Niepewnie powieki Harry’ego uniosły się, gdy zbyt jasne światło wpadające przez okno spoczęło na jego twarzy. To był właśnie ten dzień, kiedy Harry obiecał sobie, że uda się do Lou. Naprawdę bał się tego spotkania, więc odwlekał nawet wstanie z łóżka. Wreszcie jednak wiedział, że już dłużej nie może tak leżeć, a Zayn krząta się po kuchni pewnie robiąc im śniadanie i Harry nie mógł tam zostać.
Zwlókł się więc powolnie i podreptał do pomieszczenia obok, gdzie czekały na niego tosty z dżemem, a Zayn popijał bez słowa kawę.
-Jak tam? –wychrypiał delikatnie Styles, gdy siadał przy stole, po czym nie czekając na odpowiedź dodał- Jak z Niall’em?
Mulat odsapnął cicho zanim jednak odpowiedział- W porządku. Jest… dobrze.
-Właściwie… Nie rozumiem trochę tego co jest między wami.Upierasz się, że nie jesteście parą… Ale kiedy Niall się do ciebie łasi nie masz nic przeciwko, wręcz na odwrót, lubisz to. Czemu po prostu nie powiesz, że się spotykacie, czy coś?
-Ponieważ my się nie spotykamy. I nie jesteśmy parą.
-Ale zachowujecie się jak para. Na jedno wychodzi.
-Nie miałeś czasem dziś czegoś zrobić?
-Zmieniasz temat. Nie martw się o mnie, dam sobie radę.Dlaczego nie umiesz po prostu powiedzieć, że lubisz Niall’a i chcesz z nim być?
-Daj mi spokój. Ja nie truję ci o Lou.
-Ponieważ ja nie udaję. Lubię Lou, nie wstydzę się tego.
-Ja też nie wstydzę się, że lubię Niall’a!
-Więc czemu ukrywasz się z tym sam przed sobą?
-Ponieważ tak jest lepiej. Wiesz o tym. Powinieneś mnie rozumieć.
-Nie rozumiem! Co ci szkodzi? Niall cię lubi, moglibyście być razem szczęśliwi!
-Idź już. Porozmawiamy o tym wieczorem.
-Wieczorem będzie Niall i nie będziesz chciał rozmawiać.-Odparł lekko już poirytowany Styles, jednak Zayn wstał jedynie z krzesła i najzwyczajniej w świecie wyszedł jakby ta rozmowa była już dla niego zakończona.
Dla Harry’ego tak nie było, ale ponieważ sam nie radziło sobie z własnym życiem- życie Zayna i Niall’a nie było teraz jego problemem. Był nim Louis, tylko i wyłącznie. I Harry był niezmiernie zdenerwowany ubierając się i wychodząc z mieszkania.
Na dworze jak na złość padało i przez moment Styles był gotowy się wycofać. Z drugiej jednak strony mógł znów spędzać czas z Lou, nie mógł popsuć takiej okazji. Bez względu na to co Tomlinson mu zrobił, Harry lubił go i był w stanie mu wybaczyć, jeśli Lou naprawdę też go lubił. A przecież nawet dla Harry’ego wszystko tak wskazywało. Louis był miły, zabierał go na randki i Harry nie wierzył, że robił to wszystko dla jednego szybkiego numerka. Za dużo starać i czasu Lou by w takim razie zmarnował.
Budynek w którym mieszkał Tomlinson znalazł się zadziwiająco szybko przed oczami Styles’a. Co więcej sam Styles stanął przed nim zadziwiająco szybko. Wcześniej był przekonany, że mieszkają od siebie trochę dalej, choć może było to jedynie złudzenie.
Harry był przemoczony do ostatniej nitki, a ciężka od wody kurtka ciążyła mu na ramionach gdy pukał delikatnie do drzwi Tomlinsona. Nie mógł zaprzeczyć, że w tym momencie każda część jego ciała była napięta z nerwów. Jego ręce drżały mimowolnie, a usta zacisnęły się w wąską linię, gdy stanął przed nim Louis w obcisłych, czerwonych spodniach i białym t-shircie. Harry tęsknił za tym widokiem. Wzrok Louis’ego spoczął na Stylesie i Harry dosłownie widział jak zakłopotany czuje się chłopak.
-Hej. –mruknął zdziwiony, że jego głos nie załamał się w połowie i tak już krótkiego słowa. Louis przez moment sprawiał wrażenie jakby chciał odruchowo się uśmiechnąć i wpuścić chłopaka, w końcu jednak przytaknął jedynie.
-Hej, Harry.
-Więc, ja… Pomyślałem po prostu, że powinniśmy porozmawiać. Prawda? –spytał na końcu niezbyt pewien, czy chłopak również tak uważa. Ten jednak otworzył drzwi szerzej wpuszczając Harry’ego do mieszkania.
-Jeśli chcesz. Napijesz się czegoś? –szepnął wchodząc do kuchni, na co Harry pokiwał głową po chwili orientując się dopiero, że chłopak stał odwrócony do niego plecami. Odwiesił więc kurtkę i ruszył za nim.
-Nie. Chociaż… W sumie, nie pogardziłbym herbatą. –przyznał wreszcie. Louis spojrzał na niego dokładnie mierząc go od stóp aż po czubek głowy.
-Przynieść ci coś suchego? –spytał po chwili, wstawiając wodę na gaz. I chociaż Harry zaprzeczył szybko, Lou i tak udał się do swojej sypialni, skąd przyniósł mu czystą koszulkę i parę dresów.- Możesz je pożyczyć, to nic takiego.
Harry przytaknął więc udając się do łazienki i gdy był już zupełnie suchy, może z wyjątkiem burzy jego loków, powrócił do kuchni, gdzie Lou czekał na niego z kubkiem parującej herbaty.
-Dziękuje. –mruknął siadając.- Jednak dobrze wiesz, że nie jestem tu po to.
-Wiem. –przytaknął zajmując miejsce naprzeciw Hazzy.- Więc… Zacznijmy od tego, że to naprawdę głupio wyszło. Nie dałeś mi się nawet wytłumaczyć.
-Właśnie po to tu jestem. Teraz możesz mówić, ja słucham.
-Oh. No więc, tak… –mruknął, a jego zapał do mówienia jakoś wyparował.- Zacznijmy od tego, że nie chciałem z tobą spać. To znaczy chciałem, ale nie planowałem tego! Zaprosiłem cię właśnie po to, aby porozmawiać z tobą, że jesteśmy przyjaciółmi, ale nie interesują mnie związku. Obaj wiemy, że szliśmy w tym kierunku, nie chciałem dalej robić ci nadziei.
-Och, jesteś taki łaskawy. –zaśmiał się rzucając to trochę ironicznie.
Louis zmarszczył brwi mrucząc- A ty zabawny. Ale to nie zmienia faktu, że wciąż chcę być twoim przyjacielem. I głupio mi, że tak wyszło.
Harry przytaknął uśmiechając się pod nosem.- Naprawdę ci głupio? Liam był pewien, że nawet nie przyznasz się do błędu.
-Co ma do tego Liam? Gdzie się z nim widziałeś?
-Um… Właściwie to odwiedził nas niedawno. –przyznał gryząc się w język. Louis się wkurzy i na pewno będzie miał pretensje do Liama. Harry był tego pewien.
-Dlaczego on cię odwiedził?! –Louis był oburzony, bardziej niż Harry kiedykolwiek widział.
-No… Chciał porozmawiać. Nie złość się tak, Li jest moim znajomym, miał prawo mnie odwiedzić.
-Nie jeśli był tam w mojej sprawie. Jestem dorosły, czemu wtrąca się w moje życie?
-Martwił się, Louis.
Następnie rozmawiali przez dobre dwie godziny, czując jak wszystko wraca do normy. Obaj zachowywali się jakby tamta sytuacja zwyczajnie nie miała miejsca. Harry czuł się szczęśliwy dalej śmiejąc się i żartując z Lou, podczas gdy Lou czuł się szczęśliwy znów powracając do życia niemal podporządkowanego Harry’emu. I nie musiał znowu chodzić do barów, żeby zająć sobie czas. Naprawdę chodzeniem tam po poznaniu Styles’a nie było tym samym i wciąż czegoś brakowało.
Harry nie miał ochoty wychodzić, jednak wreszcie przyszedł na to czas i dalsze siedzenie byłoby wręcz niekulturalne. Więc powolnie pożegnał się z Louis’m, a droga do domu zleciała mu naprawdę za szybko.
Zayn spędził ten dzień włócząc się po mieście, robiąc zakupy i denerwując się na ludzi. Zayn nie lubił ludzi, niezwykle go oni irytowali. O odpowiedniej godzinie wziął jedynie samochód i podjechał pod uniwersytet Horana, aby z nim wrócić do domu. Niall opowiadał mu o nowym chłopaku na uczelni, który również pochodzi z Irlandii i blondyn umówił się z nim na piwo w przyszły weekend.
-A jeśli przysłał go ktoś od tamtego mężczyzny? –mruknął niepewnie nie chcąc brzmieć na zazdrosnego.- Nie sądzisz, że znasz go za krótko?
-Nie znamy się krótko. To znaczy… Chodzi z nami na zajęcia już od tygodnia. Jest naprawdę w porządku, a ty zwyczajnie jesteś zazdrosny. Nie martw się, nie prześpię się z nim. –zapewnił go rozbawiony blondyn. Zayn zmarszczył brwi wzruszając ramionami, aby sprawić wrażenie obojętności.
-Nie jestem zazdrosny. Po prostu się martwię. –wyjaśnił szybko Mulat, podczas gdy Niall przytaknął opierając głowę na ramieniu Zayna. Co prawda chłopak szybko poprosił go o przesunięcie się, ale tylko przez niewygodne prowadzenie.
Wieczorem Harry zasnął wcześniej na kanapie w trakcie oglądania filmu, więc Zaynowi udało się ominąć niezręczną rozmowę na temat jego i Niall’a. Może Harry miał trochę racji. Gdy są sami zachowują się jak para, czemu nie pozwoli Niall’owi na to nazywanie się parą? Oczywiście byliby nią tylko będąc samemu, jednak skoro Irlandczykowi aż tak na tym zależało… Jeśli obieca mu zachować to dla siebie, dlaczego nie? Odsapnął ciężko czując jak siedzący obok niego blondyn kładzie się na jego kolanach. Niall sam przyszedł do jego sypialni, gdy Zayn spokojnie grzebał w internecie. Z początku po prostu siedział obok mrucząc coś do Zayna i starając się podtrzymać rozmowę. Teraz jednak leżał z głową na jego kolanach i uśmiechał się szeroko do Mulata.
-Chcesz czegoś, Nialler? –mruknął spoglądając na niego kątem oka.
-Mooooże. Nie mogę po prostu chcieć spędzić z tobą czasu?
Zayn parsknął i kiwając jedynie głową. Klikał w przypadkowe okna nie robiąc nic szczególnego, jedynie zerkając na Niall’a, który dokładnie obserwował każdy jego ruch. Blondyn podparł się na rękach unosząc lekko i delikatnie muskając usta Malika, na co ten uśmiechnął się odruchowo. Po chwili jednak opadł znów na jego kolana szczerząc się jak głupi.
-Zayn, obejrzyjmy coś razem.
-Harry śpi na kanapie. Przeniosę go później, żeby spał już do rana.
-Więc obejrzyjmy coś w internecie. –zaproponował zabierając laptopa od Mulata. Wstał do pozycji siedzącej poszukując czegoś ciekawe podczas gdy Zayn oparł się wygodnie o ścianę. Zayn lubił spędzać czas z Horanem nawet jeśli ten wybierał naprawdę denne romansidła bądź komedie.
Po chwili blondyn opierał się już, a raczej wtulał w Zayna odkładając wcześniej laptopa na kolana chłopaka. I Zayn nie zwrócił nawet uwagi na rękę chłopaka mocno oplatającą go w pasie. Jego nos co jakiś czas zahaczał o szyję Zayna, po czym usta Irlandczyka muskały delikatnie skórę w tym miejscu jakby w ramach przeprosin. Mulat mimowolnie uśmiechał się co jakiś czas, gdy blond czupryna łaskotała go leciutko. Jego ręka mocniej przycisnęła Horana do siebie, na co Niall nie protestował oczywiście. Wręcz przeciwnie, wtulił się w niego mrucząc przy tym, a jego usta zostały na trochę dłużej na szyi chłopaka.
-Niall… –upomniał go cicho, gdy poczuł jak jego skóra jest zasysana przez Horana.
-Och cicho, Zayn. Będziesz chodził w golfach.- zachichotał gdy już jego usta odsunęły się do Zayn z cichym mlaskiem, a jego oczom ukazał się różowawy ślad.
Mulat mruknął jedynie w odpowiedzi, ponieważ szczerze nie przeszkadzała mu malinka zrobiona przez Niall’a. Spojrzał rozczulony na chłopaka, który wyszczerzył się w jego stronę pokazując rząd ząbków ozdobionych aparatem. I Zayn naprawdę w tym momencie nie myślał o niczym oprócz ust Niallera, które już po chwili były delikatnie masowane przez niego. Czuł lekki uśmiech wpływający na twarz blondyna, gdy ten chętnie oddawał pocałunek i Zayn zdał sobie sprawę, że film leci już dość długo, a on nie wie nawet o co chodzi. Mniejsza z tym. Dłoń Irlandczyka wędrowała pod koszulką Mulata, więc co za znaczenie miał film? Żadne, naprawdę.
Później jednak Zayn musiał ostudzić zapał Niall’a i wysłać go do łóżka, aby czasem nie zaszło to za daleko. Ten mimo cichego marudzenia przytaknął, a następnego ranka przywitał Zayna wpijając się pewnie w jego usta. I naturalnie, że Harry skwitował to cichym komentarzem, przerywając przeżuwanie musli.
Następnie wszystko znowu wróciło to stanu poprzedniego. Może było nawet trochę lepiej. Zayn zabierał Niall’a co drugi dzień na zakupy, ponieważ tego nazwać randką nikt nie mógł, a jednak spędzali razem miło czas nie koniecznie zamykając się w domu. Poza tym woził go na uniwersytet i odbierał po zajęciach. W tym czasie Harry normalnie umawiał się z Lou, choć nazywali to przyjacielskimi spotkaniami. Wcale tak nie było, nic się nie zmieniło i wciąż jeden flirtował z drugim jak tylko się dało. I, cóż, każdy był w tym czasie dość szczęśliwy.
Choć Niall pragnął pochwalić się całemu światu Zaynem i nazywać go swoim chłopakiem, i całować gdzie tylko popadło bez upomnień chłopaka. A Harry chciał aby Louis przekonał się wreszcie do związków i po prostu dał im szansę chociaż spróbować. Jednak duma, którą naprawdę miał, nie pozwalała mu prosić się o to, więc siedział cicho czekając na ruch Tomlinsona.
Ale prawdą było, że Zayn myślał bardzo dużo nad tym co zrobić. Nie było zbyt dużo opcji. Pierwszą było, aby po prostu dał sobie spokój z martwieniem się i był z Niall’em, jednak to równało się z narażaniem Irlandczyka. Poza tym mógł wciąż zgodzić się na normalny związek o ile miałby pewność, że Horan będzie dość powstrzymywał się w miejscach publicznych. Jednak takiej pewności nie miał i jeśli Zayn po prostu pozwoliłby mu traktować się jak normalnego chłopaka, Niall nie zatrzymałby tego dla ciebie. Choć przecież i tak zachowują się jak para, jednak Zayn nie zwracał na to uwagi. Ostatnią opcją było wyjechanie gdzieś daleko i kompletna ucieczka przed swoim życiem, jednak wciąż nie miał pewności czy nikt by ich nie znalazł. Przecież ktoś mógł ich obserwować cały czas. Zwyczajnie nie miał opcji zaatakowania.
A Louis czuł się świetnie z układem który miał z Harrym i nie chciał niczego zmieniać. Miał Harry’ego, Harry był jego i mogli spędzać razem czas. Po co wyznania i inne takie rzeczy? Louis nie potrzebował ich, chciał tylko Harry’ego i kontaktu z nim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz