środa, 8 stycznia 2014

2

Drzwi trzasnęły lekko, a po całym domu rozniósł się głos chłopaka z burzą loków na głowie. W tym momencie Zayn z ironią dziękował bogu, za pozbawienie go anielskiej ciszy, która panowała w domu pod nieobecność młodszego chłopaka. Mimo to widząc jego roześmianą twarz i dołeczki w policzkach, Zayn pominął skarcenie go za niepotrzebną paplaninę. Nawet nie wiedział o czym chłopak mówił, bo szczerze on mógł mówić tylko o jednym. Zaynowi nigdy nie przeszkadzała orientacja chłopaka, był naprawdę tolerancyjny w tych sprawach. Przeszkadzało mu jednak podejście Harry’ego do innych. Nie miał ochoty słuchać o fajnych tyłkach jego kolegów z pracy, nie lubił głupich żartów, a już zupełnie nie lubił lekko puszczalskiego stylu bycia chłopaka z lokami. Zayn często w żartach nazywał go męską kurwą, bądź mówił mu po prostu jak bardzo puszczalski jest w jego mniemaniu. Faktycznie Harry nie był w stanie powiedzieć z iloma mężczyznami spał w swoim życiu, co więcej nie byłby w stanie wymienić tych z jednego miesiąca, a z trudem opisałby ostatni tydzień. Wszystkie ‘nabytki’ już mu się mieszały. Dla niego nic nie znaczący seks nie był niczym większym od zabawy, którą uwielbiał. Mulat mówił mu, że powinien choć spróbować być z kimś na stałe, bo to może być naprawdę przyjemne wiedzieć czyje imię krzyczeć w nocy, ale Harry puszczał te uwagi mimo uszu szczególnie, że Zayn nigdy nie był w poważnym związku. Może Harry wyglądał i czasem zachowywał się jak anioł bądź małe dziecko, ale tak naprawdę jego myśli były naprawdę brudne. Poza tym tak długo jak ci wszyscy partnerzy Harry’ego nie przekraczali progu ich mieszkania, tak długo Zayna nie obchodziło to co robi z nimi Styles. Czasami jedynie napomykał coś, że jego łóżko naprawdę się za nim stęskniło, ale zwykle były to tylko luźne uwagi, które lekko nakierowywały i na moment uspokajały popęd młodszego. Harry tak na prawdę w pewien sposób bronił się przed jakąkolwiek miłością, bo gdy tylko lubił kogoś za bardzo, starał się w jakiś sposób go do siebie zniechęcić. To nie tak, że był męską dziwką, albo był kompletnym dupkiem rżącym wszystko co się rusza, a potem zostawiającym to gdzieś jak najdalej. Jasne, że czasami chciałby się do kogoś przytulić i usłyszeć, że jest dla kogoś ważny. W jakiś sposób jednak to go przerastało i sama myśl o byciu w związku sprawiała, że czuł się po prostu źle w niewyjaśniony sposób. Dlatego wolał nazywać siebie wolnym strzelcem, po prostu lubiącym się pobawić. Zayn nie odczuwał jakoś szczególnie nieobecności Harry’ego. Styles wychodził bardzo późnym wieczorem, często gdy Zayn już spał i ten zwyczajnie się nudził. No i wracał po każdym numerku, bo przecież rano musiał wyjść do pracy. Zayn nie rozumiał jak organizm Harry’ego wytrzymuje tak krótki czas snu, ale chłopak z lokami wyglądał na tryskającego energią. Może to dlatego, że Harry odsypiał w pracy, na zapleczu i Malik nigdy nie przestanie się dziwić, czemu wciąż go nie wyrzucili. Może za bycie duszą towarzystwa, bo Styles faktycznie potrafił nią być.

-Zie. Obiad. Jestem głodny. –wymruczał mu do ucha, gdy Mulat akurat wyciągał z paczki kolejnego dziś papierosa. Posłał mu pytające spojrzenie po czym tylko go zmierzył i wyszedł na balkon. Mimo to Harry ruszył za nim wciąż posyłając mu wyczekujące spojrzenie.

-Czy ja ci wyglądam na kucharza? –spytał z ironią w głosie, mając ochotę wyśmiać młodszego.

-Zie, siedzisz cały dzień w domu. Mógłbyś coś ugotować! –wybuchł Styles z lekkim wyrzutem.

-Hazz. Gotuję od tygodnia, a ty nie ruszyłeś nawet palcem jeśli chodzi o prace domowe. Zamiast martwić się jedzeniem, posprzątaj salon i swój pokój.

-Po co mam sprzątać swój pokój? I tak zabraniasz mi kogoś przyprowadzić.

-Nie. Zabraniam ci tu przyprowadzać te męskie kurwy, niczym nie różniące się od ciebie. A masz posprzątać, bo ja tak mówię. Ktoś musi cię tego nauczyć.

-Umiem sprzątać.

-Udowodnij. –odparł jedynie wiedząc, że to lekko podziała na męską dumę Harry’ego. Chłopak z loczkami może i był niedojrzały, ale miał swój honor i z podniesioną głową przyjmował każde wyzwanie. To była jedna ze sztuczek osiągnięcia tego co się chciało, którą Zayn musiał czasami wykorzystywać. Nim zdążył się obejrzeć, Harry już sprzątał salon zupełnie zapominając o tym wielkim głodzie, którzy rzekomo go napadł. Minęło może pół godziny, gdy salon śnił czystością, a pokój Harry’ego wyglądał… przyzwoicie. Oczywiście Harry nie mógł dokończyć swojego dzieła, bo musiał opaść na kanapę narzekając jak to bardzo się namęczył i należy mu się nagroda. Zayn mruknął jedynie, że jest nieskrupulatny, po czym wyciągnął z lodówki garnek z gotowanym mięsem i wstawił go na kuchenkę gazową. Również usiadł obok chłopaka i spojrzał na zegarek. Miał jeszcze godzinę do spotkania z Joshem i wychodziło na to, że Harry uda się tam z nim. Zayn nie miał nic przeciwko. Loczek wiedział czym Mulat się zajmuje, Zayn mu ufał i obiektywna opinia Harry’ego przydałaby mu się. Dlatego był nawet trochę zadowolony, że nie będzie musiał przemyśleć tej decyzji samodzielnie, choć szczerze zwykle tak robił i to mu nie przeszkadzało. Teraz am jednak nie wiedział, czy to dobry pomysł. Mógł trochę odpocząć, trochę pobyć w swoim życiu. Z drugiej strony jeśli okaże się to być ciekawą propozycją, szkoda byłoby to odrzucić dla dwóch, trzech tygodni lepszego spania. Harry objadał się właśnie w kuchni obiadem, gdy telefon Zayna zadzwonił cicho. Nie był to nikt inny jak tylko Josh informujący, że spóźni się dziesięć minut. Mimo to za dziesięć ósma Zayn zagoniła Harry’ego do samochodu i obaj ruszyli w stronę baru, gdzie umówione było spotkanie. To miejsce było dość ciche i puste, ale to jakoś odpowiadało Zaynowi. Usiadł przy jednym ze stolików, podczas gdy Harry wysłany został po trzy piwa. Następne dziesięć minut siedzieliby w ciszy, gdyby Harry nie zaczął ględzić o czymś co stało się dziś w pracy. Zayn jak zwykle jedynie przytakiwał. Historię Harry’ego czasem nie miały sensu i chłopak opowiadał je jedynie, by nie panowała niezręczna cisza. Dla niego każda cisza była niezręczna, więc to był mały problem, ale Mulat już się przyzwyczaił. Harry taki po prostu był i Zayn po prostu takiego go kochał. Nie wyobrażał sobie co by było, gdyby oboje byli spokojni, poukładani i małomówni. To by było naprawdę nudne, a nawet lekko denerwujące. Teraz się dopełniali. Byli jak Holmes i Watson. Zayn odetchnął ciężko słysząc skrzypnięcie drzwi i wiedział, coś mówiło mu, że to Josh. Faktycznie obok nich znalazł się brunet średniego wzrostu. Spojrzał powoli na Harry’ego po czym usiadł naprzeciwko tej dwójki.

-Co on tu robi? –spytał na wstępie.

-Mój drogi, Harry zna się na takich rzeczach lepiej od ciebie. Mów o co chodzi.

-Cóż… Ptaszki śpiewając…

-Nie bawimy się w tani kryminał, ani film akcji. Krótko i na temat. –przerwa nie lubiąc takich wstępów. To było komiczne, a Zayn traktował swoją pracę aż zbyt poważnie.

-Podobno jakiś koleś szuka cię. No, nie podobno, na pewno. Chodzi o jakiegoś dzieciaka z Irlandii. Nic specjalnego, szybko robota. –oznajmił dumny z siebie Josh, jakby całe życie czekał aby móc powiedzieć te parę słów. Zayn zmierzył go i poczuł się niezmiernie poirytowany.

-Nie zajmuje się dziećmi. Każ mu spadać.

-Ale to nie jest taki dzieciak! –wyjaśnił szybko, aby nie było niepotrzebnych nieporozumień. Zauważając jak Zayn znów spogląda na niego uważnie, kontynuował- On ma… Um… Dziewiętnaście lat. Coś w tym stylu.

-Ile i dlaczego ja? –spytał konkretnie. Nie chciał marnować swojego czasu na bezsensowne paplanie. Nie był Harrym.

-Nie wiem ile… Ale dużo, bo ten dzieciak jest synem… Kogoś tam. Mniejsza z tym. Nie wiem czemu ty. Może dlatego, że to ma być tajne w stu procentach. No… Ale szczegóły to już z nim. Tak jak powiedziałem… Szybka robota w Irlandii, dużo kasy, zero świadków.

Zayn przytaknął i spojrzał na Harry’ego. Ta propozycja była idealna, aż żal odrzucić coś takiego. Chłopak w loczkach wzruszył ramionami i dopił piwo. Zayn zrozumiał, że on nie widzi przeszkód, ale też nie widzi specjalnych wskazań. Odsapnął ciężko i spojrzał na Josha. W efekcie końcowym tego spotkania Zayn wyszedł z baru z nowym zleceniem i umówionym spotkaniem na następny dzień. Tam szczegóły ustali już z prawdziwym zleceniodawcą. Zayn naprawdę chciał zrobić sobie przerwę i spędzić trochę czasu na nic nie robieniu z Harry’m, ale ta propozycja wydała mu się szybką i łatwą okazją do zarobienia kasy. Oczywiście nie zapomniał o zakazaniu Joshowi spotykania się z takimi osobami. To nie tak, że Zayn był jakimś wielkim ojcem świata, pilnującym wszystkich. Ale znał tego dzieciaka jeszcze z sierocińca i nie chciał, by pakował się w takie bagno. Oczywiście ten wyśmiał go, ale ostatecznie przytaknął chcąc mieć spokój. Zayn czasami zastanawiał się co jest z nim nie tak. Dlaczego nie ma tak olewatorskiego podejścia do życia jak ludzie, którzy go otaczają, dlaczego nie może czasami być po prostu dzieckiem. Miał dwadzieścia lat, powinien się bawić i nie martwić o nic. Faktycznie, nie martwił się o zbyt wiele rzeczy. Poza Harrym i zapewnieniu im obojga normalnego życia, nie było chyba żadnych takich rzeczy. Czasami jedynie czuł się źle, gdy ktoś kogo znał robił jakieś głupoty, tak jak teraz Josh. Zatrzymując samochód przed ich kamienicą zdał sobie sprawę z tego, że Harry jest wyjątkowo cichy. Nie odzywał się w trakcie całego spotkania z Joshem, ani w drodze powrotnej. To nie było normalne. Spojrzał na niego pytająco i zauważył, że chłopak najzwyczajniej w świecie zasnął. Harry wiedział jak rozczulić Zayna i właśnie to zrobił. Mulat nie widział innego wyjścia jak tylko zanieść Harry’ego do jego łóżka, co nie uśmiechało mu się. Ale ten chłopak w loczkach wcale nie wyglądał, ani nie zachowywał się jak dziewiętnastolatek. Bardziej jak dziewięciolatek, więc nim się obejrzał, Zayn niósł go na rękach do domu słysząc jak Harry pomrukuje cicho, że nie ma go ściskać tak mocno, i że jeszcze pięć minut. Jedyną myślą Zayna było to, że wczorajsza noc mogła być na tyle wyczerpująca, że nawet spanie w pracy tego nie nadrobiło. Dziś Zayn na pewno nie pozwoli mu wyjść, Harry powinien zacząć o siebie dbać. Możliwe, że Zayn nawet da mu coś w stylu szlabanu, choć kto wie czy to nie byłaby przesada. Jednak Zayn naprawdę przejmował się Harrym i troszczył się o niego. Otulając go kołdrą poczuł, jak Harry przysuwa go lekko ku sobie, szepcząc by nie odchodził. Zayn zatrzymał się na chwilę, ale gdy Harry wydawał się zasnąć na dobre, znów spróbował wyjść z pokoju i dać się wyspać chłopakowi w loczkach. Mimo to jego cichy, niski głos rozbrzmiał w pokoju.

-Nie idź.

-Harry, śpij. Jesteś już w domu.

-Wiem. Ale nie idź. Połóż się ze mną.

-Harry. To nie jest dobry pomysł.

-Tęsknie za tobą. –zamruczał szybko i wtulił się w poduszkę. Jak Zayn miał mu teraz odmówić? Faktycznie ostatnio spędzali mało czasu razem. Zayn dopiero co wrócił z ostatniego zlecenia, co zajęło mu całe, pieprzone dwa tygodnie. Był wściekły, że wszystko się tak przeciągało, ale nie mógł niczego wymuszać i tym samym ryzykować. Gdy wrócił dość dużo spał, więc widywali się naprawdę rzadko. Dlatego też w ostateczności położył się obok młodszego chłopaka, lekko nasuwając na siebie kołdrę. Harry objął go ramieniem i wtulił się w niego jak w wielkiego, pluszowego misia. Zayn pozwolił mu na to, spokojnie leżąc na plecach i oplatając go ramieniem. Wiedząc jak to działa na Harry’ego, ręka Zayna wplotła się w jego włosy. Harry uwielbiał takie pieszczoty. Mulat był pewien, że chłopak zasypia, dlatego jego głos trochę go zdziwił, gdy Zayn już sam planował zasnąć.

-Zie…

-Słucham, Harry?

-Dlaczego nie chcesz sobie kogoś znaleźć? Nie chcesz kogoś kochać, ani aby ktoś cię kochał? –zapytał cicho, ukradkiem spoglądając na twarz Malika. To pytanie lekko go zdziwiło szczególnie, że ton Harry’ego zapowiadał mu naprawdę poważną rozmowę.

-To nie tak, że nie chcę. Każdy tego chce. Ale teraz to nie jest zbyt dobry czas na takie głupoty. Muszę się zająć pracą, tobą. Nie mam czasu na jakieś romansy. Czemu pytasz?

-Ja… Tak po prostu. Naprawdę masz mnie za dziwkę? Nie jestem dziwką.

-Wiem o tym, Harry. Nie martw się, to tylko takie głupie żarty. Wszystko w porządku?

-Tak. Ja po prostu… Dziś poznałem chłopaka. Był w kawiarni i był naprawdę miły. Obsługiwałem go i naprawdę mi się spodobał. Pomyślałem, że mógłbym go zaprosić na jakąś kawę, albo do kina… –Harry przerwał, więc Zayn był pewien, że to koniec.

-Myślę, że to dobry pomysł. Dlaczego tego nie zrobiłeś?

-Chciałem. Ale… Wtedy podszedł do niego Stan. Wiesz, syn szefowej. On rozmawiał o czymś z nim, a gdy ja podszedłem on nie był taki miły. Zapytałem, czy moglibyśmy gdzieś wyjść… Nie byłem pewien czy jest gejem… Ale wyglądał tak, więc zaryzykowałem. Wcześniej był miły… Ale potem zmierzył mnie i powiedział, że nie. Że nie chce się niczym zarazić, bo ‘z takimi jak ja nigdy nic nie wiadomo’. Poczułem się okropnie. Tak jakby mi powiedział, że mam jakiegoś syfa, jak jakaś kurwa. Nikt nigdy nie powiedział mi czegoś takiego. Nie jestem dziwką. Nie mam syfa. Nie sypiam z byle kim. Umiem się zabezpieczać. Za kogo on mnie ma? Czy ja wyglądam jakbym rozkładał nogi przed każdym? Naprawdę, nie miałem zamiaru nawet zaciągać go do łóżka. Po prostu był miły i polubiłem go. I fajnie byłoby mieć kogoś takiego. To złe, bo kolesie, którzy mnie chcą, chcą wszystkich. A ci, których ja chce, nie chcą mnie, bo myślą, że jestem dziwką. Nie jestem dziwką. Nie jestem brudny, nie mam żadnego wirusa. Po prostu… Jak mam się z kimś związać, kiedy każdy patrzy na mnie jak na dziwkę? Ci, którzy tak mnie nie traktują, nie traktują mnie w ogóle poważnie i chodzi im tylko o seks. Oni są ok, ale… Czuję się źle. Co jeśli każdy inny facet będzie tak na mnie patrzył? Każdy normalny koleś będzie mnie miał za dziwkę.- Harry skończył swój monolog i wtulił się mocniej w zszokowanego Zayna. Styles nie miał w zwyczaju być taki czuły. Jasne, że był delikatny i bardzo łatwo było go zranić. Ale w tym momencie wydał się dla Zayna jeszcze bardziej kruchym. Szczerze, Zayn miał ochotę posłać kulkę w łeb Stana.

-Nie martw się. Ten gość musiał być totalnym kretynem, skoro wolał słuchać Stana, zamiast dać ci szansę. Jasne, że kiedyś znajdziesz normalnego faceta, który będzie cię traktował poważnie. Ten po prostu nie był jeszcze tym.- Zayn nie był dobry w pocieszaniu. Po prostu powiedział co myślał, nie kłamiąc, ani nie próbując na siłę go uszczęśliwić. Zayn nie był też zbyt uczuciowy, więc nie umiał odpowiednio przytulić Harry’ego tak, by mógł po prostu usnąć w jego ramionach. Ale Zayn był obok, był kiedy Harry tego potrzebował i chyba to się liczyło. Nie siła jego uścisku, ani ilość słów, które powiedział. Tylko to, że Harry naprawdę poczuł, że Zayn dobrze mu życzy i wierzy w niego. I nim obaj się obejrzeli, Harry spał i cicho pochrapywał w ramię Zayna, podczas gdy Mulat w głowie zabijał tych dwóch dupków, przez których Harry poczuł się jak śmieć. Harry był dobrym chłopakiem, był naprawdę dobry. Nie zasługiwał na takie rzeczy. Tak naprawdę Zayn nie wiedział, dlaczego Harry nie miał jeszcze chłopaka. Gdyby Zayn nie traktował go jak brata, i nie był Zaynem, pewnie by się w nim zakochał. Bo Harry miał tą burzę loków, te najbardziej zielone oczy na świecie, które zawsze tryskały energią i radością, i miał dołeczki, którym Zayn nie mógł się oprzeć. Poza tym był po prostu słodki i uroczy, i przemiły. Dlatego Zayn uważał za kretynów każdego, kto nie chciał Harry’ego mimo, że Harry chciał jego. Nie rozumiał tego i to o denerwowało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz