Obudził się znacznie za późno i pewnie spałby jeszcze dłużej, gdyby nie głośne pukanie do drzwi. Naprawdę okropnie upierdliwe. Zayn zwlókł się więc z łóżka i po drodze zerknął w małe lusterku by przeczesać smukłymi palcami grzywkę opadającą na jego twarz. Uchylił niepewnie drzwi i przez moment w jego głowie pojawiła się myśl, że Niall nasłał na niego policję. Jednak zamiast funkcjonariuszy w mundurach przed jego drzwiami stał mały, chuderlawy blondynek. Zayn znał tego blondyna aż zbyt dobrze, ale nie miał bladego pojęcia czego ten chłopak mógłby chcieć od niego. Niall przez moment wpatrywał się w swoje palce, którymi się bawił, ale po chwili spojrzał niepewnie na Zayna i uśmiechnął się lekko. Trochę z ulgą, ale dało się czuć zdenerwowanie. Zayn milczał czekając, aż to jego gość zacznie coś mówić, ale z początku nie był do tego chętny. Dopiero po chwili nabrał pewności.
-Napijemy się herbaty? –spytał i Zayn przez moment miał ochotę go wyśmiać.
-O czym ty pierdolisz? –spytał jedynie patrząc na Niall’a jak na debila. Poważnie, przyszedł do niego napić się herbaty? Niall nie odzywał się, jedynie stał wpatrując się w czubki swoich butów. W końcu Zayn zwyczajnie nie umiał zamknąć przed nim drzwi, więc uchylił je jeszcze bardziej i gestem ręki zaprosił blondyna do środka. Nie widział w tym większego sensu, ale coś po prostu kazało mu tak postąpić.
Niall wszedł z szerokim uśmiechem i dopiero teraz zlustrował Zayna wzrokiem, przyprawiając samego siebie o wielkie rumieńce na obu policzkach. Zayn stał jakby nigdy nic w samych spodniach od dresu z nagim torsem, który swoją drogą był idealny i Niall nie umiał oderwać od niego wzroku. Co więcej widać jeszcze było jak zaspany jest, a jego włosy były istnym chaosem, na widok którego Niall uśmiechnął się sam do siebie. Zayn wyglądał po prostu uroczo, gdy szedł w stronę kuchni ziewając i pocierając zewnętrzną stroną dłoni prawe oko. Niall podążał za nim jak zahipnotyzowany i nim się obejrzał siedział już w kuchni, a Zayn zmierzał w kierunku swojej sypialni informując go, że musi coś na siebie narzucić. Z jednej strony to zasmuciło blondyna, który nie będzie mógł już podziwiać ciała Zayna, z drugiej jednak ucieszył go fakt, że przynajmniej będzie mógł się choć trochę skupić. Po chwili chłopak znów znalazł się w pomieszczeniu i wstawiał spokojnie wodę na herbatę.
-Ja… Nazywam się Niall. –rzucił radośnie Irlandczyk, a Zayn zmierzył go od stóp aż po sam czubek głowy. Chłopak siedział radośnie spoglądając na niego i czuł się zupełnie dobrze, chociaż Mulat mógł go zabić w każdej chwili.
-Wiem to. Zayn. – odparł i wyciągnął rękę w stronę blondyna, po czym ścisnął szybko jego dłoń i usiadł naprzeciwko. Tak naprawdę czuł się trochę głodny, ale nie wypadało jeść przy gościu, a w jego lodówce były już jedynie jakieś resztki, byle by przeżył do następnego poranka, kiedy to ma wylot do Londynu.- Po co tu przyszedłeś?
-Chciałem… Pomyślałem, że powinienem ci podziękować.
-Za planowanie zabicia cię?
-Za niezrobienie tego. Wiesz… Mogłeś to zrobić, ale z jakichś powodów tego nie zrobiłeś i chciałem ci za to podziękować. –wyjaśnił cicho Niall, a Zayn dopiero w tej chwili zdał sobie z czegoś sprawę.
-Skąd wiedziałeś, gdzie mieszkam? –spytał podejrzliwie, a Niall natychmiast spuścił wzrok.
-Ja… Szukałem po mieszkaniach. No wiedziałem, że mieszkasz w tym bloku, bo widziałem jak tu wchodziłeś, a dziś po prostu przeszedłem się po wszystkich mieszkaniach i jedna pani powiedziała, że widziała cię jak wchodziłeś i zapamiętała nawet numer drzwi.
-Wiesz, że jesteś trochę nienormalny? Sam szukałeś kolesia, który miał cię zabić.
-No… Ale nie zrobił tego.
-Ale w każdej chwili może. Za to mu płacą. –przypomniał Zayn i zauważył jak Niall uważnie na niego spogląda. Wyglądał jakby bał się trochę, ale to nie była jakaś wielka panika. Był po prostu zdziwiony.
-Więc… Dlatego chciałeś to zrobić? Ktoś ci kazał? To znaczy… Nie rozumiem po co to komu…
-Mnie nie pytaj. Nie obchodzą mnie powody moich klientów. Ale myślę, że chodziło o jakąś zemstę na twoim ojcu. –wyjaśnił cicho Malik. Czuł się dziwnie rozmawiając z Niall’em, którego przecież powinien zabić. Niall od wczoraj powinien nie żyć.
-No tak… Myślisz… Myślisz, że ten ktoś… Naśle na mnie kogoś jeszcze? –spytał cicho i Zayn na moment zgubił się w jego akcencie, po chwili jednak potrząsnął głową i wzruszył ramionami nie mając bladego pojęcia. Mógł jedynie przypuszczać, że skoro Zayn go nie zabił, to zrobi to ktoś inny, choć szczerze ta myśl mu się nie podobała.
Przez moment siedzieli w ciszy popijając jedynie herbatę zrobioną przez Malika. Zayn co jakiś czas spoglądał na blondyna spod wachlarza gęstych rzęs, podczas gdy Niall co jakiś czas spuszczał wzrok z Mulata nie chcąc zbyt natarczywie się w niego wpatrywać. To nie była ta cisza, którą można by nazwać niezręczną, choć mogła się taka wydawać dla Niall’a. Zayn jednak uważał, że cisza jest teraz całkowicie na miejscu, nie zaczynał więc nawet tematu. Nawet nie myślał o tym. W pewnym momencie, gdy już powoli zaczęła mu ciążyć obecność Niall’a podniósł na niego wzrok i ich oczy spotkały się przez dosłownie moment, bo już po chwili odruchowo zamknął je czując spierzchnięte wargi blondyna na swoich. Przez dosłownie ułamek sekundy czuł delikatny smak ust Niall’a i musiał powstrzymać się z całych sił aby nie odwzajemnić pocałunku, nie mówiąc już o chęci rzucenia się na Irlandczyka. To zdało mu się być całkowicie nie na miejscu, więc po prostu siedział nieruchomo czując jak jego ciało zaraz odmówi posłuszeństwa. Resztkami sił spiął spiął się w sobie, by nie zrobić niczego głupiego i spojrzał na Niall’a, który spokojnie opadał na krzesło uciekając wzrokiem jak najdalej. Przez chwilę siedział nie wiedząc co zrobić, aby w końcu wstać i poinformować Zayna, że na niego już raczej czas. Mulat nie protestował, bo pewnie i tak nie byłby w stanie, więc chciał chociaż odprowadzić blondyna do drzwi, ten jednak znikł zanim Zayn podniósł się z krzesła.
I w ten oto sposób Zayn spędził resztę południa oraz popołudnia na głębokich przemyśleniach, które i tak nie zmieniły żadnego z jego postanowień, oraz na wspominaniu smaku ust Horana, który wciąż czuł. Leżał akurat na podłodze zapatrując się w sufit i wymyślając tysiące za i przeciw na tysiące możliwych scenariuszy, by tylko w jakiś sposób nie stracić kontaktu z Irlandczykiem, nic logicznego nie wpadało mu jednak do głowy. Co więcej pocałunek sam w sobie był dla niego wielką zagadką i nie umiał jej w żaden sposób rozwiązać, bo przecież to niemożliwe, by ten mały blondasek coś do niego poczuł. Był tak skupiony na swoich przemyśleniach, że nawet nie zauważył dzwoniącego na skypie Harry’ego. Gdy wreszcie wybudził się z tego pewnego rodzaju transu, spojrzał na monitor laptopa i niepewnie kliknął zieloną słuchawkę, aby po chwili zobaczyć przed sobą roześmianą buzię Harry’ego.
-Zaaaynie, jak tam twoja miłość? –wypalił młodszy już na starcie sprawiając, że Zayn mimowolnie podniósł się do pozycji siedzącej nie chcąc udusić się, gdy odruchowo zakrztusił się powietrzem.
-Boże, Harry, przestań pieprzyć jakieś głupoty. –odparł natychmiast chcąc uniknąć tego tematu, choć szczerze chciałby poradzić się Harry’ego. Ale nie teraz, nie w taki sposób. Może to zrobić, gdy już będzie w Anglii, osobiście.
-Dobrze, już dobrze. Co u ciebie? Spakowany? –spytał po chwili tłumiąc cichy chichot.
-Zrobię to przed wyjazdem, spokojnie. Aż tak tęsknisz?
-Nie. Nie, po prostu jestem ciekawy. Nie śpieszy ci się z wyjazdem, prawda? No tak ta Irlandia musi być taka piękna. Wiesz te zielone łąki i lasy, i te domki z czerwonej cegły, ci ludzi. Choć właściwie to jeden. – zażartował ponownie Harry i zaśmiał się podczas gdy Zayn czuł jak się czerwieni. Do kurwy nędzy, ten Zayn Malik właśnie się zarumienił. A to wszystko przez głupie komentarze Harry’ego.
-Jeśli tak ma wyglądać nasza rozmowa, to mogłeś w ogóle nie dzwonić.
-Spokojnie, Zaynie. Cieszę się, że się zakochałeś, to dla ciebie dobre. Wiesz, już najwyższy czas, bo zaczynałem myśleć, że coś z tobą nie tak. No więc… Jaki on jest? – spytał wreszcie opierając się rękoma o stół sprawiając, że to wyglądało jak plotki dwóch zakochanych nastolatek.
-Normalny… Jest… Jest zwyczajny.
-Tak, tak, domyślam się, ale powiedz coś o nim. Co lubi? Jak wygląda? Jest miły? Gadałeś z nim? Całowaliście się już? A może odwiedzi nas? Kiedy go poznam?
-Harry… To nie jest mój chłopak, nie przesadzaj. Myślę, że za dużo wymyślasz. Zachowujesz się, jakby miał z nim wziąć ślub, a ja gadałem z nim raz w życiu.
-Ale gadałeś, tak! U ciebie to już coś! Ok, więc… Jak wygląda? Jaki jest? No mów, mów! O czym rozmawialiście? Ale… Całowaliście się? On wie? Też ciebie lubi?
-On… Jest blondynem. I ma… niebieskie oczy. Kurewsko niebieskie, stary. To jest jebany Pacyfik. I jest… Jest dość nudny. Wiesz, ma raczej mało kumpli, raczej zajebiście mało i jest dość… nieśmiały, tak myślę. No i … O czym mogliśmy rozmawiać? Chciałem go zabić, to chyba oczywiste, że gadaliśmy o ty. Przecież nie bawiliśmy się w jebanych filozofów.
-No tak… W sumie racja. Ale to słodkie jak się denerwujesz mówiąc o nim i tyle przeklinasz. Nie jest na ciebie zły? To znaczy wiesz… Kiedy gadaliście?
-My… Przyszedł do mnie dzisiaj rano…
-Przyszedł do ciebie? Och, jaki on słodki! Czego chciał? To znaczy… Wy ten… No wiesz, wy ten…
-Nie! Nie, to że był u mnie w domu nie znaczy, że go od razu przeleciałem! Po prostu gadaliśmy i… No i piliśmy herbatę. A potem poszedł.
-Tylko tyle? Nawet się nie przelizaliście? Powiedziałeś mu w ogóle, że ci się podoba? Zaprosisz go gdzieś? No ale… Skoro ty jutro wracasz to jak to tak? On przyjedzie z tobą? Hej, a może zamieszka z nami tu? To jest świetny pomysł! Tak, Zaynie, przywieź go, chce go poznać! On musi być super, skoro się w nim zakochałeś… Wiesz, ty się raczej nie zakochujesz, tobie się raczej nikt nie podoba i… Mam się czuć zazdrosny czy coś? I co, może jeszcze tam zamieszkasz, co? Tak, jasne, stary, dzięki, zostaw mnie! To znaczy wiesz, nie żeby coś, jeśli chcesz być z nim to jasne, ale wiesz, znacie się krótko tak się od razu rzucać na głęboką wodę to wiesz, może najpierw byście po randkowali, wiesz, normalni ludzie tak robią.
-Harry. O czym ty do mnie pierdolisz? Nie zamierzam go ze sobą przywozić, nie zamierzam tu zostawać. Po prostu wrócę do Londynu i tyle. Przestań wymyślać.
-Ale… To jak wy… Tak na odległość?
-Na jaką odległość? Harry, ja nie planuje się z nim spotykać. Po prostu wrócę do ciebie i zapomnę. Nie przeginaj. To, że go lubię, nie znaczy, że nagle zacznę się jakoś wysilać w kierunku bycia z nim. Nie potrzebuje miłości i nie zamierzam jej szukać.
-Ale Zayn, ona sama znalazła ciebie, nie możesz przed nią uciekać! Powinieneś się jej poddać! Masz chociaż jego numer? Jak chcesz utrzymywać z nim kontakt?
-Nie chce. Harry, daj mi spokój, po prostu go lubię i raz mnie pocałował, to nie jest wielka miłość, więc nie wymyślaj sobie, że teraz będziemy ze sobą pisać, albo jeździć do siebie na weekendy.
-Pocałował się ? On ciebie? Zayn i ty chcesz tak po prostu wyjechać i urwać z nim kontakt? Ty masz w ogóle serce, stary? Pożegnasz się z nim chociaż?
-Nie i dobrze mi z tym. Nie będę się z nikim żegnał, bo to jest jest jakiś mój przyjaciel, czy chłopak.
Po tym stwierdzeniu Harry zamilkł i starał się nie poruszać tego tematu. Z jednej strony Zayn był uparty, a z drugiej niepewny, więc z głowie Harry’ego urodziła się myśl, że może Mulat musi po prostu zatęsknić.
Jednak tego wieczoru znów wzrok Zayna wędrował w stronę okna sprawdzając, czy u blondyna wszystko w porządku. Niall poszedł tego dnia zadziwiająco szybko spać i tak też zrobił Zayn, gdy już skończył rozmowę z Harry’m.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz