wtorek, 7 stycznia 2014

2

***

- Halo? - Niall usiadł, przecierając oczy. Gdzie Liam poszedł? - Liam? Zayn?


Wciąż nie mógł uwierzyć, że naprawdę jest na pirackim statku. Mógł swobodnie podróżować po świecie i robić, co chciał. Jedynym problemem było to, że nie wiedział nic na temat 1D.

- Liam, Zayn! Gdzie ja jestem? - spróbował ponownie, a po chwili umilkł, by zorientować się, czy ktoś go słyszy. - Chyba tu poczekam.

Już miał usiąść, gdy usłyszał na korytarzu kroki. Modlił się, by nie był to Harry, bo miał wrażenie, że gdy słynny kapitan znajdzie go w pokoju, ich spotkanie skończy się na randce z rekinami. Blondyn westchnął z ulgą, kiedy drzwi się otworzyły i zobaczył o wiele ładniejszą twarz. Był to znajomy Liama, którego imienia Niall niestety nie pamiętał.

- Miło cię widzieć, Niall - powiedział, otwierając drzwi do końca, by go zobaczyć. - Jak się spało?

- Dobrze - Niall podszedł bliżej. - Wiesz, gdzie jest Liam i Zayn?

- Oczywiście! Pójdę po Liama, poczekaj tutaj – powiedział i zostawił go samego.

W tym czasie Niall rozejrzał się po pokoju. Zwykłe łóżko, pościek, ubrania Liama na pniu i kilka krzeseł. Sypialnia była o wiele mniejsza niż ta, której używaj dotychczas. Ale mimo wszystko było komfortowo.

- Miło widzieć cię nieśpiącego, Niall! - Liam wszedł do środka. - Spałeś dobrze?

- Tak, dziękuję za podzielenie się ze mną pokojem.

- Jak twój policzek? - zapytał mężczyzna, biorąc w dłonie twarz Nialla. Ten wzruszył ramionami.

- Okej. Sińce powinny wkrótce zniknąć.

- A ramiona? - niestety, Liam wszedł wczoraj do pokoju, kiedy Niall się przebierał i zauważył rany na ramionach. Para zgodziła się, by nie powiedzieć Zaynowi, bo obaj byli pewni, iż to wpędziłoby go w szał.

Nie czekając na odpowiedź blondyna, Liam podciągnął koszulę w górę, by przyjrzeć się siniakom.

- Nawet nie boli.
- Chcesz o tym porozmawiać?

- Nie. To nic wielkiego, typowa kara. Ale odszedłem, tamto życie już mnie nie dotyczy – uśmiechną się z nadzieją.

- Chodź, to twój pierwszy dzień na statku, nie możesz siedzieć w kajucie cały czas.

Gdy obaj wyszli na słońce, Niall przywitał lekki powiew wiatru i głośny gwar członków załogi. Podobało mu się to.

- Niall! - Zayn machnął do niego. Zszedł na niższy pokład. - Jak się spało?

- Świetnie.

- Cóż, - Zayn objął Niall ramieniem. - Liam ma do wypełnienia kilku obowiązków Pierwszego Oficera, więc to ja oprowadzę cię po One Direction.

- Znajdę Danielle, może potrzebować pomocy – rzekł szatyn widząc, że czarnowłosy pirat najwyraźniej chce spędzić trochę czasu z blondynem. Zayn uśmiechnął się i wtedy odszedł.

- Co chcesz zobaczyć najpierw?

- Nie wiem - Niall odpowiedział. - Nigdy nie byłem na statku pirackim wcześniej.

- W takim razie to doskonałe miejsce, by zacząć – brunet złapał go za rękę i pociągnął za sobą. - Zazwyczaj robi to Harry, ale ten pokład to gówno. Mamy też dwie najbardziej gówniane osoby na pokładzie. Poznaj Josha i Dana – dwójka piratów obróciła się.

- Nazywasz nas gównianymi, bo stoimy na gównianym pokładzie? - zapytał pierwszy z nich.

- Ta dwójka to bosmani statku, Josh jest też czymś w stylu ABS okrętu – Niall nie do końca wiedział, o co chodzi, więc tylko przytaknął.

- Miło mi was poznać – powiedział, na co Josh mocno uścisnął mu dłoń.

- Cieszymy się, że jesteś, kolego – uśmiechnął się. - Ktoś musi trzymać Zayna i Liama w ryzach.

Zayn pociągnął Nialla dalej. Gdy wrócili na główny pokład, wskazał na ster.

- Dan jest mistrzem żeglarstwa. Mamy bardzo dużo pracy na One Direction. Posiadamy małą, ale bardzo wykwalifikowaną załogę. Nie licząc, oczywiście, Danielle.

- Co, ja? - para odwróciła się, by zobaczyć kobietę, schodzącą po schodach.

- Mówiłem Niallowi, jak piękna jesteś – mruknął Zayn. - Niall, poznaj Danielle. Jest całkiem bezużyteczna.

- Czy to nie jest po prostu czarujące? - Danielle zapytała retorycznie.

Nim zdążył odpowiedzieć, w powietrzu rozległ się strzał. Naturalnie, Niall skulił się i zakrył głowę, a kiedy rozejrzał się, zauważył w pełni uzbrojoną załogę.

- Do mnie, idioci!

Niall odwrócił się i zobaczył Harry’ego, wściekle wyglądającego, z Liamem u boku. Zayn zerknął na Niall i Danielle.

- Zaraz wrócę – następnie ruszył w tamtym kierunku i stanął obok swego przyjaciela.

Cała załoga zebrała na środku, schodząc z różnych stron okrętu. Harry przyjrzał się tłumowi, a następnie podszedł do przodu i oparł się o barierkę.

- Dotarła do mnie uwaga! - Kapitan krzyknął. - To, że mamy zdrajcę na statku – wszyscy zaczęli szeptać.

- Chodź Niall - Danielle chwyciła go za ramię i pociągnęła go w kierunku tyłu tłumu.

- Cisza! - Harry krzyknął. - Teraz każdy, kto odważyłby się zdradzić załogę, ma wyjść, nim policzę do pięciu, albo zacznę strzelać!

- On nie zamierza nikogo zabić prawda? - Niall szepnął.

- Kapitan Styles ma reputację bezwzględnego - Danielle powiedziała spokojnie. - Nie słyszałeś?

- Raz!

Tłum zaczął rozglądać się nerwowo.

- Dwa!

Kilka osób ruszyło do przodu.

- Trzy!

- Wracamy – powiedziała Danielle, usilnie chcąc ukryć Nialla.

- Cztery!

Tym razem krzyk Harry’ego był głośniejszy, niż przedtem.

- Pięć!

Nagle zapadła martwa cisza. A zamiast krzyków, rozległ się śmiech. Niall spojrzał w górę i zobaczył Harry’ego, wyglądającego jakby usłyszał dobry żart.

- Co się dzieje? - zapytał, ale Dan pokręciła głową, oczekując na wyjaśnienie.

- Nie ma żadnego zdrajcy! - zaśmiał się Harry. - Chciałem tylko powiedzieć, że zmieniany kurs. Zamiast do Niemiec, jedziemy do Hiszpanii. Zatrzymamy się też na parę dni we Francji. Pospieszcie się ze swoją robotą!

Cała załoga stała w szoku, podczas gdy Harry odwrócił się i zaczął mówić coś do Liama i Zayna.

- Czy on często to robi? - spytał blondyn, a Danielle przewróciła oczami.

- Harry lubi straszyć ludzi. Musisz się do tego przyzwyczaić.

Harry odwrócił się, aby spojrzeć na pokład i zobaczył, że większość załogi wróciła do swoich obowiązków, za wyjątkiem Danielle i Nialla. Spojrzał na Irlandczyka i jego oczy pociemniały.

- Danielle - Harry krzyknął. - Możesz się upewnić, że kucharz przygotował jedzenie?

- Wybacz, muszę iść – szepnęła do Nialla i zniknęła pod pokładem. Teraz został sam. Zayn i Liam byli z Harry’m, Danielle nie było, a on nie mógł dokładnie znaleźć Josha lub Dana. Ale był na statku pirackim i było mnóstwo do zobaczenia. Harry wydawał się zbyt zajęty, by spojrzeć na niego, więc Niall mógł wędrować.

Postanowił pójść odpocząć. Podszedł do burty statku i od niechcenia spojrzał na wodę. Pochylił się nieco dalej, aby lepiej zapoznać się z falami, rozbijającymi się o brzeg statku.

*


- Zayn, on spadnie ze statku - Liam powiedział, gdy zobaczył, jak Niall stara się wyjść na skrzynkę, by mieć lepszy widok na wodę.

- Liam, jest w porządku - Zayn szepnął.

- Niall uważaj! - Liam krzyknął, zanim zdążył się powstrzymać. Nagły wybuch spowodował, iż Niall zerknął na niego z uśmiechem na twarzy, nim pomachał mu.

- Myślisz, że on szuka syrenki? - Zayn zapytał, na co Harry prychnął.

- Czy on jest głupi? Syreny w rzeczywistości nie istnieją.

- Nie mów mu tego.

- Hej, Liam! - Harry krzyknął na tyle głośno, iż Niall również się obrócił. - Chyba widziałem tam syrenę! - wskazał komicznie w jakieś miejsce po drugiej stronie statku. Roześmiał się, gdy Niall próbował nie wyglądać na zbyt podekscytowanego, kiedy przeszedł na pokład, by móc ujrzeć dziwne stworzenie. Harry przyglądał się temu, a załoga chichotała, kiedy jeden mężczyzna zaczaił się za blondynem.

- Harry, on spadnie – Liam szepnął surowo.

- Uspokój się, Liam. Jeb nie ma zamiaru go zepchnąć - Harry zadbał, aby powiedzieć Jebowi, żeby przestał się wygłupiać i wrócił do pracy, więc Liam przestał się martwić. Westchnął z ulgą, gdy Jeb chwycił niektóre sieci i odszedł od Nialla, który wciąż rozpaczliwie szukał syrenki.

Na szczęście, Niall przestał patrzeć na fale, gdy młodszy chłopiec zawołał: “jedzenie”. Wówczas odwrócił się na pięcie i zobaczył Danielle nosącą koszem z chlebem i jabłkami, a inny mężczyzna trzymał kubki.
Zayn w ciągu paru sekund znalazł sie przy nim, kiedy Liam ustawiał skrzynie jako siedzenia. Blondyn przyglądał się jak załoga wykorzystuje różne beczki, krzesła i ławce, aby utworzyć coś jak okrągły stół pełen jedzenia. Niall poczuł szarpnięcie statku i spojrzał w górę, gdzie Josh z Danem i Jebem opuszczali żagle.

Irlandczyk zajął miejsce między Liamem i Zaynem, wkrótce dołączyła do niej Danielle, siadając po drugiej stronie Liama. Harry zajął miejsce naprzeciw Nialla, przez co chłopiec miał złe przeczucia. Zabrał kubek wody i jabłko jak Zayn, po czym przyglądał się wszystkiemu z boku.

- Cześć, kolego – odezwał się ten, który pomagał Danielle przy posiłku.

Niall spojrzał zaskoczony na Liama i Zayna. Załoga w większości go ignorowała, za wyjątkiem Josha i Dana, z którymi zamienil kilka słów. Dzieciak, który wyglądał trochę za młodo, żeby być na statku, odezwał się ponownie.

- Nazywam się Harding, sprzątam - napluł w dłoń i wyciągnął ją do Nialla.

Ten spojrzał na swoich przyjaciół i zobaczył, jak Liam, Zayn i Danielle chichoczą. Niall bardzo się cieszył, że ktoś z załogi jest dla niego miły. Dlatego również napluł w dłoń i wymienił uścisk z nowym kolegą.

- Miło mi cię poznać, jestem Niall.

- To Jeb - Harding zaśmiał się, podekscytowany, że ktoś rzeczywiście powtórzył jego gest, po czym wskazał na dzieciaka za nim. - Jesteśmy najmłodsi na statku. Mam szesnaście lat, Jeb właśnie skończył siedemnaście.

Drugi chłopiec, który jadł jabłko, spojrzał na dźwięk swego imienia i pomachał. Niall uśmiechnął się do siebie. To był początek. Ale Harry nadal wpatrywał się w niego.

Reszta posiłku udała się z ogólnym poczuciem zadowolenia. Nawet Harry zapytał, czy Niall znalazł już jakieś syreny.

- Niestety nie mamy dużo jedzenie – powiedział Zayn. - To najprostsze, co można przechowywać na statku. Ale mamy dużo alkoholu na później.

- Podoba mi się to - Niall roześmiał się, a Harry wstał.

- Dobra, wszyscy. Wracać do pracy! - chwycił drugie jabłko i zniknął pod pokładem, pozostawiając załogę. Niall czekał i wkrótce poczuł wstrząs, gdy statek ponownie ruszył. Przyjemny wiaterek wrócił i One Direction znów płynął. Zayn wstał i uniósł dłoń w stronę Nialla.

- Chodź, twoja pierwsza praca na One Direction to pomóc mi to pozbierać.

Niall zrobił, co mu kazano i chwycił kosz na kubki i kosz z jabłkami. Para zaczęła schodzić pod pokład. Danielle zaczęła mówić coś do tłumu członków załogi.

- Wszyscy słuchajcie! Jeśli chodzi o Nialla…

Niall i Zayn zostawili wszystkie puste kubki i śmieci w pokoju, który nie zapach zbyt ładnie. Niall domyślił się, że pokój ten służył na śmietnik, a Zayn później wskazał, że mieli tu również toaletę.

- Jak twój pierwszy dzień na pokładzie? - zapytał Zayn.

- Całkiem inny. Ale w dobrym znaczeniu – odpowiedział Niall.

Zayn pochylił się do przodu i pocałował go delikatnie.

- Co ty na to? Czy to jest dobre inaczej?

- Na pewno.

To było naprawdę inne i dobre, o wiele lepsze niż to, co było kiedyś. Ale kiedy przyszło co do czego, Niall był zdezorientowany. On na pewno czuł coś do Zayna, ale czuł też do Liama. Ale mógł kochać oboje, w tym samym czasie? Rozpaczliwie pragnął mieć ich obu.

- Cieszę się, że tu jesteś, Nialler - Zayn objął blondyna ramieniem i ruszył w stronę drzwi, a następnie wrócili na główny pokład.

- Hey Niall! Miło mieć cię na pokładzie, kumplu! - jakiś członek załogi podszedł i chwycił go za ramię.

- Uh, dzięki - Niall powiedział, klepiąc go po plecach. - Jestem szczęśliwy móc tu być.

Niall wzruszył się nagle i ruszył w stronę Liama ​​oraz Danielle, którzy siedzieli na rufie. Albo, jak to mówił Zayn, na gównianym pokładzie. Gdy ruszył w ich kierunku, ujrzał innych członków załogi machających do niego. Zanim dotarł do swoich przyjaciół, był zdziwiony tym, jak został przyjęty przez wszystkich obecnych na pokładzie.

- Danielle, mówiłaś coś do nich? - Niall zapytał, a ta spojrzała na Liama ze zmieszaniem na twarzy.

- Co? Nie? - Liam tylko się zaśmiał.

- Co powiedziałaś, Danielle?

- Powiedziałam tylko, że nie jesteś straszny. Nie groziłam im, jeśli o to pytasz – wyjaśniła Danielle. Tym razem Niall nie wiedział, czy mówi prawdę czy nie.

*

Zaczęło się ściemniać. Każdy wypił trochę piwa, aby strawić kolację (w tym Harding i Jeb) i teraz wszyscy przygotowywali się, by wreszcie na dobre rozpoczęła sie noc. Niall rozmawiał z dwoma, oczywiście pijanymi, członkami załogi, gdy poczuł na sobie rękę. Niall zerknął przez ramię, aby zobaczyć Liama stojącego za nim.

- Sorry chłopaki, mam zamiar ukraść go na trochę – powiedział,a szkoccy przyjaciele pobiegli w stronę Dana i Josha, aby ich powkurzać.

- Co się dzieje Liam?

- Cóż, chciałem zobaczyć, co – przerwał mu krzyk Danielle.

- Niall! Czy to prawda? - krzyczała, biegnąc w ich stronę i prawie taranując Liama. - Zayn powiedział, że ty powiedziałeś mu, iż umiesz tańczyć.

- Cóż, - Niall był zaskoczony tym, że Zayn pamiętał, co mu powiedział tamtej nocy. - Umiem. Musiałem brać lekcje jako dziecko. Ale nie jestem bardzo dobry.

- Ale technicznie wiesz jak tańczyć? - Danielle zapytała, praktycznie prosząc go, by powiedział tak. Niall przewrócił oczami.

- Technicznie rzecz biorąc, umiem tańczyć.

- Nareszcie mam partnera! - pisnęła i nim zdążył zaprotestować, kobieta szarpnęła go na środek krzycząc, by załoga zrobiła miejsce. - Josh, weź jedną z tych beczek. Wiem, że możesz dać nam trochę melodii – Danielle odwróciła się. - Zayn! Liam! Śpiewać!

Dwójka cofnęła się szybko, ku rozczarowaniu Nialla. Danielle prychnęła, trochę sfrustrowana.

- Dobrze. Jeb i Harding, zanućcie to “Lie, dee, die”, jak zwykle!

Młodzi chłopcy wydawali się podekscytowani, aby pokazać swoje umiejętności względem załogi i usiedli obok Josha, który już próbował wymyślić melodię na beczkach. Danielle położyła rękę na ramieniu Niall wyczekująco i wzięła go za rękę. Niall westchnął i zaakceptował porażkę, umieszczając rękę na jej talii i przygotowując się do tego, co mają zamiar zrobić.

- To szybki taniec – szepnęła Dan. - Możesz prowadzić?

Niall skinął głową i zaczął tupać tak, jak uczył go instruktor. Danielle uśmiechnęła się wiedząc, że w końcu jest ktoś, z kim naprawdę może się zadawać. Trio muzyków rozpoczęło i wszystko ruszyło. Danielle i Niall obrócili się na środku pokładu. W ciągu kilku sekund kręcili się i Danielle skakała. Niall następnie podniósł ją, gdy skoczyła i puściła, by zrobić jakiś ruch na własną rękę. Dziewczyna obróciła się, a następnie przytuliła się poniwnie do jego klatki piersiowej, jednocześnie się śmiejąc.

- Trzymaj się Niall! - zawołała. Raz, dwa! - liczyła do rytmu.

Gdy taniec przyspieszył, cała załoga zaczęła klaskać wraz z Joshem, Jeb i Hardingiem “melodię”. Niall zauważył, iż nawet Harry ledwo widocznie tupał nogą.

- Pierwszy dzień tańczenia ze mną, a już jest lepszy niż ty, Liam - Danielle dokuczyła mężczyźnie, kiedy chwilowo się do niego zbliżyli.

Liam prychnął i spojrzał na swojego przyjaciela, a Dani tylko się roześmiała i powrócili z Niallem na drugą stronę pokładu. Ruchy kontynuowano przez kilka minut, zanim Harding, Jeb i Josh zaczęli się śmiać zbyt głośno, by kontynuować. Pijana załoga śmiała się głośno. Danielle zatrzymała i zaśmiała się, a gdy odetchnęła, odezwała się do Nialla.

- Dziękuję za taniec. Ale już przygotuj się na kolejny.

Załoga zaczęła się uspokajać i wrócili do swych miejsc, gotowi zakończyć zabawę. Niall podszedł do Liama, który rozmawiał z Joshem.

- Więc, Liam, co chciałeś mi powiedzieć wcześniej? - spytał, a Liam machnął do Josha, nim spojrzał na Nialla. - Dobrze, miałem zamiar zapytać, czy widziałeś już bocianie gniazdo?

- Nie, jeszcze nie.

-A chcesz?

Niall skinął głową i Liam wskazał na drabinę, która zabierze ich do góry. Liam wspiął się pierwszy i czekał na Nialla na górze, otwierając klapę na bocianim gnieździe. Schylił się i chwycił ramiona chłopaka, ciągnąc go.

Niall był całkowicie zaskoczony widokiem. Nie było nic, prócz wody, fioletowego światła zachodzącego słońca i różowych refleksji wśród fal.

- To piękne, Liam – Niall szepnął. - Często tu przychodzisz?

- Cóż, tak.

- To niesamowite. I nieco dziwne.

- To znaczy?

- To dziwne, że jestem na One Direction jeden dzień, a już czuję się jak w domu – Niall odwrócił się do Liama.

Ten uśmiechnął się i objął blondyna. Nie mógł się powstrzymać od pocałowania go i Niallowi najwidoczniej to nie przeszkadzało, bo odwzajemnił pocałunek. Przez chwilę trwali w tym uścisku, patrząc na słońce. Niall potarł głowę myśląc, co się dzieje. Uczucia do Liama ​​były niezaprzeczalne. Liam był niezaprzeczalny. Ale to nie był Zayn. Relacja ich trójki nie będzie miała miejsca. Nie ma prawa.

Ale Niall teraz po prostu był szczęśliwy i obserwował zachód słońca. Na dole widział Zayna, zapalającego latarnie.

- Chodźmy – poprosił Liama.

- Wspaniały widok – mruknął Zayn, gdy para zeszła na pokład. Niall westchnął w porozumieniu, siadając na drewnianej podłodze.

Zayn i Liam zajęli odpowiednie miejsca po obu jego stronach. Siedzieli w wygodnej ciszy, gdy pokład był oczyszczony przez pozostałych członków załogi, aż została ich tylko trójka. Niall wziął głęboki oddech nim upadł na plecy i spojrzał w niebo. Zayn i Liam wkrótce zrobili to samo.

- To niesamowite - Niall powiedział, patrząc w nocne niebo. To był zupełnie inny widok ze statku. Bez świateł Dublina Niall mógł zobaczyć o wiele więcej. To nie było tylko czarne niebo. Mógł teraz zobaczyć miliony białych gwiazd, tworzących piękny obraz.

- Dziękuję - Niall szepnął.

- Za co?

- Za zabranie mnie – kontynuował Irlandczyk. - Jesteście jednymi z największych przyjaciół, jakich kiedykolwiek miałem. Ta ekipa jest świetna, jak rodzina.

- Tak - Liam powiedział, wyciągając ramiona. - To wspaniałe mieć cię tutaj. Cała załoga jest bardzo zafascynowana tobą. Danielle nie przestaje mówić o tym, jak wspaniałe jest to, że jesteś na pokładzie.

- Harding był bardzo podekscytowany, że tu jesteś – Zayn przytaknął. - Jeb nie pokazuje tego tak bardzo, ale też się cieszy. Ale szczerze mówiąc, jesteś jednym z pierwszych ludzi, którzy faktycznie traktują maluchów jak prawdziwych członków załogi.

- Teraz wszystko, co potrzebne, to by Harry mnie polubił - Niall powiedział, patrząc na gwiazdy.

- Nie trać nadziei!

Trio rozejrzało się za niepowtarzalnym głosem Harry’ego, ale nie mgli go nigdzie znaleźć w ciemności. Zayn ziewnął i wrócił do swojej pozycji na plecach. Liam i Niall zrobili to samo. Niall ziewnął głośno, gdy poczuł, że Zayn objął go ramieniem. Uśmiechnął się i wtulił się w bok Liama.

*

Danielle i Harry wyszli na pokład około północy, by zrobić nocną kontrolę, czy wszystko jest w porządku. Byli zaskoczeni, że Niall, Liam i Zayn śpią przytuleni na pokładzie.

- Mogłabyś na to spojrzeć? - Harry powiedział cicho, nie chcąc przeszkadzać im w spaniu. Danielle poszła pod pokład i wróciła z kocem.

- Przynajmniej są szczęśliwi, pozwól im być.

- Skończyłem kontrolę, idę do łóżka - Harry wzruszył ramionami i wrócił do swojej kabiny. Danielle pomachała Harry’emu i spojrzała na swoich przyjaciół. W milczeniu rozwinęła koc i przykryła ich nim delikatnie, ale potrafił on objąć tylko dwie osoby.

- No, dobrze – powiedziała do siebie. - Zayn sobie poradzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz