piątek, 10 stycznia 2014

4

Rozdział 4

- Lou, wyglądasz inaczej. - Oświadczenie jego bezczelnego przyjaciela sprawiło, że podskoczył i poczuł jak płonie ze wstydu.

- Całkowita przemiana. - Harry posłał mu uśmiech, sprawiając, że bardziej się zawstydził. Louis spojrzał na niego z zakłopotaniem, zastanawiając się czy to jest prawda, że twój wygląd zmienia się, kiedy uprawiałeś seks.

- Czy wyglądam jakbym wysyłał jakieś pieprzone hormony szczęścia? Czy raczej wyglądam na cholernie zmęczonego? - Louis zdołał utrzymać myśli na wodzy, gdy warknął, unikając wzroku przyjaciela.

Harry odłożył książkę, którą czytał, poświęcając całą swoją uwagę dziwnym poczynaniom przyjaciela. Jedyne o czym Lou mógł pomyśleć to, że ten temat byłby rzeczywiście zabawny.

- Jeśli pytasz mnie czy wyglądasz dobrze, to tak. Wyglądasz rzeczywiście wyjątkowo dobrze. Kręcono włosy chłopak mrugnął do niego. - Więc jak to jest? Kto jest tą szczęściarą? - zapytał.

Louis przypomniał sobie poprzedni dzień. Ten temat sprawił, że spadał z opadł na krześle . Po pierwsze, uprawiał seks. Po drugie, uprawiał seks, ale z chłopakiem. Po trzecie, uprawiał seks z chłopakiem, z osobą, której najbardziej nienawidził. To doprowadzało go do szaleństwa.

Atmosfera w bibliotece nie polepszała sprawy, cała ta cisza wprowadzała niezręczną atmosferę. Zarówno on, jak i Harry powinni się uczyć, ale skończyło się na dyskusji, która naprawdę nie była planowana.

- Daj spokój Lou. Jestem twoim najlepszym przyjacielem. Przynajmniej wyjaw mi kilka pikantnych szczegółów. - Oczy Harry’ego błyszczały w oczekiwaniu, czekając na kolejne słowa, jakie jego przyjaciel miał wykrztusić.

Spojrzał na niego, ciężko wzdychając przez wypowiedź jaką właśnie usłyszał. Jeśli była jedna rzecz inna w jego przyjacielu, było to, że jest rzeczywiście gejem, otwartym gejem, tak dla ścisłości. Wiedział, że jedyną osobą z jaką mógł o tym porozmawiać był właśnie Harry.

- Co, Lou? - Harry przejechał palcami wzdłuż ręki Louisa, który wzdrygnął się przez nagły kontakt ich skór. Natychmiast odsunął ręce od niego, drżąc na myśl o zachowaniu Zayna wobec niego oraz tym, co się wczoraj wydarzyło między nimi. - Oh, przepraszam…

- N-nie! Nic się nie stało. Tylko, że. Myślałem o czymś. Louis z powrotem położył swoją rękę i ścisnął mocno jego. - Muszę ci coś powiedzieć.

Harry nie wydawał się spodziewać słów, które Louis wyrzucił z siebie. Był nagle zaintrygowany przez nieoczekiwaną, poważną atmosferę, która otoczyła ich.

- Jasne. - Ścisnął rękę Louisa, spoczywającą na jego dłoni, gdy przysunął krzesło bliżej niego.

- J-ja zrobiłem… - Czuł jak dławił się od każdego słowa, które wypowiadał. - J-ja zrobiłem, mam na myśli, ja byłem… z…

Harry nie był w stanie zrozumieć żadnego słowa, które Louis wymamrotał. Przez niecierpliwość, która go wypełniała, nie mógł dłużej się powstrzymać.

- Okej, Lou. Powiedz, jeśli się mylę. Czy próbujesz mi powiedzieć, że spałeś z chłopakiem?

Czuł jak jego serce bije strasznie szybko i jak zatapia się w krześle. Harry delikatnie zachichotał.

- Wiedziałem.

- S-skąd…?

- Poważnie. Od kiedy powiedziałeś mi, że Zayn, twój dziecięcy kochanek, zamieszkał w twoim domu, czekałem tylko na to, kiedy mi powiesz, że się z nim bzykałeś.

- O-on nie jest moim dziecięcym kochankiem! - Prawie krzyknął i pożałował tego, gdy zobaczył twarze ludzi wokół niego i usłyszał słaby głos, który go uciszył. - Nienawidzę go, Harry! On zawsze robi to, co chce. Nie mogę od niego uciec…

- Więc jaki jest problem? - zapytał go.

- Chodzi o to, że kiedykolwiek się spotykamy lub rozmawiamy, zawsze się kończy na tym, że on robi ze mną jakieś zboczone rzeczy. - Louis zamilkł, opadając na krześle, gdy dał upust uczuciom, które dusił w sobie przez kilka ostatnich dni.

- Więc chcesz z nim przyzwoicie porozmawiać?

- Tak mi się wydaje. Nie wiem. Nienawidzę go, Harry. Nienawidzę Zayna i to bardzo. Za każdym razem, kiedy jest w pobliżu, czuję się jak gówno*.

Harry posłał w jego stronę oczywisty uśmiech, jak gdyby wiedział coś, co było dalekim od myśli Louisa.

- Co?

- Pomyślałem tylko, że użyłeś niewłaściwego słowa. - Chłopak przechylił głowę, gdy uważnie wpatrywał się w Lou.

- Niewłaściwego słowa? Nie rozumiem.

- Przypuszczam, że to co miałeś na myśli to „miłość”, a nie „nienawiść” - Harry uśmiechnął się, siadając z powrotem na krześle i wracając do swojej książki, jak gdyby nic nie powiedział.

Louis był zagubiony w swoich myślach. Był prawie pewny, że nienawidził Zayna. Ale nie mógł nie zauważyć faktu, że Harry w taki czy inny sposób miał racje; nienawidził go, za to co czuł; za to jak mógł być bezbronny, a mimo to w dalszym ciągu chciał z nim porozmawiać. Zapytać się go o wiele rzeczy, przeprosić za to, co zdarzyło się wcześniej, zapytać się o prawdziwy powód jego obecności i znaczenie tych wszystkich rzeczy, które mu mówił.

- Uważasz, ze powinienem z nim porozmawiać? - niepewnie spytał swojego przyjaciela po raz kolejny. - Chciałbym zapytać się go o wiele rzeczy.

- Wydaje mi się, że powinieneś. Zabawne, czułem się dzisiaj jakbym był zazdrosny. - Harry drażnił się z nim. - Wcale nie byłeś taki, kiedy wcześniej przyznałem się, co do ciebie czuję.

Louis uśmiechnął się do niego cierpko, gdy przypomniał sobie dzień, w którym Harry wyznał mu swoje uczucia. Odrzucił jego propozycję natychmiastowo, mówiąc te wszystkie kłamstwa, które był w stanie wymyślić: że jest lepiej dla nich być najlepszym przyjaciółmi, że uważa go za brata i nie jest gejem. Nawet jeśli Harry był silny i czasami próbował go zaczepić, dokładał wszelkich starań by odsunąć się od niego. Poza tym Harry nie sprawiał, że się czuł słaby w taki sposób, jaki robił to Zayn. I to irytowało go bardziej, nawet niż to, że po trzech latach niewidzenia się i nie posiadania żadnego kontaktu, wpływ Zayna na niego był niepojęty.

- Więc co planujesz teraz robić? - Harry oderwał go od swoich myśli. - Będziesz czekać na niego, aż wróci do domu i rozpoczniesz rozmowę?

- Nie mam bladego pojęcia, Haz. Nie wiem co się stanie, jeśli zobaczę znowu jego twarz. Mam ochotę po prostu uciec i się schować, a zwłaszcza po tym, co się stało. - Louis schował swoją twarz na stole. Obrazy ich seksu w łazience przelatywały mu przed oczami, sprawiając, że jego całe ciało zadrżało w odpowiedzi.

- Nie możesz całe życie uciekać, Lou.

- Wiem. Mam mu wiele rzeczy do powiedzenia, ale on zawsze zaczepia mnie i robi te wszystkie rzeczy. I nawet, gdy wracałem do domu, kończyło się na wczesnym spaniu lub zamykaniu w pokoju. Doprowadza mnie to do szału.

Harry uśmiechnął się do niego, gdy on skierował twarz w kierunku Hazzy. Kręcono włosy chłopak wplątał swoje palce we włosy Lou.

- Powiedz mi, Louis. Kiedy masz zamiar przyzwoicie spytać się go o rzeczy, które chcesz wiedzieć?

- Nie wiem. Może jeśli będę w nastroju, by z nim porozmawiać.

- Co powiesz na teraz, Lou?

Znajomy głos, który szepnął mu do ucha, sparaliżował go. Wciąż siedział na przeciw Harry’ego, który w choćby najmniejszym stopniu nie zwracał na niego uwagi. Wydawał się rysować na jakiejś kartce, leżącej przed nim.

Powoli obrócił głowę i wyprostował się. To co zobaczył przed sobą dosłownie zwaliło go z nóg.

To znów był Zayn, któremu na twarzy malowało się zadowolenie. Jego świecące oczy zatrzymały się na oczach Louisa, gdy bad boy z Bradford przysunął się do niego.

- Powiedz Louis. Myślałem, że zamierasz zapytać mnie o te rzeczy, o których mówiłeś.

Louis pozostał na swoim miejscu, a jego myśli znów były rozproszone. Nie było miejsca, by mógł oddychać i jedyne co chciał w tamtym momencie, to zniknąć.

- Nie mogę się doczekać, gdy usłyszę co zamierzasz mi powiedzieć, Lou.



*w oryginale było “I feel like a mess”, czyli czuję się jak bałagan, ale uznałam, że tak lepiej brzmi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz