Rozdział 11
|music|
Louis wiedział, że nie skończy sie to dobrze. Tak więc pragnienie ucieczki wzięło nad nim górę. Spróbował minąć Zayna, jednak jego mocy uchwyt sprawił, że się zatrzymał.
- I gdzie, kurwa, wydaje ci się, że idziesz? - Zayn nieśpiesznie obrócił głowę w jego stronę, gdy groźnie spojrzał na Louisa. - Nie uciekniesz, kurwa, tym razem, Tomlinson.
Sposób, w jaki Zayn wymówił jego imię, sprawił, że jego kolana zadrżały w strachu. Oczy chłopaka płonęły gniewem. To nie był ten delikatny Zayn, w którego wpatrywał się w swoim łóżku jeszcze kilka dni temu. Był inną osobą i mimo że nie miał pojęcia co do cholery takiego zrobił, że jest taki wściekły, Louis nie mógł nic poradzić, ale bał się.
- C-co się z tobą dzieje? Jesteśmy w środku pracy, Zayn! Puść mnie! - Louis szarpał się, by uwolnić się od ciasnego uścisku Zayna na jego nadgarstku, gdy ten pchał go po schodach w kierunku pokoju do karaoke. Jednak Zayn nie wykazywał żadnych oznak słuchania go. Kontynuował wleczenie go przez całą drogę i Louis niemal poddał się przez niesamowitą siłę, którą ten chłopak wykazywał.
Następną rzeczą, której był świadomy było wepchnięcie go przez Zayna do słabo oświetlonego pokoju. Ekran telewizora był jedyną rzeczą oświetlającą pokój i Louis wiedział jak to się skończy.
- Nie Zayn. Nie ma mowy, żebyśmy tu to zrobili. - Szedł w kierunku drzwi, gdzie Zayn wciąż stał. - O-odsuń się.
Jednak Zayn tylko spojrzał na niego. W skąpo oświetlonym pokoju, mógł poczuć, że chłopak patrzy się na niego z cierpieniem. Chciał go zapytać, co zrobił, że patrzy się na niego w taki sposób, jednak wiedział, że to tylko dołoży oliwy do ognia.
- Rozmawiasz z nim przez telefon całymi dniami tylko przez to? Przez to, że nie widziałeś go przez dwa lata?
Louis nie odzywał się.
- Potem bez wahania zgodziłeś się pracować z nim? - Zayn zrobił krok w kierunku Louisa, który z kolei mógł jedynie zrobić krok w tył. - Pozwoliłem ci na to. Nie powstrzymałem cię, prawda? Zgłosiłem się tutaj do pracy nie dlatego, że chcę pomóc Liamowi. Zgłosiłem się tutaj, bo wiedziałem, że coś takiego jak to się wydarzy.
- C-co?
Usłyszał chichot Zayna. - Przyjechałem tu, mówiąc ci jak bardzo za tobą tęskniłem, a ty nigdy nie próbowałeś podtrzymać ze mną rozmowy choćby przez godzinę. Ciągle uciekasz. Kiedy spytałem cię o randkę, nie mogłeś mi, kurwa, szczerze odpowiedzieć, a teraz pozwalasz innym ludziom dotykać cię?
- Przysięgam, ja nie…
Jednak zanim mógł się obronić, Zayn zdążył już przygwoździć go do ściany, gdy wściekle naparł na jego usta. Mógł poczuć, jak Mulat niemal rozrywa jego dolną wargę, gdy przygryzł ją, ssąc, a następnie wpychając swój język do jego ust. Zostawił Louisa bezbronnego i łapiącego oddech.
- Próbuję być dla ciebie taki miły, Louis. Jednak nie zostawiasz mi żadnego pieprzonego wyboru. - Oderwał się na chwilę. Louis czuł, że to jest już ostatni raz, kiedy Zayn go ostrzega i miał w sumie rację. Zayn powrócił do jego ust i wściekle je penetrował. Nie dał mu żadnej sposobności, by zaprotestować lub cokolwiek powiedzieć. Zayn prędko przesunął ręce w kierunku koszuli Louisa zapinanej na guziki i rozerwał ją. Zimny podmuch powietrza sprawił, że Louis jęknął w usta Zayna.
Nie zajęło to nawet sekundy, gdy oboje byli bez koszul. Louis wciąż mógł poczuć złość Zayna ciążącą w nim. Mulat odsunął swoje usta od niego. Jego język kreślił mokrą ścieżkę na całej jego szyi, całując, liżąc, a następnie gryząc ponownie, dopóki nie były widoczne na niej malinki.
- Zobaczymy, czy dasz radę ukryć je wszystkie. - Głos Zayna nadal był szorstki, gdy powtarzał wciąż tą samą czynność na szyi Louisa do jego piersi.
Nagle sapnął, gdy poczuł biodra Zayna między jego nogami, pocierające całą jego erekcję. Trzymał się bicepsa Zayna podczas gdy Mulat prawie podniósł go, biodrami nacierając na jego erekcję, mocno zderzając i torturując go napięciem, które czuł w sobie.
- Nie zamierzam już dłużej być dla ciebie miłym. Teraz, ściągnij spodnie. - Zayn rozkazał mu, a ten spojrzał na niego w zdziwieniu. - Zrób to. Teraz.
Czuł się zawstydzony, wiedząc, że Zayn obserwował go i mimo to, że widział, jak chłopak tez się rozbiera, mógł już poczuć jak brutalny Zayn dla niego będzie. Mulat przytrzymał jego nadgarstki i rzucił go na kanapę. Plecy Lou znajdowały się przed nim, ręce i kolana na materacu, a pośladki były wypięte.
Bez ostrzeżenia, Zayn włożył w Louisa swoje dwa palce, sprawiając, że wielokrotnie przeklął. Zayn jęknął przez ciasnotę Louisa, jednak nie powstrzymało go to. To było to, jak Mulat go pragnął. Pchnął mocniej, jego palce rozpychały wnętrzności chłopaka. Louis mógł poczuć, jak jego palce zatopiły się w kanapie.
- To jest kurwa za ignorowanie mnie. - Zayn brutalnie poruszył palcami i natychmiast usadowił się za Louisem.
- Kurwa! - Louis krzyknął, szlochając przez ostre pchnięcie Zayna. Chłopak nie czekał, aż Louis się dostosuje. Pchnął głębiej, a następnie zastąpił palce swoim penisem, wchodząc jego czubkiem, gdy na powrót wykonał mocniejsze pchnięcie. Nacierał na niego coraz mocniej. Louis za każdym razem krzyczał, gdy penis Zayna trafiał w jego czuły punkt. Louis chciał coś powiedzieć, by uspokoić Zayna, jednak jego opanowanie zniknęło, gdy Mulat kontynuował wykonywać intensywne pchnięcia, zamiast powolnego zagłębiania się w nim. Poczuł, że ból zamieniał się w rosnące podniecenie i nie było sposobu, by mógł to przerwać. Wygiął się w łuk, gdy poczuł gorącą pierś Zayna dotykającą go, który wszedł w niego mocniej. Nie było sensu, by dalej walczyć; było to tak, jakby Zayn wyszeptał mu to wprost do jego ucha.
Louis mógł poczuć, że dojdzie zbyt szybko i możliwe, że Zayn też to poczuł, gdy nagle wyciągnął swoją długość z niego. Louis mógł niemal krzyczeć z frustracji.
- To jest za to, że nie zgodziłeś się na randkę ze mną. - Zayn sapnął.
- Nawet nie wiem, czy…
Ponownie nie dane mu było skończyć, gdy Zayn zmusił go, by usiadł z żenującym bólem w całych jego plecach, biodrach i nogach, sadzając go na swoich kolanach.
- Nie chcę słuchać żadnych twoich pieprzonych wyjaśnień tej nocy. - Louis mógł zauważyć, że złość Zayna nie słabła. Nawet przy niebieskim świetle z ekranu telewizora, orzechowe oczy chłopaka świeciły i Lou wiedział, że Zayn był daleki od zaprzestania. - To jest za flirtowanie z tymi dziewczynami, pozwolenie Liamowi, by pocałował cię i próbę ucieczki.
Zayn podniósł jego biodra i bez ostrzeżenia, wepchnął całą swoją długość w niego. Louis mógł niemal poczuć, jak jego plecy się rozrywają, a jego ręce znalazły się na ramionach Mulata.
- Oh nie, Louis. Nie zamierzam zrobić tego wszystkiego tutaj. - Zayn zachichotał, gdy puścił go. Louis spojrzał na niego w kompletnym niedowierzaniu i mógł już poczuć, że to była największa kara, jaką Zayn zamierzał mu dać. - Rusz się.
- C-co? - Nie obchodziło go już, by nie protestować tym razem.
- Powiedziałem „rusz się”, - Zayn rozkazał mu, gdy lekko złapał za penisa Lou. - bo w przeciwnym razie nie dojdziesz.
Louis drgnął przez falę gorąca, oblewającą cały jego organizm. Ta rzecz była dla niego zupełnie nowa i nie wiedział nawet jak zacząć. Chciał przeprosić za wszystko co zrobił, ale wiedział, że już było na to za późno.
Zayn zaczął poruszać się na jego penisie, a Louis wbił paznokcie w ramiona Mulata przez rosnącą przyjemność, którą odczuwał. Tego było po prostu za wiele.
- Tomlinson, powiedziałem rusz się. - Ponownie usłyszał akcent na swoim nazwisku. Wiedział, że rzeczy pójdą naprawdę źle, jeśli nie zacznie. - Teraz!
Louis zaczął poruszać się wolno, zatapiając swoje palce w Zaynie. Uniósł się i otworzył usta przez to nowe uczucie. Mógł poczuć długość Zayna ocierającą się o jego wnętrzności i to pobudzało go jeszcze bardziej. Jego penis dotkliwie drgał, wydzielina się sączyła, a Zaynowi wydawał się podobać jego wielki wysiłek. Mógł poczuć, jak Zayn nieznacznie trącał go swoimi biodrami, dokuczając mu. Jego palce tarły erekcję chłopaka, sprawiając, że Lou był kompletnie pozbawiony rozsądku.
- Spójrz na siebie Louis. Spójrz, jak twoje ciało się porusza, gdy jesteś we mnie. Boże. Rób to. Szybciej. - Zayn przybliżył się do niego. - Rób to szybciej, Tomlinson.
- Przestań mówić do mnie po nazwisku…
- Co? Podnieca cię to, huh? Tomlinson. - Zayn wyszeptał do jego ucha, podkreślając ostatnie słowo. - No dalej, rób to szybciej.
Złapał jego talię i polecił mu. - Właśnie w ten sposób.
- Ah! Kurwa! - Louis zacisnął zęby, gdy Zayn dotykał w kółko jego sutków w szybkim tempie, z mocnymi pchnięciami i za każdym razem sprawiał, że był coraz bliżej osiągnięcia orgazmu. Zayn ponownie go puścił, jego ręka wróciła do pocierania jego penisa, który za każdym razem drgał. Zayn przycisnął swoje palce do niego, mocno. - Przestań…
- No to rusz się.
- Pierdol się, Zayn. - To były ostatnie słowa, które Louis wymówił, gdy poruszył się, podnosząc swoje biodra, by następnie ponownie nimi pchnąć. Utrzymywał stałe tempo i mógł usłyszeć, że Zayn jęczy za każdym razem, gdy pocierał swoimi pośladkami o jego udo.
Zayn nie wydawał się być cierpliwy tym razem, tak więc złapał za talię Louisa, zrzucając ich na dywan. Zayn ponownie był na nad nim. Zmiana pozycji sprawiła, że oboje przeklęli. Pomieszczenie nagle wypełniło się głośnymi jękami, gdy Zayn nie powstrzymywał się już dłużej. Uderzył mocno sobą o Louisa, mamrocząc przekleństwa przy każdym pchnięciu. Jego plecy poruszały się dziko to w tył, to w przód. Jego klatka piersiowa falowała za każdym razem, jak pierś Zayna dociskała jego skóry, nie liczył już ile razy krzyczał jego imię.
- Kurwa, ucieknij jeszcze raz ode mnie, Louis, a przysięgam, że nie będziesz w stanie już nigdy dotknąć pierdolonej ziemi. - Zayn syknął przy swoich końcowych pchnięciach, a Louis przyłapał się na przytulaniu Mulata, gdy biały płyn wystrzelił na jego pierś. - Powiedz mi do kogo należysz…
- T-twój. Jestem twój. Ahh! - Krzyknął tak głośno, że przyszło mu na myśl, iż mógł zwrócić uwagę tych, którzy byli na zewnątrz, gdy poczuł, jak Zayn mocno w nim doszedł.
- To prawda. Jesteś mój Louis. - Zayn opadł tuż obok niego i pocałował go delikatnie w usta, jak gdyby był to jego sposób na powiedzenie „przepraszam” za bycie dla niego brutalnym chwilę temu.
Zayn przeczesał swoimi palcami włosy chłopaka i dla swojej porażki, Louis wiedział, że był po prostu za słaby dla tych subtelnych pieszczot. - Lou, muszę ci coś powiedzieć…
- Cholera! - Louis usiadł, nie pozwalając Zaynowi skończyć zdania. - Jak mogłeś to zrobić, ty ciulu?! Powinniśmy pomagać Liamowi! - Podparł się, by wstać i pozbierał swoje ciuchy porozrzucane po całym pomieszczeniu. Zayn tez wstał i posłał mu uśmiech. Nie mógł nic na to poradzić, ale zmartwił się, gdy szybko się ubierał.
Pośpieszyli na dół do baru. Szli w stronę Liama, jak gdyby nic sie nie stało. Powiedzieli mu, że musieli porozmawiać o niektórych rzeczach, ale jak próbował wziąć stronę Zayna w swoich wyjaśnieniach, on ponownie wrócił do swoich obowiązków. Uśmiechał się w stronę klientów i ani przez sekundę nie spojrzał na Louisa.
Coś kryło się za jego uśmiechem, co sprawiło, że Louis czuł się niespokojny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz