie, podczas drogi powrotnej do domu. Zayn był blisko niego, jego ręka na talii chłopaka, podtrzymując go, gdy jego ciało kołysało po kilku krokach. Drinki zaczęły działać na każdy jego nerw. Mrugnął dwukrotnie, jego oczy spoczywały na drugim chłopaku, który nie odezwał się odkąd wyszli z baru. Zastanawiał się na tym, co przebiegało przez jego głowę. Cholera, on zawsze zastanawiał się, co działo się w głowie Zayna.

Jak brzęczący dźwięk, głos Nialla dźwięczał w jego głowie, przypominając mu co powiedział, zanim zaczął wracać do domu: „ Po prostu powiedz mu, że go lubisz. To początek.”.

Louis westchnął. To nie jest takie proste, wiesz? Dla kogoś, kto zaczął nienawidzić Zayna w momencie, gdy zobaczył ten zadowolony z siebie uśmieszek na jego twarzy, powiedzenie, że się go lubi, nie było nawet bliskie początkowi. To był koniec. Znów zerknął na Zayna. Jego ekspresja była tak bierna, jakby nie czuł nic dziwnego, jakby w ogóle nie czuł się niekomfortowo czy niespokojnie. To nie było fair.

Zayn był zbyt przyzwyczajony do tego, ale dlaczego Louis nie był nawet blisko czucia się komfortowo, kiedykolwiek Zayn był obok niego? Zawsze było dla niego zagadką jak kończył w ten sposób – jak oni kończyli w ten sposób.

- Dużo na mnie spoglądasz ostatnio. - Zayn powiedział bez patrzenia na niego. - Czy jest coś co chcesz mi powiedzieć?

Palce Zayna mocniej zacisnęły się na jego talii, przyciągając go bliżej, a Louis nie mając wyboru przytrzymał się piersi Zayna, starając się odzyskać równowagę. Był pijany, ale wciąż mógł jasno myśleć, co nie było dobre, gdyż chciał spróbować robić to, na co miało ochotę jego ciało, bez głębszego zastanowienia się.

Louis niewinnie potrząsnął głową, zyskując złośliwy uśmieszek od Zayna, gdy kontynuowali spacer. Powrócił do myślenia o tym, co powiedział Niall. Louis wiedział, że był już w tej części rozważań, co naprawdę myślał o Zaynie wtedy na plaży, ale kiedy Niall zjawił się, poczuł się bardziej obnażony. Jego uczucia wychodziły na światło dzienne jedno za drugim i było to bardzo trudne, by wciąż im zaprzeczać.

Czasami chciał po prostu być Zaynem, który z taką łatwością mógł powiedzieć rożne rzeczy, ponieważ wyraźnie, Louis nie był wielkim fanem mówienia o swoich prawdziwych uczuciach. On jedynie bronił się, gdy chodziło o jego uczucia, zaprzeczał im, odpychał je od siebie lub uciekał, ponieważ Louis sam nie rozumiał tych uczuć.

- Jeszcze nie śpisz, Lou? - Zayn lekko nim potrząsnął i Louis zdał sobie sprawę, że może lunatykował, widząc nagle przed sobą ich dom. Louis przytaknął głową, a Zayn poprowadził go w kierunku drzwi. Gdy Mulat zapukał, Jay otworzyła drzwi.

- Strasznie przepraszam cię za to, Zayn. Czy Louis sprawił ci kłopot? - Louis spróbował spiorunować wzrokiem swoją mamę, znów traktującą go jak dziecko, ale Zayn odpowiedział za niego.

- To nic takiego. Jestem nieźle przyzwyczajony do tej strony Louisa. Naprawdę nie jest dobry w piciu dużej ilości alkoholu. - Wchodzili po schodach, gdy Zayn powiedział coś, w co Louis nie mógł uwierzyć, że usłyszał. - Czy Niall już przyszedł?

- Oh, tak. Śpi na kanapie, powiedział, że nie da rady wejść po schodach. - Jay poinformowała Louisa, wchodzącego po schodach, zanim powiedziała im obu dobranoc. - Proszę zaopiekuj się dla mnie Louisem, Zayn?

- Wie pani, że zawsze to zrobię. - Zayn uśmiechnął się, a Louis chciał zareagować, ale jego mama przerwała jego myśli.

- Louis mam wielkie szczęście, że cię ma. - I wraz z tym, Louis usłyszał zamykanie drzwi.

***

Zayn delikatnie położył Louisa na łóżku. Jego ciało nagle przesunęło się po przez zmianę z uczucia tak lekkiego na tak ciężkie, że zdawał się nie móc ruszyć żadną jego częścią. Obserwował jak Zayn ściągał jego buty, następnie skarpetki, a potem odszedł od łóżka. Podszedł do swojej szafki i zaczął ściągać swoje własne ubrania.

Louis obrócił się w jego stronę. Całe jego ciało miało przed sobą nagiego Zayna. Ciężko mrugnął, starając się nie zasnąć. Może powiedzieć to teraz, prawda? Może powiedzieć Zaynowi, że go lubi, gdy wciąż ma w sobie uczucie odwagi. Nie może tego powiedzieć, gdy będzie kompletnie trzeźwy, ale pół trzeźwy, pół pijany załatwi sprawę.

Louis podążył oczami za figurą Zayna, gdy chłopak szedł do łazienki, zanim kompletnie zatrzasnął drzwi. Przez minutę panowała cisza, a potem usłyszał słaby dźwięk prysznica dochodzący ze środka pomieszczenia. Louis przetarł dłońmi swoją twarz, policzkując samego siebie, by rozbudzić się. Nie może teraz usnąć, musi powiedzieć Zaynowi, musi powiedzieć mu, że odkąd zaczął z nim przebywać, był świadomy, że go lubił.

Zayn zawsze przy nim był. Gdy był nazywany „pedałem” przez kogoś ze swojej klasy, Zayn stawał za nim, kopał ich tyłki i żaden z nich nigdy nie ważył znęcać się nad nim lub dokuczać mu ponownie. Kiedy był chory i jego rodzice byli poza miastem, Zayn nie wahał się, by zaopiekować się nim, kupić mu wszystkie leki i nawet zaopiekować się jego młodszymi siostrami. Wtedy w jednej chwili stawał się nianią. Zayn zawsze tam był.

I co on zrobił, gdy stał się bardziej świadom swoich uczuć? Odepchnął go. Unikał go i skutecznie uciekł. Louis wiedział, że był to złe, ale co sprawiało to jeszcze gorszym, był fakt, że Zayn nawet nie okazywał żadnych oznak poddawania się – więc dlaczego? Dlaczego przede wszystkim Zayn go lubił? Dlaczego wybrał uczepianie się go cały czas, nawet jeśli Louis ciągle go odpychał?

- Dlaczego jeszcze nie śpisz? - Zayn nagle pojawił się przed nim. Ręcznik luźno oplatał jego talię. Jego skóra wciąż błyszczała od prysznica, a jego zapach wypełniał cały pokój.

- J-ja, ja myślałem o pójściu do łazienki. - Louis usiadł i nagle cały jego obraz zawirował. Poczuł jak spada i prawie upadł, gdy Zayn szybko złapał go w swoje ramiona.

- Powinieneś powiedzieć mi, wciąż kręci ci się w głowie, czyż nie? - Zayn pomógł mu wstać. Na drżących nogach, Louis wszedł do łazienki. - Poczekam tutaj. Umyj się i spróbuj trochę zwymiotować, poczujesz się lepiej.

- Uhm, tak. - Sekundę później, Louis zwracał cały alkohol który pływał w jego żołądku. Poczuł się lepiej. Umył twarz, użył płynu do pukania ust i otworzył drzwi. Zayn wciąż tam był. Nie powinno to nic znaczyć z jego perspektywy, ale widok Zayna ze skrzyżowanymi rękami, posłusznie czekającego na niego, przyniósł mu narastający ból w klatce piersiowej – on zawsze czekał na niego. Zayn zawsze się nim opiekował.

- Wciąż wyglądasz na lekko odurzonego. - Zayn miał już sięgnąć po jego dłoń, gdy Louis odepchnął ją i w zamian przycisnął Zayna do ściany. Jego usta ruszyły na spotkanie warg Mulata. Na początku była oczywista walka, Zayn był zdezorientowany, ale Louis nie był. Przejechał palcami po mokrych włosach Zayna i przyciągnął go bliżej. Ich ciała niebezpiecznie zderzyły sie ze sobą i wysłały tarcie.

Louis miał już wsunąć swój język w wargi Mulata, gdy Zayn mocno odepchnął go. - Lou, dlaczego – dlaczego to robisz?

Louis mógł zauważyć zmieszanie w oczach Zayna. - Cz-czy nie to lubisz? - Louis niewinnie zapytał. Jego serce zatrzymało się, jakby miało w każdej sekundzie eksplodować.

Zayn oparł się o ścianę, jego palce dotykały ust Louisa. - Oczywiście, że lubię, Lou. Po prostu jesteś pijany i nie chcę, byś robił rzeczy, przez które później mnie znienawidzisz.

- Nie jestem pijany, byłem, ale już nie jestem. - Louis uspokajał go, robiąc krok bliżej Zayna.

- Skąd mogę być pewny, że nie jesteś pijany? Co jeśli nie będziesz potem tego pamiętać? - Louis zobaczył jak Zayn odwrócił wzrok od niego i poczuł kolejne ukłucie w sobie. Zastanawiał się czy Zayn zawsze patrzył w ten sposób, gdy on próbował zaprzeczyć czemuś, co się między nimi zdarzyło lub ich przeszłości.

- Nie zapomnę. A jeśli tak, to możesz zrobić cokolwiek, by mi przypomnieć o czymkolwiek. - Louis naprawdę miał tą nagłą odwagę, by powiedzieć takie gówniane rzeczy jak te, ale cholera, jeśli był to jakiegoś rodzaju eliksir, który będzie działał tylko przez dzień, użyje tego w dużej ilości.

- To wciąż gadanie po pijaku, przypuszczam. - Zayn mocno podkreślił swe słowa, a Louis zaczął się wkurzać. Teraz, kiedy istotnie mówi prawdę, on nie chce mu uwierzyć, a kiedy zaprzecza wszystkim rzeczom, Zayn będzie go pieprzył, dopóki nie powie tego – ta osoba była bardziej skomplikowana niż myślał, że będzie.

Louis zrobił duży krok w jego kierunku i teraz ich piersi nieco się stykały, biodra trącały i mogli niemal usłyszeć swoje nieregularne bicia serc. Zayn spojrzał na usta Louisa jak gdyby całe jego życie od nich zależało. Tak wiec nawet jeśli Mulat wciąż nie był pewien co zrobić, Louis nachylił się do niego, ponownie delikatnie dociskając swoje usta do jego warg i sprawiając, że oczy Zayna drgały w niedowierzaniu i szczęściu.

- Jeszcze raz. - Zayn rozkazał. Tak wiec Louis zrobił to. Zayn owinął powoli swoje ręce wokół jego talii. Cały jego ciężar opierał się o małą przestrzeń między drzwiami łazienki i szafą, pozwalając Louisowi rozłożyć swój cały ciężar na nim. Ręka Louisa sięgnęła do końcówki bluzki Zayna, mocno ściskając ją, gdy ich usta zagłębiały się w sobie. Zayn wplątał swoje palce w jego włosy, przyciągając jego głowę do siebie pod innym kątem i przejeżdżając językiem po dolnej wardze chłopaka.

Louis jęknął w odpowiedzi. Jego kolana znów zrobił się jak z waty, gdy starał się kurczowo trzymać bluzki Zayna. Mulat zostawił usta Louisa, gdy temu zaczęło brakować powietrza i zaczął składać lekkie pocałunki na jego szyi, podczas gdy jego palce odpinały pasek Louisa. Louis poczuł palce Zayna na swoich biodrach, tak więc zaczął robić to samo. Sięgnął do brzegu bluzki Zayna, lekko podciągnął ją, a Mulat puścił jego pasek, by podnieść ręce, pozwalając Louisowi zdjąć swoją bluzkę.

- Wciąż możesz się wycofać, Lou. Wciąż mogę przestać. Nie chcę byś robił rzeczy, których robić nie chcesz.

Louis przyparł Zayna do ściany, ich oczy spotkały się. - Czy to pytanie naprawdę pochodzi od ciebie? Po tych wszystkich ostrych razach, które mi zaserwowałeś.

- One nie były ostre. Jeśli nienawidziłeś tego, mogłeś uderzyć mnie po wszystkim. Zamiast tego, ty siedziałeś z gniewny spojrzeniem, które tak właściwie w ogóle nie działa. - Zayn złośliwie się uśmiechnął. Jego obie dłonie spoczywały na talii chłopaka, czekając na sygnał by przestać lub kontynuować.

- Racja… to nie tak, że nienawidzę tego. Jednak też nie mogę powiedzieć, że to lubię. Po prostu chodzi o to… - Louis przerwał, myśląc co powiedzieć. Nie wiedział jakie naprawdę był to uczucie po tym wszystkim . To uczucie było przytłaczające, dezorientujące i towarzyszyło mu wiele negacji.

- Po prostu? - Zayn podniósł głowę, czekając na rozsądną odpowiedź Louisa.

- Nie byłem wtedy świadom swoich uczuć… - Louis przygryzł swoją dolną wargę, zastanawiając się czy to była wystarczająca odpowiedź za wszystko co zrobił.

- A teraz jesteś ich świadom? - Zayn brzmiał na tak rozbawionego tym, co usłyszał.

- Chyba? - Louis nagle poczuł się zakłopotany, z pewnością był trzeźwy. I to, że był trzeźwy i mówił takie rzeczy było zaskakujące.

- I co twoje uczucia mówią? - Zayn nachylił się w jego kierunku, jego usta znajdowały się tuż przy uchu Louisa, wysyłając dreszcze wzdłuż jego kręgosłupa.

- J-ja… - Louis jąkał się. - Ja, ja lubię cymfff…

Louis przytłumił ostatnie słowo, gdy wargi Zayna natarły gwałtownie na jego. Ich ciała zmieniły się pozycjami tak, że Louis uderzył plecami o ścianę. - Powiedz to jeszcze raz…

- …cię – ja lubię cię… - Louis powtórzył, a palce Zayna rozerwały guziki koszuli chłopaka, eksponując jego pierś. - H-hej! To jest mój uniform - oh, oh…

Louis jęczał, gdy poczuł język Zayna lądujący na jego sutku. Jego usta mocno dociskały go, szczypiąc, podskubując i ciągnąc nim, podczas gdy jego palce przekręcały drugiego. Kolana Louisa zaczęły się poddawać wyznając jego uczucia, podczas gdy robienie tego, wysysało z niego całą energię. Zayn w końcu zdjął swoje spodnie wraz z bokserkami, które wylądowały na jego stopach. Odrzucił je na bok, zanim zrobił to samo z ubraniami Louisa.

- Powiedz to jeszcze raz. - Zayn powiedział. Jego ręce ściskały pośladki chłopaka, przyciągając ich nagie ciała bliżej siebie, a Louis jęknął, gdy poczuł jak ich erekcje otarły się o siebie. - Lou… powiedz to…

Louis uznał za trochę absurdalne powtarzanie czegoś w kółko, ale czuł, że Zayn czekał na to, od lat. I teraz, gdy mógł to usłyszeć, nie może w to uwierzyć lub po prostu chce to ciągle słyszeć. Nawet jeśli, Louis nie przejmował się tym. - Zayn, lubię cię…

- Kurwa, Louis… Wciąż daję ci ostatnią szansę, chcesz bym przestał?

- Naprawdę teraz mnie pytasz, Malik? Jesteśmy kurwa nadzy. Czy też niemal mieliśmy się już pieprzyć - nie ma potrzeby, by przestać.

Przez chwilę wymieniali uśmiechy, zanim Zayn w końcu przerwał ciszę. -Tylko pamiętaj, nie ma sposobu bym przestał, jeśli mnie o to poprosisz.

***

- Kurwa, Zayn. - Louis wydyszał. Jego palce drapały skórę głowy Zayna, gdy czuł usta Malika na przemian biorące jego penisa i zostawiające. Nigdy wcześniej nie czuł się tak podniecony. Jego kolana już się poddały, a jego nogi były rozłożone na podłodze, gdy opierał się o ścianę. Nie mógł nic na to poradzić, ale jęczał za każdym razem, gdy czuł język Zayna na główce swojego penisa, zęby chłopaka lekko zahaczały o jego skórę i to jak wciąż był w stanie patrzeć wprost na niego. - Dochodzę tylko przez to… kurwa…

Zayn niezbyt przejmował się tym, co Louis mówił, ponieważ może to jest jego plan. Louis przeklął ponownie, nagle czując palce Zayna dociskające jego erekcji, pocierające ją i rozsmarowujące całą jego wydzielinę na niej.

- Nie mogę – nie mogę już dłużej tego wstrzymywać… - Louis oddychał przez nos, krztusił się słowami przez nieustanną pracę Zayna na jego penisie. Nie minęło dużo czasu, gdy Louis zaczął odczuwać ciepło w swoim podbrzuszu i niemal jak na zawołanie, Zayn zaczął poruszać głową głębiej i szybciej. - Zayn, ja – cholera!

Louis doszedł i poczuł język Zayna wirujący wokół jego główki. Obserwował jak Mulat połyka jego spermę.

- Boże, to jest gorące. - Louis wydyszał, widząc jak Zayn oblizuje wargi swoim językiem.

- Naprawdę chciałbym cię pieprzyć w łóżku, Lou… - Zayn zaczął i Louis miał już się ruszyć, gdy Mulat docisnął swoją dłoń do jego bioder. - … ale jest za daleko, więc będziemy musieli to zrobić tutaj.

- Oh, okej, jasne – tak. - Louis bełkotał i pozwolił Zaynowi poprowadzić się.

- Obróć się, Lou. Nadal chcę sprawić, byś poczuł się lepiej. - Louis kiwnął głową i obrócił się. Położył głowę na swojej ręce, podczas gdy Zayn uniósł jego pośladki. - Jesteś taki idealny, Lou. - Zayn złożył pocałunek na jego pośladku. - Taki piękny, - kolejny pocałunek – taki idealny.

Louis wił się za każdym razem, gdy usta Zayna lekko ssały jego skórę. Wciąż nie wiedział dlaczego chłopak lubił go tak bardzo.

- Jak myślisz, ile razy mogę sprawić, byś doszedł? - Zayn nagle spytał i Louis zastanawiał się ile razy chłopak zamierza pieprzyć go do nieprzytomności.

- Nie wiem, dlaczego nie pozwolisz mi się przekonać? - Louis nie był pewny czy właśnie prowadzili sprośną rozmowę i cholera, ale próbował.

- Jezu, Louis. Nie możesz mówić takich rzeczy. Możesz nie być w stanie jutro chodzić. - Louis przygryzł swoją wargę, głos Zayna był po prostu tak seksowny. - Mam nadzieję, że Niall nie dosypał ci nic do drinka, ponieważ nie ma mowy bym powiedział „dziękuję”.

Zanim Louis mógł odpowiedzieć, jego biodra zadrżały pod wpływem nagłego odczucia, które poczuł w pobliżu swojego wejścia - ręce Zayna znajdowały się na jego pośladkach, jego mokry język pieścił wejście chłopaka, a szczęka Louisa opadła od przytłaczającego uczucia, rozchodzącego się po całym jego ciele, tego było za wiele – ale to nawet nie było blisko tego. Zayn polizał je delikatnie, rysując językiem okręgi wokół niego i przyciskając swoje kciuki mocniej do jego pośladków.

- Oh boże, oh boże – Louis zawodził. Jego głowa upadła na jego rękę, jego palce drapały wykładzinę – mógł poczuć jak Zayn otwiera go językiem, wciska go do środka i pcha głębiej. - Zaynzaynzaynzayn… za dużo… za dużo… - Louis biadolił, ale mógł tylko poczuć wibracje głosu Zayna za sobą, a potem zaczął wchodził i wychodził językiem. Zayn nie zamierzał przestać i Louis znów wystrzelił spermą.

Louis upadł na podłogę, kręciło mu się w głowie - czuł się jakby robił zadania przewodniczącego przez dwa nieprzerywane tygodnie - ale wiedział, że to jeszcze nie koniec. Nie, on nie chciał przerwać tego momentu.

Zayn klepnął jego talię i Louis obrócił się, znów mając przed sobą Mulata. Nigdy wcześniej nie widział go tak skołowanego, to nie do końca była jego zaborcza strona, to była jego bardziej delikatna i „tak bardzo cię chcę, Lou” strona.

- Prawie, Lou… - Zayn nachylił się do niego i pocałował go w usta, ich czoła przez chwilę stykały się ze sobą, zanim Louis mógł poczuć jak Zayn otwiera go ponownie. – Przepraszam, nie mogę przestać…

- Nie musisz… - Louis pogłaskał policzek Zayna, chciał tego tak bardzo. - Lubię cię.

- Kurwa – oszukujesz – Zayn syknął. Louis poczuł palce chłopaka kreślące kółka na jego podbrzuszu. - Nie mogę pozwolić ci tak dobrze się tutaj bawić… - Na koniec uśmiechnął się złośliwie i owinął swoje palce wokół penisa Louisa. Pocierał kciukiem o jego główkę.

- Nie, tylko nie znów to, Z-ZAyn! - Louis ścisnął biceps Zayna, czując jak pierwszy palec krążył w nim, podczas gdy Mulat delikatnie nacisnął jego główkę. - Nie możesz – ah- nie możesz tego robić…

Ale Zayn nie słuchał lub (może) po prostu się tym nie przejmował. Włożył kolejnego palca i wepchnął głębiej w Louisa.

Zayn miał swoje trzy palce w nim, poruszające się i dotykające każdego nerwu. Usta Louisa były takie suche, żadne słowo wydawało się już z nich nie wyjść. Zayn nachylił się, by znów mocno go pocałować, ich języki wirowały i Louis czuł że już dłużej nie oddycha. Był pewny, ze umrze przez nadmierne pobudzenie. Tego było po prostu za wiele – tego wszystkiego.

- Proszę, Zayn… - Louis wydał z siebie dwa spójne słowa między swoim biadoleniem i jękami. - Zayn… - Chwycił się skóry Zayna jeszcze bardziej, zagłębiając w nim palce i zostawiając ślady.

- Tak…? - Zayn spytał jak gdyby nie wiedział czego Louis chciał. - O co chodzi, Lou-Lou?

- Weź mnie - proszę, nie mogę już dłużej tego znieść. Zemdleję, jeśli wciąż będziesz to robić. - Louis skarżył się, ale wciąż była delikatność w jego głosie, pragnąca poinformować Zayna, że on chce tego tak strasznie jak i on. Zayn unosił się nad jego ustami i uśmiechnął.

- Jesteś zbyt rozkoszny, wiesz? - Louis zacisnął pięść, gdy poczuł jak palce Zayna wyszły z niego. Przyglądał się uważnie Zaynowi jak jego ekspresja zmienia się, gdy pozwolił sobie na kilka ruchów ręką, zanim przygotował się.

Zayn podniósł biodra Louisa, uważnie obserwując ekspresji chłopaka, gdy powoli wślizgnął się w niego – usta Louisa powoli się otwierały, oczy walczyły o obraz, a jego uścisk stawał się coraz mocniejszy. Louis nie potrzebował przygotowania, jeśli poczekałby jeszcze minutę dłużej, na pewno by usnął, podczas gdy Zayn pieprzył go. - Rusz się.

- Już? - Zayn brzmiał na zatroskanego.

- Kurwa, już. - Louis kapryśnie uśmiechnął się, a potem przybliżył się do Zayna. - Zrób to…

- Kurwa, tak. - Zayn wykonał pchnięcie i zaczął poruszać się powoli, za każdym pchnięciem dosięgając prostaty i Louis już dłużej nie wiedział co zrobić ze swoim ciałem – jego plecy wyginały się w łuk, jego penis drgał tak strasznie, jego głowa ciskała o podłogę za każdym pchnięciem Zayna. Mógł poczuć jak penis Mulata wchodzi w niego i wychodzi, dotykając każdego pojedynczego nerwu, rozciągając go. Gdy Zayn odnalazł swój rytm, zwiększył tempo, jego biodra uderzały o pośladki chłopaka i szedł mocniej i mocniej.

Zayn uklęknął i przyniosło to zupełnie inne uczucie Louisowi. Mulat uniósł jego nogi, za każdym pchnięciem idąc głębiej – jak gdyby miał go złamać w każdej chwili. Było to boleśnie intensywne i gorące.

- Zayn, dochodzę… - Zayn puścił jego biodra i oparł się o podłogę. Krople potu widniały na skórze Louisa, gdy ze skupieniem obserwowali swoich ekspresji. Kolana Louisa niemal uderzały o podłogę za każdym pchnięciem. Sięgnął do ust Zayna i ponownie je pocałował, uczucie orgazmu w końcu było blisko. Złapał jego plecy w sposób w jaki nigdy wcześniej tego nie robił, ścisnął je, a Zayn oparł swoje czoło o jego. Louis słabo jęknął, gdy Mulat mocno doszedł w nim.

Zajęło im moment, zanim Zayn wyszedł z Louisa i położył się obok niego. Oboje dyszeli. Louis uśmiechnął się do siebie, czuł się zupełnie inaczej. Wszystkie te rzeczy, które ukrywał, nagle ujrzały światło dzienne – i nie ma już powodu, by zaprzeczać temu.

- Jesteś pewny, że Niall nic nie wsypał ci do drinka?

- Czy mówisz właśnie, ze nie wierzysz, iż ja tego chciałem? - Louis podniósł brew, natomiast Zayn się uśmiechnął. - Co?

- Powiedziałeś, że lubisz mnie.

- No i?

- Jeśli zapomnisz o tym, będę cię pieprzył przed Niallem. - Zayn uśmiechnął się złośliwie i zanim Louis mógł zaprotestować, chłopak ponownie ułożył swoje ciało na nim.

Nic nie zatrzyma tej osoby dzisiejszej nocy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz