czwartek, 9 stycznia 2014

5

Zayn naprawdę nie wiedział co robił w miejscu, w którym był. Jego ręka bawiła się podkładką do piwa, a oczy wpatrywały się w siedzącego naprzeciw blondyna. W tym momencie czuł się jak piąte koło u wozu bardziej niż kiedykolwiek. Wsłuchiwał się w ciągłą paplaninie dwóch obecnych chłopaków rozmyślając czy ktoś zauważyłby gdyby Zayn wymknął się do toalety i już nie wrócił. Niall i tak był przecież zajęty swoim nowym kolegą. Na pewno zupełnie zapomniał o siedzącym obok Maliku. Nie to, żeby Mulat był zazdrosny. Po prostu czuł się już trochę niepotrzebny.

Naturalnie, że sam się wprosił, ale wyłącznie aby mieć pewność co do osoby Seana. Nie mógł przecież puścić Niall’a samego na spotkanie z kimś, kogo nie znał.To było niebezpieczne. Zayn nie podejmował takiego ryzyka i nie zamierzał. Teraz jednak był pewien, że Sean jest jedynie nudnym nastolatkiem, takim samym jak Niall. I zastanawiał się, czy kulturalnie byłoby wyjść. Oczywiście, że nie. Poza tym Niall dogadywał się z Seanem aż za dobrze i to trochę wkurzało Malika. On nigdy nie rozmawiał z nim na tak zupełnym luzie. Nigdy nie mieli też aż tylu tematów, więc Zayn miał ochotę po prostu uciec stamtąd zabierając Niall’a ze sobą, aby na pewno nie doszło do niczego więcej. Odsapnął cicho kręcąc głową, aby ten pomysł sam zniknął. Niall się wkurzy, że Zayn najpierw nie chciał go puścić samego, a teraz narzeka, że się nudzi.

-Właśnie, myślę dokładnie to samo! Może faktycznie wybiorę się tam w jakiś weekend…. Um, Zayn, co o tym myślisz? Pojechałbyś ze mną? –bardziej słyszalny niż wcześniej irlandzki akcent w głosie Niall’a sprawił, że Zayn zmarszczył brwi rozbawiony, gdy wytrącono go z rozmyśleń.

-Hm? Przepraszam, zamyśliłem się. –burknął nie wiedząc o czym właściwie Horan do niego mówił.

-Mówię o odwiedzinach moich rodziców. Moglibyśmy pojechać tam kiedyś, co myślisz? No wiesz, chyba, że wolisz abym jechał z Seanem czy coś…

-Nie. Nie, jest w porządku. Pogadamy o tym w domu, okey?

Niall posłał mu więc najpiękniejszy uśmiech jaki miał i wrócił do rozmowy z Seanem. Tak naprawdę Niall był szczęśliwy, że Zayn poszedł z nim. To tak jakby był zazdrosny, no i powoli stawali się parą. Nie, tak naprawdę nie i Niall wiedział o tym, ale mimo to wmawiał sobie coś innego. Jaki sens ma okłamywanie samego siebie, gdy dobrze zna się prawdę? Niall’a niezbyt to obchodziło w tym momencie. Tym bardziej jeśli Zayn naprawdę pojedzie z nim do rodziców.

Więc Niall trwał dalej w przemiłej rozmowie z Seanem, ponieważ od dawna z nikim się tak nie dogadywał. Oczywiście on i Harry mieli taki kontakt, ale od kiedy Harry nie czuł się dobrze, a wcześniej był zbyt zajęty Louis’m, nie mieli dla siebie dużo czasu na rozmowy o niczym. Jednak w pewnym momencie zdał sobie sprawę z tego, że Zayn siedzi cały czas obok niego i przez całe spotkanie odezwał się może pięć razy. Odsapnął więc spoglądając na Mulata. Niall wręcz czuł jak bardzo niefajnie się on teraz czuł. To emanowało wręcz od niego.

-Więc, um… Myślę, że ja i Zayn musimy już iść. –oznajmił w pewnym momencie, a Zayn odruchowo spojrzał na niego.- Było naprawdę miło i musimy jeszcze kiedyś umówić się tak na piwo. Może wpadniesz kiedyś do nas, czy coś…

Zayn wstał więc niemal natychmiast po tym, jak zrobił to Horan. Uścisnął szybko dłoń Seana i ruszył do wyjścia, wyciągając z kieszeni paczkę papierosów. Dziękował w duchu Niallerowi, że nie przeciągnął tego. Gdy świeże powietrze napłynęło do jego nozdrzy, chłopak uśmiechnął się sprawdzając, czy blondyn na pewno idzie za nim. Oczywiście Niall szedł. Niezbyt wesoły, ponieważ wolałby spędzić jeszcze trochę czasu z Seanem. Jednak mimo to szczęśliwy, ponieważ czas spędzony z Zaynem jest dziesięć razy lepszy.

Dotarli do domu spacerkiem, nie rozmawiając zbyt wiele jednak była to naprawdę miła cisza. Zayn spoglądał co jakiś czas na Irlandczyka upewniając się, że ten wciąż jest koło niego podczas gdy Niall uśmiechał się widząc wzrok Mulata spoczywający na nim.

Harry w tym czasie znów przesiadywał w mieszkaniu Lou nadrabiając długą przerwę w kontaktowaniu się z nim. I chociaż było to głupie popijanie wina, gdy Louis pokazywał mu nagrany na płytach koncert na cześć Freddiego Mercury’ego, Harry czuł się lepiej niż kiedykolwiek.

Oficjalnie nie byli parą, więc Harry powstrzymywał się z całych sił przed wtuleniem się w Tomlinsona, ale w pewnym momencie nie mógł się powstrzymać. Louis był dokładnie tym czego Harry chciał. Był dla niego miły, szanował go i Harry czuł się przy nim dokładnie tak jak powinien. Co więcej Harry wiedział, że Louis będzie go chronił. Gdyby tylko chciał, Harry był pewien, że byliby naprawdę okropnie szczęśliwi. Ale Louis nie chciał. I tego Harry nie znosił, więc niepewnie wsunął się w przestrzeń między ręką a tułowiem chłopaka. Louis nie drgnął nawet, więc Harry rozluźnił się pomrukując cicho. Naprawdę doszedł do wniosku, że Lou zachowuje się lekko egoistycznie. Przecież chciał Harry’ego, tak? Chciał go mieć, ale nie chciał dawać w zamian nic od siebie. Harry’emu nie podobało się to jakoś specjalnie. Jednak Liam twierdził, że w końcu Lou się przełamie, więc czemu by nie spróbować? Przecież Harry i tak nie miał nikogo innego. Co więcej… I tak Harry lubił Lou za bardzo żeby chociaż myśleć o kimś innym.

Spędzili tak cały wieczór, a Harry do domu został odwieziony przez Lou o naprawdę nie ludzkiej porze, kiedy Zayn i Niall spali już w najlepsze. Więc Harry po cichu schował się w swoim pokoju, zapadając w sen zaledwie parę minut po tym, jak jego głowa opadła na poduszkę.

W czasie kiedy Harry spędzał miły wieczór z Lou, Zayn wraz z Niall’em spędzili ten czas razem. Mulat popijał piwo rozmawiając z kimś przez telefon od jakichś dwudziestu minut, podczas gdy Niall siedział na blacie kuchennym z luźno zwisającymi nogami, które bujał lekko niczym pięciolatek. I Niall naprawdę czuł się i znudzony, i zazdrosny. Zeskoczył więc delikatnie z blatu i poczłapał do Zayna, aby wtulić się mocno w jego plecy.

-Niall, rozmawiam. –mruknął cicho Mulat, gdy na moment odsunął telefon od twarzy.

-Cały czas rozmawiasz. Zajmij się mną.

-Właśnie to robię. To telefon w sprawie tamtego gnojka.

-Nieważne, Zayn! –burknął jak małe dziecko, marszcząc brwi. W końcu jednak odsapnął cicho rozluźniając się.- Pocałuj mnie.

Zayn parsknął cicho odsuwając telefon troszkę dale, po czym obrócił się, a jego usta przywarły delikatnie do ust blondyna, który uśmiechnął się mimowolnie. I naprawdę jedyną rzeczą, o której myślał było pogłębienie pocałunku, podczas gdy Zayn odsunął się od niego wracając do rozmowy.

Niall jęknął niezadowolony opierając się o stojącą za nim szafkę dalej wyczekując, aż Malik znajdzie czas dla niego zamiast dla informatora, który był nie wiadomo kim. Niall’a to nie obchodziło. Nie obchodziło go kto zlecił jego zabójstwo, ani czemu, ani czy zrobi to jeszcze kiedyś. Miał Zayna, Zayn go chronił, a Niall kochał Zayna więc był szczęśliwy. Po co drążyć nieprzyjemne tematy? Na razie nikt nie próbował go zabić, więc po co Zayn musiał być taki mściwy? Nawet gdyby zabił tamtego mężczyznę- to nie uczyni Niall’a bardziej szczęśliwym. Zrobi to Zayn samą swoją osobą i nic więcej.

Po chwili Malik rozłączył się i stanął przodem do blondyna, delikatnie zaciskając dłonie na jego biodrach. Niall uśmiechnął się więc szeroko bez słowa przypierając do niego, a jego usta naparły na usta Zayna z niezwykłą siłą. W odpowiedzi wiedział, że brwi chłopaka zmarszczyły się na moment, powracając jednak szybko do normy. Zayn nie był taki jak Niall. Był dużo bardziej uległy i starał się robić wszystko względem drugiego chłopaka delikatnie, jakby zbyt mocny uścisk miał go pozbawić oddechu na zawsze. To było zabawne, jednak Niall nie miał nic przeciwko. Czuł, że w ten sposób Zayn troszczy się o niego. Czego Niall mógł chcieć więcej? Z kolei Zayn uważał Niall’a za zbyt natarczywego i emocjonalnego, ale właśnie takiego go lubił. I naprawdę natarczywość chłopaka była ostatnią rzeczą, o której Zayn myślał, gdy ciepłe dłonie blondyna wędrowały pod jego koszulką.

Zayn miał postanowienie, że nie prześpi się z Niall’em dopóki oficjalnie nie będą ze sobą. Miał taką zasadę ponieważ było to zbliżenie ostateczne i już bliżej ze sobą być nie mogli. Więc Zayn traktował to jak coś ważnego. Co więcej wiedział, bardzo dobrze wiedział o doświadczeniu Niallera. Albo raczej o braku tego doświadczenia. Sam przecież nigdy nie spał z mężczyzną. Spał z kobietami, to dawało w pewnym sensie więcej pewności. Jednak Niall był kompletnie nieobyty w tym temacie, co naprawdę zdziwiło Zayna. Cholera, Niall miał 19 lat i nigdy nie spał z nikim. Oczywiście Zayn uważał to za coś godnego poszanowania. Niall czekał na kogoś z kim naprawdę będzie chciał to zrobić. Niewiele osób w tych czasach robi coś takiego. Co więcej dlatego Zayn czuł się naprawdę dziwnie, gdy między nim a Niall’em dochodziło do większych zbliżeń i byli o krok od tego. Dla Malika to był znak, że Niall naprawdę go lubi i traktuje to poważnie.

Tym bardziej Zayn czuł się dziwnie budząc się rano z Niallerem wtulonym w niego. To nie byłoby oczywiście aż tak dziwne gdyby tylko byli w cokolwiek ubrani. Chociaż głupie bokserki dawały by Zaynowi pewnego rodzaju pewność, że nie zrobili ‘tego’. Ale, cóż… Tych bokserek nie było. A Niall z uśmiechem na twarzy pochrapywał i nawet przez sen zdawał się być jakby dumny z czerwonej plamki na jego szyi. Zayn miał dosłownie ochotę uderzyć samego siebie. Wczoraj nie był pijany, ani nie miał złego humoru. Był w pełni sił, a jednak uległ Niall’owi i skończyli razem w łóżku. To nie to, że Zayn nie chciał spać z Niallerem. Chciał, po prostu chciał z tym poczekać. Po co się śpieszyć? Mieli czas, Zayn nie wybierał się donikąd. Tak samo z Niall’em- nie wyglądał jakby chciał zniknąć. Szczególnie teraz, gdy jego policzki czerwieniły się lekko, a niebieskie oczy wpatrywały w Zayna. Szlak, obudził się. I był rozpromieniony jakby Zayn zrobił dla niego coś specjalnego, podczas gdy oni po prostu ze sobą spali.

-Dzień dobry, Zayn. –mruknął ziewając delikatnie.

-Dzień dobry, Niall. –Zayn starał się zabrzmieć miło, jednak bardziej wyburczał to. Wiedział jak to zabrzmiało, więc postanowił kontynuować.- Myślałem, że zrozumiałeś i nie będziesz dłużej nalegał.

-Wczoraj nie narzekałeś. –przypomniał szybko blondyn, nadymając policzki.

-Oczywiście, że nie, głupku. Nie nalegałem też. Naprawdę nie byłeś w stanie po prostu uszanować mojej decyzji?

-Jakiej decyzji? To chyba normalne, że ludzie ze sobą śpią…

-Ale ja mogłem nie chcieć z tobą spać! –wybuch Zayna był naprawdę w nieodpowiednim momencie. Niall zmarszczył brwi, po czym owinął się w swoją koszulkę, leżącą akurat na podłodze i bez słowa opuścił sypialnie Mulata.

W tym momencie Zayn nienawidził swojej szczerości. Nie to miał na myśli, w jego głowie to brzmiało lepiej. Odsapnął cicho poszukując bokserek, po czym wyszedł na korytarz i stanął natychmiast przed drzwiami do pokoju Niall’a.

-Nialler, przepraszam, nie o to mi chodziło! Nie wygłupiaj się i chodź tu.

Jednak im dłużej nalegał, tym mniej to działało. Najpierw Niall zbywał go, a następnie przestał odzywać się zupełnie. Odezwał się za to ktoś inny, przez co Zayn miał ochotę wrócić się do sypialni i wyjąć stamtąd jakąkolwiek broń.

-Czyżby kolejna kłótnia kochanków? –spytał rozbawiony Styles, sądzący w progu kuchni herbatę.

-Proszę cię, Harry, zamknij się. –burknął Mulat również udając się do kuchni.

Cholera, Niall miał na pewno wrażenie, że Zayn żałuje tej nocy. Oczywiście, że nie żałował! Boże, było wspaniale, Zayn nie mógł prosić o więcej. Tam był Niall, nagi Niall, dużo nagiego Niall’a i dużo rąk Niall’a i jego głosu, i szeptów, i stęków, i pomruków, i dużo ust Niall’a. I jeszcze raz był tam Niall, sam ten fakt wystarczył. Co więcej Zayn był jego pierwszym, a teraz to spierdolił…

-Wszystko w porządku? –wyrwał go z rozmyśleń głos Styles’a.

-Nie… Jest do dupy.

-Um… Pokłóciliście się o coś? Przeproś go jeszcze parę razy i nie wiem, kup kwiaty czy coś…

-Nie będę mu kupował kwiatów! Nic nie zrobiłem, a to nie jest jakieś tanie romansidło… Kwiaty są beznadziejne. Niall na pewno też ich nie lubi.

-Nie wiesz tego. To ty spieprzyłeś, czemu takim problemem jest się ugiąć?

-Zamknij się. Nie powinieneś czasem wychodzić do pracy, albo do Lou?

-Spotykam się z nim później i… Cholera, Zayn, jest niedziela…

Zayn zmarszczył brwi zakładając ręce na piersiach i burcząc coś pod nosem. Pieprzony, niewyparzony język. Zayn powinien go sobie uciąć. Zrobiłby to gdyby nie był mu potrzebny do mówienia i… Paru innych rzeczy. Jego brwi zmarszczyły się, gdy uparcie dumał nad tym jak w dobry sposób pogodzić się z Niall’em. Nie kupi mu kwiatów, to głupie. Po co mu kwiaty, i tak zwiędną? Kupowanie mu czekoladek jest bez sensu, bo Zayn robi to bez okazji, gdy Niall po prostu ma na nie ochotę…

W końcu jednak zaprzestał rozmyślania na ten temat, gdy w pomieszczeniu pojawił się również pan Horan, z wyrazem twarzy jakby miał zaraz kogoś zabić. Zayn uśmiechnął się do niego delikatnie, jednak w zamian dostał jedynie krótkie ‘spieprzaj’, więc milczał przez resztę poranka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz