piątek, 10 stycznia 2014

3, część 2

Rozdział 3, część 2


Nagle poczuł zimny dreszcz. Gdy spojrzał w dół, zobaczył stopę Zayna dotykającą jego.

- Wyjdziesz za mnie, Lou? Czy to prawda? - Zayn szepnął do niego, jego wzrok stawał się coraz mocniejszy, sprawiając, że Louis robił się słaby, po raz kolejny.

Poczuł, że jego całe ciało było sparaliżowane przez palce Zayna na jego skórze. Chłopak z Bradford nie poprzestał na tym. Powoli przesuwał stopę w górę, gdy dotarł do miejsca między nogami Louisa, krążąc palcami na jego penisie.

Louis niemal jęknął, jednak przygryzł wargę w desperacji, by nie wydać z siebie żadnego pieprzonego, głupiego dźwięku w pobliżu jego sióstr.

- Nie waż się myśleć o zrobieniu tego, Zayn. - Louisa ciało poczuło niespodziewaną falę gorąca, jego dolna część ciała drgnęła przez ruch palców Zayna. Jak mógł robić takie rzeczy, gdy jego siostry były w pobliżu?

- Naprawdę? Myślałem, że dążymy do zawarcia małżeństwa? - Zayn docisnął mocniej swój palec do jego krocza, gdy akcentował każde słowo. - Nie. Mogę. Czekać. Lou. - Zauważył jego uśmiech i jedyne, co był w stanie zrobić, to zacisnąć ręce na obrusie; próbując stłumić reakcje na doznania dostarczane mu przez Zayna.

- Powinniśmy zacząć ćwiczyć tego rodzaju rzeczy, skarbie. - Zayn prawie wydał z siebie chichot. Louis spojrzał na niego i zauważył, jak w każdych warunkach był w stanie nie pokazywać w ogóle żadnych emocji. Chciał strącić jego nogę, ale jego ciało stawało się coraz słabsze.

Przez kolejny ruch palca Zayna na jego penisie, prawie się poddał. Zacisnął mocno pięść, przygryzając wargi i odrzucając głowę w tył. Nie mógł znieść tego dłużej, jeszcze trochę i jego siostry mogłyby usłyszeć żenujące dźwięki wydobywające się z ust ich brata.

Niespodziewanie poczuł, że ręka Mulata złapała go za nadgarstek i pociągnęła na górę.

- Wybaczcie moje małe księżniczki, ale Louis i ja musimy porozmawiać o naszym ślubie, potrzebujemy trochę prywatności, dobrze? - Zayn spojrzał na nie, zanim kontynuował ciągnięcie Louisa po schodach. Wepchnął go do pokoju, a jedyne co Louis mógł usłyszeć, to były jego siostry krzyczące albo z całkowitej radości, albo z kompletnego obrzydzenia. Nie chciał tego wiedzieć.

***

Zanim Louis mógł cokolwiek powiedzieć na temat tego, co się przed chwilą stało, Zayn wciągnął go do łazienki i zamknął za nimi drzwi.

- Co do cholery?! Przysięgam Zayn, że cokolwiek sobie teraz myślisz, to się nie stanie! To się kurwa nie stanie, Malik! - Louis cofnął się. Jego nogi uderzyło zimno ceramicznej wanny. Wiedział, że jest w pułapce. Jego całe ciało stawało się coraz słabsze. Mógł poczuć ciężar spojrzenia Zayna zwróconego na niego, gdy przysuwał się coraz bliżej. Wstrzymał oddech i poczuł jak rozsądek znów go opuszcza.

Zayn znajdował się zaledwie kilka centymetrów od niego i nie było pieprzonej możliwości, żeby się stad wydostać. Prawie podskoczył, gdy poczuł rękę chłopaka sunącą po jego plecach, który przyciągał go bliżej i szeptał do jego ucha.

- Co powiesz na to, żebyśmy przećwiczyli naszą noc poślubną, co o tym myślisz Lou? - Droczył się z nim, gdy przygryzał płatek jego ucha, sapiąc w nie i dotykając policzków chłopaka.

- Nie zamierzam poślubić ciebie, Zayn. - Louis warknął, odwracając twarz od niego, gdy próbował odsunąć się, jednak młodszy trzymał go mocniej.

- Nic nie rozumiesz, prawda? - Przysunął z powrotem jego twarz, paraliżując Lou, gdy spojrzał głębiej w jego oczy. - Nie ważne, czy ci się to podoba, czy nie, poślubisz mnie. I nikt inny niż ja nie będzie cię, kurwa, mieć.

Zaraz po tym włożył go do wanny i włączył natrysk na cały regulator. Po chwili wpił się w jego usta, wdzierając się do środka. Ich języki obficie poszukiwały zmysłowego uczucia, a Louis mógł poczuć każdy centymetr ciała Zayna, obejmującego go w zimnych strugach wody.

Louis jęknął, gdy Zayn podniósł go i przybił do ściany, gryząc każdy centymetr jego skóry i pocierając jego miednicę.

- Teraz nikt nas nie usłyszy, Lou. Krzycz, jeśli musisz. - Louis zauważył jego uśmiech, ale wmawiał sobie, że nic nie zrobi. Jednak już doszedł do kresu swojej wytrzymałości i jedyne co mógł zrobić, to wydać z siebie dźwięk, który powstrzymywał.

Zayn odłożył go, gdy walczył by ściągnąć swoje spodnie, a potem przeszedł do spodni Louisa. Starszy spojrzał na perfekcyjne ciało Mulata. Jednak nie miał czasu, aby rozkoszować się tą chwilą, ponieważ Zayn obrócił go, wcisnął w wilgotną ścianę, delikatnie rozstawiając jego nogi; i mimo, że Louis nie miał pojęcia co się zaraz stanie, czuł jakby ufał Zaynowi.

- To będzie boleć, Lou. - Zayn przycisnął swoje ciało do Louisa, gdy szeptał te delikatne słowa. Zadrżał przez przeszywające ciepło chłopaka wewnątrz niego, jego głos, jego dotyk, przez wszystko.

Jęknął przez ból, który czuł w sobie oraz place Zayna rozpychające jego wnętrzności. Czuł, że jego ciało zaraz eksploduje oraz przyjemność, gdy Mulat poruszał się w nim, wypełniając go niezwykłym uczuciem.

- Chcę tak cholernie, żebyś krzyczał moje imię, Louis. Powiedz każde pieprzone przekleństwo jakie znasz, ale nigdy przenigdy nie uciekniesz ode mnie. - Zayn przygryzł jego kark, gdy gwałtownie szarpnął palcami, a Louis zamknął oczy, gdy uczucie bólu i przyjemności przenikało przez cały jego organizm.

- Nie masz pojęcia, jak bardzo cię pragnę, Louis. - Zayn jęknął. - Tak strasznie chcę cię zamknąć i zatrzymać tylko dla siebie.

- Nie mam pojęcie o czym- aah – Louis jęknął i drgnął. - Pierdol się Zayn, mówiłem ci, że to się nie stanie.

- Jesteś mój Louis. Nikt na świecie.. - Zayn sapnął, gdy poruszał się za nim, wykonują kolejne pchnięcie. - …nawet ty, mi nie powie co się nie stanie.

- Więc ucieknę tak daleko, jak tylko mogę, kutasie.

- Dobrze. Zatem zróbmy to po mojemu… - Poczuł zmianę w głosie Zayna, gdy ten złapał jego biodra i wykonał agresywne pchniecie, nie dając mu żadnej okazji by odetchnąć, jęknąć lub cokolwiek powiedzieć.

- Kurwa Zayn. Czy możesz, kurwa, ah, zwolnić, ty.. - Dłonie Louisa ześlizgnęły się ze ściany, gdy Zayn trzymał go ciaśniej.

- Nie słyszę cię Louis. - Zayn zacisnął zęby, pochylając się, gdy głębiej penetrował Louisa; jęcząc, gdy pchał mocniej i mocniej. - Głośniej Louis. Głośniej.

- ZAYN! - Louis desperacko jęknął. Ich głosy i jęki rozbrzmiewały w pomieszczeniu, gdy ciężkie strumienie wody na ich ciałach przeniosły ich w wir przyjemności. Kolana Louisa zaczęły poddawać się, gdy czuł potęgujące ciepło, które kumulowało się w nim.

Zayn zacisnął ręce, by utrzymać ich w pozycji.

- Już. Blisko. Lou. Blisko. - Zayn przechylił głowę i jęknął, gdy lepka maź wystrzeliła z niego. Lou niemal wybuchnął płaczem przez niesamowitą błogość, która wypełniła go; dochodząc sekundę później.

Oboje osunęli się w wannie, ciężko oddychając i czując na sobie każdą kropelkę wody.

- Lepsze niż śniadanie, nie? Co ty na to, żebyśmy robili to częściej? - Zayn przysunął się do niego.

- Zamknij się. To się już nigdy nie wydarzy.

- Cokolwiek powiesz Lou.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz