Rozdział 4
- Lou, wyglądasz inaczej. - Oświadczenie jego bezczelnego przyjaciela sprawiło, że podskoczył i poczuł jak płonie ze wstydu.
- Całkowita przemiana. - Harry posłał mu uśmiech, sprawiając, że bardziej się zawstydził. Louis spojrzał na niego z zakłopotaniem, zastanawiając się czy to jest prawda, że twój wygląd zmienia się, kiedy uprawiałeś seks.
- Czy wyglądam jakbym wysyłał jakieś pieprzone hormony szczęścia? Czy raczej wyglądam na cholernie zmęczonego? - Louis zdołał utrzymać myśli na wodzy, gdy warknął, unikając wzroku przyjaciela.
Harry odłożył książkę, którą czytał, poświęcając całą swoją uwagę dziwnym poczynaniom przyjaciela. Jedyne o czym Lou mógł pomyśleć to, że ten temat byłby rzeczywiście zabawny.
- Jeśli pytasz mnie czy wyglądasz dobrze, to tak. Wyglądasz rzeczywiście wyjątkowo dobrze. Kręcono włosy chłopak mrugnął do niego. - Więc jak to jest? Kto jest tą szczęściarą? - zapytał.
Louis przypomniał sobie poprzedni dzień. Ten temat sprawił, że spadał z opadł na krześle . Po pierwsze, uprawiał seks. Po drugie, uprawiał seks, ale z chłopakiem. Po trzecie, uprawiał seks z chłopakiem, z osobą, której najbardziej nienawidził. To doprowadzało go do szaleństwa.
Atmosfera w bibliotece nie polepszała sprawy, cała ta cisza wprowadzała niezręczną atmosferę. Zarówno on, jak i Harry powinni się uczyć, ale skończyło się na dyskusji, która naprawdę nie była planowana.
- Daj spokój Lou. Jestem twoim najlepszym przyjacielem. Przynajmniej wyjaw mi kilka pikantnych szczegółów. - Oczy Harry’ego błyszczały w oczekiwaniu, czekając na kolejne słowa, jakie jego przyjaciel miał wykrztusić.
Spojrzał na niego, ciężko wzdychając przez wypowiedź jaką właśnie usłyszał. Jeśli była jedna rzecz inna w jego przyjacielu, było to, że jest rzeczywiście gejem, otwartym gejem, tak dla ścisłości. Wiedział, że jedyną osobą z jaką mógł o tym porozmawiać był właśnie Harry.
- Co, Lou? - Harry przejechał palcami wzdłuż ręki Louisa, który wzdrygnął się przez nagły kontakt ich skór. Natychmiast odsunął ręce od niego, drżąc na myśl o zachowaniu Zayna wobec niego oraz tym, co się wczoraj wydarzyło między nimi. - Oh, przepraszam…
- N-nie! Nic się nie stało. Tylko, że. Myślałem o czymś. Louis z powrotem położył swoją rękę i ścisnął mocno jego. - Muszę ci coś powiedzieć.
Harry nie wydawał się spodziewać słów, które Louis wyrzucił z siebie. Był nagle zaintrygowany przez nieoczekiwaną, poważną atmosferę, która otoczyła ich.
- Jasne. - Ścisnął rękę Louisa, spoczywającą na jego dłoni, gdy przysunął krzesło bliżej niego.
- J-ja zrobiłem… - Czuł jak dławił się od każdego słowa, które wypowiadał. - J-ja zrobiłem, mam na myśli, ja byłem… z…
Harry nie był w stanie zrozumieć żadnego słowa, które Louis wymamrotał. Przez niecierpliwość, która go wypełniała, nie mógł dłużej się powstrzymać.
- Okej, Lou. Powiedz, jeśli się mylę. Czy próbujesz mi powiedzieć, że spałeś z chłopakiem?
Czuł jak jego serce bije strasznie szybko i jak zatapia się w krześle. Harry delikatnie zachichotał.
- Wiedziałem.
- S-skąd…?
- Poważnie. Od kiedy powiedziałeś mi, że Zayn, twój dziecięcy kochanek, zamieszkał w twoim domu, czekałem tylko na to, kiedy mi powiesz, że się z nim bzykałeś.
- O-on nie jest moim dziecięcym kochankiem! - Prawie krzyknął i pożałował tego, gdy zobaczył twarze ludzi wokół niego i usłyszał słaby głos, który go uciszył. - Nienawidzę go, Harry! On zawsze robi to, co chce. Nie mogę od niego uciec…
- Więc jaki jest problem? - zapytał go.
- Chodzi o to, że kiedykolwiek się spotykamy lub rozmawiamy, zawsze się kończy na tym, że on robi ze mną jakieś zboczone rzeczy. - Louis zamilkł, opadając na krześle, gdy dał upust uczuciom, które dusił w sobie przez kilka ostatnich dni.
- Więc chcesz z nim przyzwoicie porozmawiać?
- Tak mi się wydaje. Nie wiem. Nienawidzę go, Harry. Nienawidzę Zayna i to bardzo. Za każdym razem, kiedy jest w pobliżu, czuję się jak gówno*.
Harry posłał w jego stronę oczywisty uśmiech, jak gdyby wiedział coś, co było dalekim od myśli Louisa.
- Co?
- Pomyślałem tylko, że użyłeś niewłaściwego słowa. - Chłopak przechylił głowę, gdy uważnie wpatrywał się w Lou.
- Niewłaściwego słowa? Nie rozumiem.
- Przypuszczam, że to co miałeś na myśli to „miłość”, a nie „nienawiść” - Harry uśmiechnął się, siadając z powrotem na krześle i wracając do swojej książki, jak gdyby nic nie powiedział.
Louis był zagubiony w swoich myślach. Był prawie pewny, że nienawidził Zayna. Ale nie mógł nie zauważyć faktu, że Harry w taki czy inny sposób miał racje; nienawidził go, za to co czuł; za to jak mógł być bezbronny, a mimo to w dalszym ciągu chciał z nim porozmawiać. Zapytać się go o wiele rzeczy, przeprosić za to, co zdarzyło się wcześniej, zapytać się o prawdziwy powód jego obecności i znaczenie tych wszystkich rzeczy, które mu mówił.
- Uważasz, ze powinienem z nim porozmawiać? - niepewnie spytał swojego przyjaciela po raz kolejny. - Chciałbym zapytać się go o wiele rzeczy.
- Wydaje mi się, że powinieneś. Zabawne, czułem się dzisiaj jakbym był zazdrosny. - Harry drażnił się z nim. - Wcale nie byłeś taki, kiedy wcześniej przyznałem się, co do ciebie czuję.
Louis uśmiechnął się do niego cierpko, gdy przypomniał sobie dzień, w którym Harry wyznał mu swoje uczucia. Odrzucił jego propozycję natychmiastowo, mówiąc te wszystkie kłamstwa, które był w stanie wymyślić: że jest lepiej dla nich być najlepszym przyjaciółmi, że uważa go za brata i nie jest gejem. Nawet jeśli Harry był silny i czasami próbował go zaczepić, dokładał wszelkich starań by odsunąć się od niego. Poza tym Harry nie sprawiał, że się czuł słaby w taki sposób, jaki robił to Zayn. I to irytowało go bardziej, nawet niż to, że po trzech latach niewidzenia się i nie posiadania żadnego kontaktu, wpływ Zayna na niego był niepojęty.
- Więc co planujesz teraz robić? - Harry oderwał go od swoich myśli. - Będziesz czekać na niego, aż wróci do domu i rozpoczniesz rozmowę?
- Nie mam bladego pojęcia, Haz. Nie wiem co się stanie, jeśli zobaczę znowu jego twarz. Mam ochotę po prostu uciec i się schować, a zwłaszcza po tym, co się stało. - Louis schował swoją twarz na stole. Obrazy ich seksu w łazience przelatywały mu przed oczami, sprawiając, że jego całe ciało zadrżało w odpowiedzi.
- Nie możesz całe życie uciekać, Lou.
- Wiem. Mam mu wiele rzeczy do powiedzenia, ale on zawsze zaczepia mnie i robi te wszystkie rzeczy. I nawet, gdy wracałem do domu, kończyło się na wczesnym spaniu lub zamykaniu w pokoju. Doprowadza mnie to do szału.
Harry uśmiechnął się do niego, gdy on skierował twarz w kierunku Hazzy. Kręcono włosy chłopak wplątał swoje palce we włosy Lou.
- Powiedz mi, Louis. Kiedy masz zamiar przyzwoicie spytać się go o rzeczy, które chcesz wiedzieć?
- Nie wiem. Może jeśli będę w nastroju, by z nim porozmawiać.
- Co powiesz na teraz, Lou?
Znajomy głos, który szepnął mu do ucha, sparaliżował go. Wciąż siedział na przeciw Harry’ego, który w choćby najmniejszym stopniu nie zwracał na niego uwagi. Wydawał się rysować na jakiejś kartce, leżącej przed nim.
Powoli obrócił głowę i wyprostował się. To co zobaczył przed sobą dosłownie zwaliło go z nóg.
To znów był Zayn, któremu na twarzy malowało się zadowolenie. Jego świecące oczy zatrzymały się na oczach Louisa, gdy bad boy z Bradford przysunął się do niego.
- Powiedz Louis. Myślałem, że zamierasz zapytać mnie o te rzeczy, o których mówiłeś.
Louis pozostał na swoim miejscu, a jego myśli znów były rozproszone. Nie było miejsca, by mógł oddychać i jedyne co chciał w tamtym momencie, to zniknąć.
- Nie mogę się doczekać, gdy usłyszę co zamierzasz mi powiedzieć, Lou.
*w oryginale było “I feel like a mess”, czyli czuję się jak bałagan, ale uznałam, że tak lepiej brzmi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz