Rozdział 8
- Chodź tu. Pomogę ci wstać. - Ręce Zayna powoli poruszały się w kierunku jego rąk i zanim jego druga ręka mogła go dotknąć, cofnął się.
- N-nic mi nie jest. Po prostu przygotuj coś do jedzenia. Pójdę tylko się przebrać. - Louis szybko wstał i minął go. Kiedy w końcu dotarł do ich pokoju, zdołał złapać oddech. Jego serce szybko biło przez obraz Zayna niespodziewanie pojawiającego się przed nim. Wszystko szło źle. Chciał tylko, by ten dzień skończył się tak szybko jak to możliwe.
- Jesteś w samą porę. Jest wciąż gorące, więc uważaj. - Zayn podał mu talerz nad stołem. Siedzieli na przeciw siebie i jedyne co Louis mógł zrobić, to wpatrywanie się w jedzenie zaserwowane przez Zayna.
Siedzieli w ciszy. Jedynymi dźwiękami były pobrzdękiwania sztućców o talerz. Louis wiedział, że Zayn przyglądał mu się. Mógł poczuć ciężar jego spojrzenia przy każdym ruchu, który wykonywał. Doprowadził go do stanu, w którym Louis musiał wszystko przełknąć za jednym zamachem i w końcu skończył swoje jedzenie. „ Pójść na górę i usnąć, pójść na górę i usnąć…” Miał nadzieję, że Zayn po prostu odejdzie od stołu i skieruje się do ich pokoju.
- Dlaczego tak się śpieszysz, Lou-Lou? - Został nagle sparaliżowany przez nieoczekiwane ciepło, które dociskało jego pleców. - Jesteś taki już od trzech tygodni, nie jesteś zmęczony? - Zayn wysapał w jego kark i w ciągu sekundy mógł poczuć wilgotne usta Zayna, dociskające się do jego skóry.
Louis przygryzł swoją wargę wystarczająco, by powstrzymać się. Zayn przygwoździł go przodem do umywalki i jedyne co Lou mógł zrobić, to wpatrywać się w talerze, czekające na umycie i ułożenie ich na kupce.
- Jak długo, twoim zdaniem, będziesz w stanie utrzymać to? - Zayn szepnął mu do ucha, gdy pchnął go mocniej w kąt. - Co ci mówiłem o uciekaniu?
Zayn nagle zagryzł mocno skórę jego szyi Chłopak poczuł falę gorąca wypełniającą całe jego ciało. Louis ścisnął blat kredensu, niezdolny do zrobienia czegoś z językiem Zayna przejeżdżającym po linii jego szczęki.
- P-przestań. - Louis szarpał się, by odsunąć się, jednak jak zwykle, nie przyniosło to żadnego skutku. Zayn przygwoździł już go w tej pozycji i nie mógł nic z tym zrobić.
- Przez to, że za każdym razem próbujesz uciec, będę posuwał się coraz dalej. - Zayn trącił swoją miednicą pośladki Lou. Niemal jęknął, gdy poczuł twardego Zayna, lekko dotykającego go, poprzez cienki materiał spodni. - Jednak będę dzisiejszej nocy trochę bardziej wyrozumiały dla ciebie.
- O czym kurwa mówisz? - Louis próbował się obrócić, ale broda Zayna spoczywała na jego ramieniu, uniemożliwiając mu to. - Jeśli chodzi ci o…
- Dam ci wybór: powiesz mi co się wtedy zdarzyło w naszym pokoju i nic dzisiaj z tobą nie zrobię lub możesz uznać swoją porażkę i pozwolić mi mieć ciebie tej nocy. - Poczuł, że Zayn uśmiechał się z wyższością, gdy dociskał usta do jego szyi. To była kolejna gierka Zayna. Cokolwiek wybierze, przegra. A on nie zamierzał spać z myślą o przegranej bitwie tej nocy.
- Nie. Nie zamierzam nic wybrać, ty sukinsynu, a teraz odwal się ode mnie. - Louis znów się opierał, jednak tym razem Zayn miał umieszczone swoje ręce po jego obu stronach. Był w pułapce.
- Zła odpowiedź, Tomlinson. - Louis usłyszał zmianę w głosie Zayna, z delikatnego na głos, który mógł tak właściwie przestraszyć każdą żywą istotę, która by go usłyszała. Pamiętał wypowiedź Harry’ego. Czy właśnie wyprowadził Zayna z równowagi?
- Staram się najbardziej jak potrafię być miłym dla ciebie, jednak ty nie pozostawisz mi żadnego pieprzonego wyboru. Sprawię, że będziesz mówił. Właśnie tu. Właśnie teraz.
Zayn uderzył swoimi biodrami w tyłek Louisa, pchając mocniej i mocniej, sprawiając, że Louis jęczał przez doznanie, jakie wypełniło całe jego ciało. Chłopak nie mógł już dłużej kontrolować swojego ciała, gdy jego plecy powoli wyginały się w łuk, pchając swoje pośladki w stronę nacierającej długości Zayna. Mógł poczuć jego erekcję na swojej piżamie, a cienki materiał sprawiał, że czuł Zayna jeszcze bardziej.
- Rzuciłeś mi wyzwanie i teraz zamierzasz unikać mnie? To jest nie fair. - Dłonie Zayna nagle znalazły się na spodniach Louisa i mógł poczuć, jak powoli przesuwały się po całej jego długości. - Cholernie nie fair.
- Ah-nie… - Louis przechylił głowę, zaciskając pięść przez to, że to naprawdę znów się dzieje. Nie mógł powstrzymać go. Ale Zayn nie poprzestał na tym. W dalszym ciągu nacierał swoimi biodrami na jego tyłek, jego twarda długość trącała go na okrągło. - Ty. Cholerny. Skurwielu.
Słyszał, jak Zayn dyszał i jednym szybkim ruchem chłopak ściągnął jego spodnie od piżamy wraz z bokserkami. Znowu był bez ubrań. Louis sapnął przez uczucie zimnego powietrza na swojej skórze.
- Staram się najbardziej jak mogę, być cierpliwym dla ciebie, Lou-Lou. Nie rozmawiać z tobą, nie przeszkadzać ci. Ale tej nocy… - Zayn zrobił przerwę, gdy ściągał swoje spodnie, ujawniając swoją twardą erekcję i powrócił do trzymania tali Louisa.
- Tej nocy będzie inaczej – jesteśmy sami, Louis. Nikt nie usłyszy jak wykrzykujesz moje pieprzone imię. Nie pozwolę ci dzisiaj spokojnie zasnąć.
Zanim Louis mógł zareagować, Zayn obrócił go i przyciągnął, gdy ich usta zderzyły się. Mulat energicznie sunął językiem wewnątrz ust Louisa. Chłopak z Doncaster jęczał i z trudem łapał oddech przez duszące pocałunki Zayna, a także przez uczucie, gdy ich długości stykały się.
Było za późno, zanim Louis zorientował się, że leżał plecami na stole. Próbował podnieść się na łokciach, ale Zayn już znajdował sie nad nim.
- Jak myślisz, co będziesz teraz robić?
- Pierdol się Zayn! Nie zamierzam kochać się z tobą… - krzyknął do niego. Wyglądało to tak, jakby Zayn wiedział o czym mówi, więc posłał mu szyderczy uśmiech.
- Kto do cholery powiedział ci, ze możesz mówić mi gdzie chciałbym cię pieprzyć, Lou? - Zayn przycisnął swoje ciało do Louisa, który wydał z siebie kolejny jęk przez powoli ocierającego się Zayna o jego penisa.
- Oh, jak dobrze, nie dotykałem cię od trzech tygodni…
Louis nie mógł znaleźć sobie niczego do trzymania, więc nie mając wyboru, złapał się za ręce Zayna, gdy bad boy z Bradford trzymał jego biodra i sprawiając, że wejście Louisa ocierało się o jego penisa.
- Ja pierdolę! - Louis sapnął, kiedy zatopił swoje paznokcie w skórze Zayna, niezdolny pohamować swojego głosu przez podniecenie, które wypełniało całe jego ciało.
- Tęskniłeś za tym uczuciem, Lou-Lou? - Palce Zayna, które ocierały się o jego wejście, kreśliły kółka na tym drgającym miejscu. Wszedł w niego, czując jak ciasny jest Louis. Chłopak wygiął się w łuk przez bolesną przyjemność w nim. - Jesteś taki ciasny, wiesz?
Umysł Louisa byl pusty. Nie mógł ułożyć już żadnej spójnej wypowiedzi. Jęknął, gdy Zayn wsadził kolejny palec i skrzyżował je. Zayn ponowił swój ruch w wolnym tempie, a Louis mógł jedynie zamknąć oczy.
Chłopak poczuł mokre palce Zayna dotykające jego ust.
- Ssij - rozkazał. Ze wzburzonym spojrzeniem na swojej twarzy zaczął je ssać. Jego język zlizał swoją własną wydzielinę. - Niech to szlak. Nie masz pojęcia jak nieprzyzwoicie wyglądasz.
- Co do cholery?
- Podniecasz mnie jeszcze bardziej, Louis. - Razem z tym, wszedł w niego z głośnym jękiem, powoli wpychając swoją całą długość w Louisa. - Boże. Tak kurewsko ciasny – uh…
Louis przyciągnął Zayna bliżej, gdy objął go nogami. Nie wiedział co to było: Zayn wściekający się na niego, potem robienie znów tego czy fakt, że Mulat nie spuścił z niego wzroku odkąd przekroczyli próg domu. „Kurwa, zawsze dostaje to co chce…”
- Powinieneś wiedzieć, że jesteś mój Lou. Zawsze mój. Ile razy mam ci to mowić? - Zayn wydawał się juz dopasować i bez pytania Louisa, poruszył się w nim.
- Jasna cholera! - Louis wygiął się w łuk, łkając przez nagły ból, który przeniknął go. Mógł zobaczyć oczy Zayna: czy był zły za to, że nic do niego nie mówił? Za rzucenie mu wyzwania czy brak seksu? Za unikanie go? Chciał wiedzieć.
- Wydajesz się dużo myśleć. - Zayn wyszedł z niego powoli, by następnie znów wykonać pchnięcie. Ścisnął drugi koniec stołu, gdy wchodził w niego mocniej, ściskając blat z każdym pojedynczym pchnięciem. Łagodne jeki wypełniły dom, który był pogrążony w ciszy zaledwie chwilę temu.
- D-dochodzę… - Louis przyciągnął siebie bliżej Zayna, czując rosnące napięcie w jego podbrzuszu. - P-pośpiesz się…
- Jeszcze nie teraz, Lou. Jeszcze nie – ah – kurwa skończymy. - Zayn przyspieszył tempo. Louis puścił jego ręce. - Nie puszczaj. Po prostu. Trzymaj mnie.
Zayn przysunął swoje ciało bliżej Louisa. Jego głos nie był tylko delikatny, był wręcz błagający. Błagający o jego dotyk. - Nie waż się mnie puścić, Louis.
Nie miał pojęcia co powiedzieć, czy jak zareagować na to, ale zrobił to, o co Mulat go prosił. Ręce Louisa dotarły do pleców chłopaka i zadrapały je, gdy poczuł jak Zayn w niego wchodzi.
Zayn delikatnie wyszedł z niego i przycisnął swoje ciało do jego. Oboje dyszeli i słyszeli swoje głośne oddechy.
- Tęskniłem za tobą Louis. Tak bardzo… - Zayn położył swoją głowę na jego ramieniu, a Louis mógł poczuć, ze jego serce trzepocze przez słowa, które Zayn przed chwilą powiedział. - Dlaczego do cholery ciągle musisz mnie unikać?
Mógł usłyszeć gniew miedzy słowami Zayna. Nie mógł nic na to poradzić, ale czuł zarówno poczucie winy jak i gniew. Dlaczego nie mógłby? Po tym jak wysyła mu emocjonalne zawirowania, znajdzie go wygodnie śpiącego z tym dziewczynami?
- P-przepraszam. - Louis szepnął do niego. Jego ręce delikatnie przesuwały się w stronę włosów chłopaka. Jego palce powoli wplątywały się w roztrzepane włosy Mulata. - Przepraszam za unikanie cię.
- Podaj mi dobry powód twojego zachowania i ci wybaczę. - Zayn podniósł się. Jego twarz znajdowała się zaledwie cal od twarzy Louisa i mogli niemal poczuć swoje zapachy, usłyszeć wystarczająco swoje głosy, nawet gdyby mamrotali lub szeptali, poczuć swoje oddechy. - Co się wtedy stało?
Louis przygryzł swoją wargę. Jeśli powie o tym Zaynowi, zmieni to cokolwiek? Czy wyjdzie na to, że zachowuje się jak jego dziewczyna, mimo że nią nie jest? Jednak widząc Zayna świecące, brązowe oczy, wpatrujące się w niego, błagające o prawdę, kto by mógł się mu oprzeć?
- Zobaczyłem cię. Z tymi dwiema dziewczynami. Śpiących wygodnie na moim łóżku. - Louis odwrócił wzrok, poczuł się zażenowany. Czuł się jak dziecko starające się zwrócić na siebie uwagę i teraz ją otrzymał. Co powinien następnie zrobić?
- To wszystko? - Nie był w stanie wyłapać tego, co było w tonie Zayna, ale skinął głową. - Byłeś zazdrosny?
- C-co? Cholera, nie! Ja po prostu myślałem o tobie, o mnie, nie wiem… - Louis zakrył twarz swoimi dłońmi, nie był pewny dlaczego. To nie była zazdrość. Jedynym co chciał wiedzieć w tamtym momencie, było to, czy jest dla Zayna kimś ważnym, a nie tylko przyjacielem do seksu.
- Dobrze. Skoro nie możesz pogodzić się z tym, że to zazdrość, twój wybór. Jednak uważam, że jestem ci winny wyjaśnienia. - Zayn delikatnie przesunął rękę Louisa, która zasłaniała twarz chłopaka. - Zasnąłem na twoim łóżku zanim przyszli. Powiedziałem im, żeby po prostu zapukali, ale nie zrobili tego. A więc to jest sytuacja, w której mnie przyłapałeś.
Louis przyglądał mu się w ciszy. Było niemożliwe, by nie ujrzeć szczerości bijącej z jego oczu. Mimo że czasami te oczy spoglądały na niego z pasją lub gniewem, szczerość bijąca z nich sprawiła, że jego całe ciało zadrżało.
- Lubie spać na twoim łóżku, gdy nie ma cie w pobliżu, Lou. - Zayn przybliżył się i złożył delikatny pocałunek na jego ustach. Po raz pierwszy Louis nie zawahał się, by oddać pocałunek. Objął jego szyję swoimi rękami. Ich usta powoli się zderzyły Całowali się, a Zayn go podniósł, układając w ramionach, podczas gdy Louis owinął go nogami.
Całowali się, a usta Zayna wędrowały z jego szyi, na płatki uszu oraz linię szczęki i z powrotem na usta, gdy Mulat niósł go schodami do ich pokoju.
Zajęło im minutę, by w końcu otworzyć drzwi. Zayn łagodnie ułożył go na łóżku. Nic nie mówili, jak gdyby wiedzieli co za chwilę ma się stać. Zayn kontynuował całowanie całego ciała chłopaka, ssąc każdy centymetr jego opalonej, słodkiej skóry, a Louis jęczał z każdym skubnięciem Zayna.
- Obróć się. - Zayn wyszeptał w ucho Louisa, który znowu posłusznie zrobił to, o co chłopak go poprosił. Już się nie przejmował. Wiedział, że chce Zayna, a Zayn także go chciał. I to wystarczało. - Jesteś taki idealny. - Zayn ścisnął jego biodra i powoli odchylił głowę, by dosięgnąć wejścia Louisa.
- Ah! T-to wciąż boli… - Louis jęknął, gdy ścisnął pościel na swoim łóżku.
- Ciii. Nie martw się. Sprawię, ze będziesz czuł się dobrze i będziesz gotowy na następne. - Zayn zapewnił go i po tym wyszedł z niego, gdy Louis łapał powietrze. Jego ciało poruszyło sie niekontrolowanie, gdy poczuł język Zayna krążący wokół jego wejścia i liżący je wolnym tempie.
- Z-zrób to, Zayn. Po prostu kurwa zrób to…
- Co?
- Pieprz mnie… - Louis spojrzał na niego. Jego niebieskie oczy błyszczały i błagały go. Nigdy tak bardzo nie chciał Zayna, ale był szczęśliwy. Nie chciał zapomnieć tej nocy. - Proszę…
- Kto mógłby odrzucić taką prośbę jak ta? - Zayn uniósł swoje biodra, gdy ukląkł na łóżku. - Będzie trochę szybciej, ponieważ podniecałeś mnie już przez spory czas.
Zaraz po tym Zayn ponownie wszedł w niego, sprawiając, że Louis zatopił swoją twarz w pościeli. Tłumił każdy jęk w tym materiale i stawał sie coraz bardziej pobudzony przez sposób w jaki Zayn mruczał i jęczał razem z nim.
- To ma być ostatni raz, kiedy ode mnie uciekłeś lub tego pożałujesz, zrozumiano? - Mulat ciężko oddychał, nie przestając wykonywania coraz to głębszych pchnięć.
- T-tak. Boże. Jak dobrze. Mocniej. - Louis odchylił głowę. Jego usta były szeroko otwarte, stłamszony przez ciepło, które sprawiło, że pchnął swoje pośladki w stronę penisa Zayna.
Zayn trzymał nogi Louisa i zbliżył je do siebie. - Ja pierdolę! - Nogi Louisa będące ściśnięte sprawiły, że był jeszcze ciaśniejszy i przyniosło to mu kolejną dawkę przyjemności. - Jest tak ciasno ah…
- Co nie? To dobrze. Ugh. Mogę robić ci to za każdym razem, a ty i tak będziesz tak bardzo ciasny. Ah! - Zayn znalazł sobie ulubione miejsce by ugryźć Louisa i zatopił w nim swoje zęby, gdy przyśpieszył swoje ruchy. Nawet Louis nie był w stanie dotrzymać mu już dłużej tempa.
- Kurwakurwakurwa. Jak szybko. Nie mogę. Dochodzę. Ah! - Louis opadł na pościeli, ale to nie był koniec. - Cholera! Jak długo zamierzasz - ah - utrzymywać swój kurewski orgazm?!
- Drobna kara, Lou-Lou. - Mógł ponownie usłyszeć jego śmiech i po kilku mocnych pchnięciach, Zayn doszedł w nim.
Oboje wpatrywali sie w sufit. Słysząc swoje nierówne oddechy, pojmowali co się zdarzyło.
Zayn przsunął sie do Louisa, kładąc swoją prawą ręke pod głowę Lou, a drugą przyciągnął go bliżej.
- Wiedziałem, że zawsze o mnie myślałeś.
- Zamknij się. - Louis wymamrotał, czując swoje opadające powieki. Ale czuł się dobrze. Było to ciepło Zayna, za którym tęsknił najbardziej.
- Lubię cię, Lou-Lou.
Nie wiedział jak odpowiedzieć, jeśli był zobowiązany do powiedzenia czegoś. Tak więc pod białą kołdrą, z ich gołymi ciałami przepełnionymi cieplem, udawał, że zasnął. Znajome uczucie znów się pojawiło. Nigdy nie zniknęło. I w jednym z tych dni, musiał się z tym pogodzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz