czwartek, 9 stycznia 2014

7

Ani Niall, ani Harry nie wiedzieli czy śmiać się, czy płakać. O ile Szwajcaria w pewnym stopniu była piękna i urokliwa nijak się jednak miała do Karaib albo Majorki. A obaj zgodnie twierdzili, że jeśli jechać na wakacje z miłością swojego życia- te wakacje muszą być przepełnione słońcem, piaskiem i morzem, a najlepiej oceanem. Jednak na te uwagi zarówno Zayn jak i Lou kręcili głowami poirytowani.

-To nie są wakacje, Niall. Jesteśmy tu służbowo, więc nie marudź.

-Ale ja chcę żebyś mnie zabrał w CIEPŁE miejsce.

-Dobrze, zabiorę cię tam innym razem, mamy jeszcze dużo czasu.

Niall wydał więc z siebie pomruk niezadowolenia i chwycił mocno swoją torbę wnosząc ją do windy. Zayn wynajął dla ich czwórki dwa pokoje dwuosobowe, na trzecim piętrze jednego z ośrodków położonych w górach. Oczywiście z początku chciał wynajmując osobne pokoje dla Louis’ego i Harry’ego, albo chociaż pokój z dwoma osobnymi łóżkami, jednak definitywnie Harry przyznał mu się do sytuacji, która ma miejsce między nim i Lou, i Zayn z niezadowoleniem wybrał pokój z jednym łóżkiem.

A sytuacja między Harry’m i Lou była lekko nietypowa. Oprócz regularnego ściskania się na kanapie jakby drugi miał zaraz uciec, zaczęli się też regularnie całować co nie przeszkadzało nikomu. Mały problem pojawił się dopiero, gdy zaczęli też ze sobą regularnie sypiać i Louis nazywał ich relacje ‘przyjaciółmi z korzyściami’, jako że wciąż nie byli parą. Z początku Harry czuł się niezwykle niepewnie. Miał wrażenie jakby po każdej nocy Lou znów miał mu powiedzieć, że nic z tego, to jednak nigdy nie miało miejsca i po prostu budzili się, aby razem zjeść śniadanie po czym Harry wychodził do pracy. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności również ciuchy Harry’ego, w połowie oczywiście, zadomowiły się w szafie Lou i Harry bywał w domu Zayna i Niall’a tylko przelotem, bądź wpadał z Lou na wspólnie spędzony wieczór. Niall wiedział o tym co się dzieje niemal od samego początku, ponieważ nie wierzył w historyjki Styles’a o tym jak to zasnął na kanapie Louis’ego i tam spędził całą noc, albo że Liam i Danielle pożyczyli mu ich drugi pokój, bo był trochę niezdolny do powrotu przez ilość alkoholu w jego organizmie. Harry więc w tajemnicy powiedział mu o tym jednak Zayn żył w niewiedzy, aby nie miał pretensji do Lou o ‘wykorzystywanie’ Harry’ego. Tak naprawdę oni wykorzystywali przecież siebie nawzajem.

Więc gdy po zjedzonym wspólnie obiedzie w restauracji na dolnym piętrze, Zayn zniknął, a razem z nim Louis, gdyż w tej sposób szybciej obejrzą okolice. Niall siedział więc w ich pokoju, razem z rozleniwionym Stylesem i wpatrywali się w ekran laptopa Zayna.

-Jestem z Zaynem. –wypalił nagle Niall’er, gdyż o tym Harry jeszcze nie wiedział. Zayn wolał wstrzymać się, aby nie robić mu przykrości ponieważ on wciąż czeka na jakiś ruch Lou.- To znaczy, teraz już tak oficjalnie.

-Och. –Harry wydał z siebie ciche westchnięcie spoglądając zaskoczony na blondyna.- To dobrze, prawda? Sam się w sobie zebrał, czy musiałeś mu pomóc?

-Nie wiem… To znaczy, cały czas mu pomagałem, ale sam to zaproponował.

-Och, nasz Zayn wreszcie dorósł… –parsknął cicho obejmując Irlandczyka ramieniem.- To świetnie. Cóż, gratuluje.

-Tak, to zdecydowanie świetnie… Wiesz, niedużo się zmieniło, ale… Sam rozumiesz.

-Oczywiście, że rozumiem. Mam taką samą sytuacje, tylko Lou nie jest tak uległy…-burknął cicho, na co Niall pokręcił głową niezadowolony.

-Louis ma z tobą za dobrze. Nikt inny nie czekałby tak długo, aż on się zdecyduje…

Harry wzruszył jedynie ramionami ponieważ naprawdę to mu nie przeszkadzało dopóki wiedział, że na końcu czeka go nagroda. A miał podstawy aby tak sądzić biorąc pod uwagę, że Louis spędzał z nim każdą wolną chwilę i Harry był pewien, że wcale nie spotyka się z nikim innym na boku. Więc czego chciałby więcej? Chyba tylko potwierdzenia, że jest tym jedynym. Ale na to było jeszcze za szybko.

Niall czuł się znudzony horrorem, który zdawał się być bardziej dramatem, ponieważ nie było w nim nawet odrobiny niczego strasznego. Na szczęście, gdy Harry już na dobre zasnął na jego ramieniu w pokoju pojawił się Zayn i zmarszczył lekko brwi na widok, który zastał.

-Co Harry robi na tobie? –spytał siadając obok nich, na co Niall parsknął cicho.

-Śpi. Gdzie Lou, może by go ze mnie zabrał?

-Zaraz tu przyjdzie… Poszedł po jakieś przekąski dla Harry’ego, ale chyba się już nie przydadzą.

Niall chciał wzruszyć ramionami, jednak coś mu w tym przeszkodziło, a mianowicie Harry wtulony w niego. Parsknął więc cicho kręcąc głową z rozbawieniem i spojrzał w stronę drzwi, gdy te ponownie się uchyliły. Louis trzymał w dłoniach tackę z jedzeniem jednak na widok Harry’ego sapnął cicho i odstawił ją na bok podchodząc do łóżka.

-Zasnął? Daj, położę go w naszym pokoju. –mruknął cicho Tomlinson delikatnie odrywając Harry’ego od blondyna. Następnie uniósł go ostrożnie i bez słowa wyszedł. I Niall naprawdę nigdy nie widział Lou tak delikatnego.

To pewnie dlatego uśmiechnął się szeroko mrucząc- Aw, oni są tacy uroczy. Zupełnie jak my zanim mi uległeś.

-Och, więc twierdzisz, że teraz nie jesteśmy już uroczy? –mruknął Mulat, kładąc się na kanapie koło blondyna.

-Oczywiście, że jesteśmy. Ale teraz to normalne. Każda para jest urocza.

Zayn przemilczał to wtulając blondyna w siebie i układając się wygodnie na łóżku. Leżeli tak przez resztę dnia. W tym czasie Niall wypytywał o najdrobniejsze szczegóły, a przysypiający Zayn mruczał pod nosem co udało mu się zobaczyć i czego się dowiedział.

-Zabierzesz mnie na narty, gdy już skończysz. –stwierdził pewnie blondyn, na co Zayn kiwnął jedynie głową. Nawet gdyby nie chciał, z Niall’em nigdy nie wygra i on i tak wyciągnąłby go na te narty. Lepiej więc było przytaknąć, aby Niall wreszcie przestał gadać i pozwolił się wyspać Mulatowi.- To będzie ranka, wiesz? Musisz mnie wreszcie zabrać na randkę, jesteś moim chłopakiem.

-Dobrze, zabiorę cię na randkę. Zadowolony?

-To brzmi jakbyś mi robił łaskę. To ja robię ci łaskie, bo wychodzę z takim nudziarzem! –oburzył się blondyn, a jego akcent jakoś się uwydatnił.- Jesteś naprawdę dupnym chłopakiem.

-Och, masz takie dobre serce.- ironizował Malik wywracając oczami.- Nie robię ci łaski. Pójdziemy na narty, tak? A gdy wrócimy do Londynu zabiorę cię na porządną randkę, dobrze?

-Obiecujesz?

-Oczywiście, że tak. Nie wierzysz mi?

Ramiona blondyna uniosły się i opadł po czym chłopak pokręcił głową.- Niech będzie. Trzymam cię za słowo.

Malik wtulił więc twarz w czuprynę Irlandczyka i mrucząc coś pod nosem zasnął. Niall zachichotał cicho słysząc po chwili delikatne pochrapywanie i stwierdzi, że śpiący Zayn jest zdecydowanie najsłodszy. Bez swoich poważnych oczu i odgryzania się, oraz mruczenia pod nosem, gdy już nie chciał kłótni.

Louis w tym czasie sms’ował z Liamem, kiedy Harry wtulał się mocno w jego bok powarkując co jakiś czas, gdy Louis próbował się poruszyć. Nie, żeby Louis’emu to chociaż trochę przeszkadzało. Może tylko chwilami, gdy mógł użyć jedynie jednej ręki czuł się lekko niekomfortowo. Czasami też loczki Harry’ego łaskotały go za bardzo i Louis musiał go przesunąć za co dostawało mu się po głowie w postaci niezadowolonego mruczenia chłopaka. Dopiero koło wieczora Harry obudził się i tym sposobem zmuszał Lou do oglądania z nim powtórki z Eurowizji do godziny drugiej w nocy. Przez następną godzinę miziali się i masowali, podszczypywali, łaskotali, podgryzali, przytulali aż wreszcie obaj wylądowali nago pod kołdrą, a Niall walił pięścią w ścianę krzycząc coś w stylu:

-Idźcie spać, króliki niewyżyte, nie jesteście tu sami, banda popieprzonych ruchaczy pospolitych, ludzie próbują tu spać.- i różne takie. Harry wybuchał jednak śmiechem i był zbyt zajęty ujeżdżaniem Louis’ego aby przejąć się tym chociaż trochę.

Rano Zayn niemiłosiernie wparował do ich pokoju o godzinie punkt ósmej i Harry musiał mocno ściskać Louis’ego, aby ten czasem się na niego nie rzucił.

-Nie trzeba było się posuwać do czwartej nad ranem! –burknął Malik, na co Louis odsapnął i zmarszczył brwi spoglądając na Harry’ego jakby to była jego wina. Może po części była, ponieważ Louis był potem naprawdę zmęczony, po prostu nie umiał nie wykorzystać takiej okazji.

Przez następny dzień Zayn i Lou zajmowali się tym po co tu przyjechali, a Niall siłą wyciągnął Harry’ego na spacer. Oczywiście gdy Zayn wrócił do domu niemal rozniósł pokój prawiąc im morały na temat bezpieczeństwa i tego, jak bardzo nieodpowiedzialni są włócząc się po mieście dosłownie parę minut drogi od kryjówki wroga.

-Jak zwykle przewrażliwiony. –wywrócił oczami Horan, i pokręcił głową rozbawiony, co niemal doprowadziło Zayna na skraj wytrzymałości.

-Jak zwykle nieodpowiedzialny, dziecinny, niedojrzały i w ogóle niepoważny. –warknął w odpowiedzi Malik, gdy Harry czmychnął z pokoju niezauważony nie chcąc się narażać na gniew Zayna.

-Och przeszkadza ci to? Nie proszę cię, abyś mnie pilnować! Nie prosiłem cię, abyś mnie zabierał z Irlandii, sam bym sobie poradził!

-Och, prawdopodobnie na pewno byś już nie żył. –przypomniał mu poirytowany Mulat.

-I co z tego?! To cię nie powinno obchodzić!

-Ale obchodzi i dobrze o tym wiesz! Jak w ogóle możesz mówić, że to nie moja sprawa, kiedy jestem twoim chłopakiem? Chyba o tym zapomniałeś!

Niall tupnął nogą jak małe dziecko, gdy jego twarz przybrała czerwony kolor- Nie zapomniałem! To ty potrafisz jedynie narzekać jak bardzie zły jestem! Nie będę siedział w zamknięciu jak pies, albo dziecko, które coś nabroiło! Nic nie zrobiłem i mam prawo wyjść na miasto! A skoro tak bardzo się o mnie boisz powinieneś być wtedy przy mnie zamiast robić nie wiadomo co! Już drugi dzień nie ma cię od rana do wieczora i jakoś nie widzę żadnych postępów! Jedyne co umiesz to marudzić i wrzeszczeć co robię źle, a może spojrzysz czasem na siebie?

-Więc po co chciałeś ze mną być skoro jestem taki okropny?! –wybuchł Malik, po czym w pokoju zapadła cisza. Nialler wpatrywał się w Mulata jakby nie wierząc, że naprawdę zadał tak głupie pytanie, podczas gdy Zayn odsapnął cicho i pokręcił głową podchodząc do Irlandczyka. Jego ramiona objęły delikatnie ciałko blondyna, który również odsapnął cicho jakby wyrzucając z siebie złość.- Nie krzycz.

-Przestań się mnie czepiać. –mruknął w odpowiedzi opierając głowę na ramieniu Zayna.

-Dobrze… Jutro dokończymy to z Lou, a pojutrze pójdziemy na narty, tak?

-Tak. –przytaknął pewnie Niall kiwając głową na potwierdzenie.- Lou nie zabierze nigdzie Harry’ego?

-Skąd mam wiedzieć?

-Nie wiem… Myślałem, że może ci powiedział… Harry’emu byłoby miło.

-Louis nie jest miły. –przypomniał Zayn po czym wzruszył ramionami.- Ale myślę, że na pewno go gdzieś zabierze. Ciągle go gdzieś zabiera.

-W sumie… –przytaknął Niall odsuwając się po czym zmarszczył brwi mrucząc- Nie to co ty.

Zayn wywrócił oczami i nim Niall zdążył cokolwiek powiedzieć jego usta były niemal miażdżone przez usta Malika. Blondyn odruchowo wydał z siebie cichy chichot mrucząc coś o uciekaniu od problemu, choć nie było w tym ani trochę ładu i składu, bo myślenie nad układaniem poprawnych zdań zjechało na drugi plan przy konieczności oddawania pocałunków.

Gdy już Zayn odsunął się od Niall’a mruknął coś o kolacji i Niall nie musiał słyszeć nic więcej, aby ciągnąc chłopaka do windy. I o dziwo myśl o jedzeniu zajęła jego umysł dość, aby nie rzucił się na Zayna w trakcie całej jazdy w dół, oraz drogi przemierzonej od windy do restauracji osadzonej w hotelu. Gdy tylko w tyle zauważył stoli zajęty przez Harry’ego i Louis’ego bez słowa udał się tam, słysząc za sobą stęki Zayna. Niall nie czuł ani trochę, aby miał im przeszkadzać, więc nie przejmował się nawet zmarszczonymi brwiami Louis’ego, gdy on i Zayn usiedli naprzeciwko nich. Harry jednak pokręcił głową rozbawiony i zaczął rozmowę od tego, czy Niall i Zayn przestali sobie skakać już do gardeł i jak bardzo on się tego spodziewał, bo Zayn nie umiałby się kłócić z Niall’em. Oczywiście dostał w zamian kopniaka od Malika pod stołem, jednak Niall pominął ten szczegół rozczulonym faktem jak bardzo uległy mu jest Zayn.

-Jesteście tak słodcy, że nie wiem czy śmiać się czy płakać. –odparł poirytowany Louis, na co Harry trzepnął go z otwartej ręki w ramię, więc Louis wywrócił oczami i parsknął- Och, nie rób tak, bo mnie zabijesz.

-Mógłbyś brać przykład z Zayna. –Stwierdził pewnie Nialler jak zwykle gryząc się w język za późno.

-Słucham? Dobrze nam tak jak jest.

-Chyba tobie. –mruknął Niall specjalnie za głośno, na co Harry zmroził go wzrokiem.

O tyle dobrze, że Louis puścił tę uwagę mimo uszu dalej zapychając sobie buzię sałatką grecką. I przez resztę dnia Harry’emu zdawało się, że Louis jednak słyszał uwagę Niall’a za dobrze, gdyż jego humor nagle zmniejszył się do minimum i zdawał się po prostu znosić otaczające go rzeczy. Przez moment nawet Harry chciał przeprosić go za Horana, w końcu jednak uznał, że to nie jego wina i Louis powinien zdać sobie sprawę z tego jak to wszystko wygląda i przestać udawać, że nic się nie dzieje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz