piątek, 10 stycznia 2014

3, część 1

Rozdział 3, część 1

Louis leniwie wylewał syrop klonowy na swój wafel, gdy oglądał jak jego siostry z apetytem zjadały śniadanie przygotowane przez Zayna. Zerknął na Mulata przy blacie, szczęśliwie przygotowującego kolejne danie na później, zabawiającego ich jakimiś dziecinnymi sztuczkami. Chłopak wychwycił jego wzrok i mrugnął do niego. Louis zarumienił się i wrócił do wafla, który ostatecznie utonął z nadmiernej ilości słodkiej cieczy. Nie potrafił zapanować nad swoimi emocjami. Po tym co się wczoraj stało, nie mógł nawet spojrzeć mu w twarz.

Przez to, co zdarzyło się w sali Rady Studenckiej, nie był w stanie ani słuchać profesorów, ani uczestniczyć w żadnej lekcji, na którą uczęszczał. Co gorsza, czuł się jak gówno, przez to, że nie miał pojęcia co się stało podczas jego drzemki. Był jedynie wdzięczny za obecność Eleanor, w przeciwnym razie byłby z powrotem wciągnięty przez Zayna do sali Rady Studenckiej.

- Nie zamierzasz tego jeść? - głęboki głos Zayna przywrócił go z powrotem do ich jadalni, gdy osoba odpowiedzialna za jego złe samopoczucie, usiadła na przeciwko niego, posyłając mu słodki uśmiech, który sprawił, że się zarumienił.

- Z-zamierzam… - Lou z powrotem skierował głowę w kierunku wafla, jedynej rzeczy, która w danym momencie utrzymywała go przy zdrowych zmysłach. Słyszał hałaśliwe śmiechy jego sióstr, ale mimo to jego jego serce biło mocniej. Mógł znowu poczuć wzrok Zayna na sobie.

- Ej, Zayn, masz dziewczynę? - Louis obrócił się w stronę głosu, który zadał to pytanie i zobaczył swoją młodszą siostrę Daisy, rumieniącą się przez to co powiedziała. Pozostałe trzy zachichotały w oczekiwaniu.

- Nie, aktualnie nikogo nie mam. - Uśmiechnął się do nich, a dziewczyny prawie krzyknęły, gdy usłyszały jego odpowiedź.

- Więc możesz się ze mną ożenić, kiedy dorosnę? - wtrąciła Pheobe, pozostawiając usta Louisa otwarte przez te wszystkie głupie rzeczy, które słyszał podczas śniadania.

- Nie! Zayn! Ożenisz się ze mną, prawda? - Daisy podskoczyła z miejsca i zaczęła przytulać Mulata. Następnie tak jak siostra postąpiła Pheobe, jak i również Fizz; zostawiając Lottie spokojnie siedzącą na krześle i dalej jedzącą swojego naleśnika.

Zayn zaśmiał się przez przytłaczającą słodycz sióstr Louisa.

- Przykro mi, ale nie mogę się z wami ożenić, moje małe księżniczki. Jeśli będę czekać na was, umrę samotnie. - Udobruchał je zanosząc z powrotem na krzesła i całując w policzki, zostawiając rumieniące się i niemal krzyczące.

- Kurcze, tak szybko dorastacie dziewczynki! - Louis próbował włączyć się do rozmowy, gdy przeczesywał włosy Daisy, a najmłodsza z sióstr mogła jedynie zachichotać w odpowiedzi.

- Ale ja chcę, żeby Zayn mieszkał tu zawsze! - Fizz zaprotestowała, nie opuszczając ramion chłopaka.

- Oczywiście, że będzie. - Głos Lottie nieomal sprawił, że cały dom przez chwilę milczał, jak każdy z nich, łącznie z Zaynem i Louisem patrzącymi w jej kierunku z zakłopotaniem.

Pheobe pochyliła się nad stołem, gdy pytała Lottie z głębokim i oczywistym oczekiwaniem.

- Naprawdę? Skąd to wiesz?

Zayn spojrzał z powrotem przez moment na Louisa, który mógł tylko wzruszyć ramionami w odpowiedzi, niezorientowany o głupim temacie, który obrócił się w poważny przez oświadczenie Lottie. „Ona na pewno nie jest już dzieckiem” pomyślał Lou.

- To dlatego, że Zayn wyjdzie za Louisa.

Dziewczynki spojrzały na nich i zaczęły się śmiać. Nie był to szyderczy śmiech, ale brzmiało to tak, jakby kryło się coś za tym, jakiś wiedziałam-już-o-tym rodzaj śmiechu, co sprawiło, że poczuł krew pulsującą mu w żyłach i zemdliło go. Spojrzał na Zayna, któremu wyraźnie podobała się ta scena, bo posłał mu uśmiech zanim włożył kawałek naleśnika do ust.

- Ale nie sądzę, żeby Louis chciał wyjść za mnie. - Zayn wyraźnie posmutniał, gdy upuścił widelec i umieścił obie ręce pod brodą, wydymając wargi w stronę Lou. - Myślę, że on mnie nienawidzi.

Louis zakrztusił się waflem, który miał właśnie w ustach, przez to co Zayn przed chwilą powiedział. Czuł, że jego serce bije coraz szybciej. Myślał, że Zayn upuścił go jak niedojrzałe dziecko, chcące zwrócić na siebie uwagę. Oczywiście, że nie.

- Co? To nie jest prawda, racja Lou-Lou? Wyjdziesz za Zayna, prawda? - Pheobe, Daisy i Fizz powiedziały to prawie jednocześnie, z błagającymi wyrazami twarzy, które kazały mu coś powiedzieć. Zauważył kątem oka Lottie, która śmiała się z tej sytuacji, zapamiętując, że odpłaci się jej później.

- T-tak. Oczywiście, że wyjdę za Zayna. - Jego odpowiedź sprawiła, że dziewczynki przybiły sobie piątki i wszystkie przytuliły Lottie, która rozejrzała się potężnie, tak jakby jej plan właśnie się spełnił. Ale Louis czuł nonsens własnych słów, co sprawiło, że jego żołądek wzburzył się i stracił apetyt. To była kolejna niedorzeczne wyzwanie od dziewczynek. Miał tylko nadzieję, że po prostu zapomną o wszystkim, kiedy pójdą spać. Chciał zapomnieć całą tę konwersację, która miała miejsce podczas ich śniadania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz