wtorek, 7 stycznia 2014

5

***

Jedyny dźwięk, jaki Niall usłyszał, to trzaśnięcie drzwiami jak Harry zniknął pod pokładem. Liam i Zayn stali po obu stronach jego stronach.


- Musisz iść - Liam pchnął go w kierunku drzwi.

- Nie martw się – powiedział Zayn. - Po prostu nie pozwól mu czekać.

- Czego on chce? - Niall zapytał. - Wszystko, czego kiedykolwiek chciał ode mnie, to bym nie stawał mu na drodze. Co, jeśli wyrzuci mnie ze statku?

- Uratowaliśmy cię, Niall - Liam spojrzał na Zayn i roześmiał się. - Nie wywali cię w najbliższym czasie.

- Po prostu tam idź – Zayn wskazał drzwi. - My mamy trochę pracy z kanonami.

- Myślę, że muszę się z nim zobaczyć – westchnął Irlandczyk. - Idźcie zatopić dla mnie statek.

- Zrobi się, Niall - Liam skinął głową i objął Zayna w talii.

Niall patrzył, aż dwójka zniknęła z jego pola widzenia, aż sam ruszył do gabinetu Harry’ego. Zatrzymał się przed drzwiami i nasłuchiwał jakichkolwiek oznak, czy Harry mał zamiar go zabić. Nie słyszał nic, więc ostrożnie podniósł rękę i cicho zapukał.

- Proszę wejść – rozległo się po chwili ciszy.

Niall pchnął drzwi i zobaczył Harry’ego pochylonego nad biurkiem, udającego, że jest zajęty patrzeniem na mapy. Kapitan wyglądał zupełnie inaczej niż zwykle. Jego płaszcz i kapelusz wisiały przy drzwiach na wieszaku, pozostawiając Harry’ego w zwykłej białej tunice i brązowych spodniach. Jedna ręka zaplątana była we włosach, druga natomiast śledziła mapy.

- Nie stój tak – rzekł Harry, leniwie podnosząc wzrok. Niall przeszedł przez pokój, uprzednio zamykając za sobą drzwi. Stanął na środku, na co Harry westchnął.

Niall był pewien, że w tym momencie kapitan był już zirytowany. Harry wyprostował się i obserwował, jak Irlandczyk robi kilka kroków w przód.

- Chciałeś mnie widzieć?

- Tak, dlatego cię tu wezwałem - Harry spojrzał na Nialla jakby był najgłupszym człowiekiem na świecie. Skinął na jedno z krzeseł i Niall usiadł dopiero wtedy, gdy zrobił to Harry.

Dźwięk kanonu rozniósł się po kabinie. Harry słuchał jak wystrzelił ponownie. Harry odsunął się od Nialla i wyjrzał przez okno, a Niall widział z miejsca, że ​​Arson powoli znika pod wodą. Harry uśmiechnął się do wraku, nim ponownie pojawi się przed Niallem. Potarł głowę i odsunął z twarzy kilka loków.

- Jesteś ranny?

- Nie, nie bardzo – odpowiedział Niall, a Harry skinął głową.

- Nie bardzo? Myślisz, że w to uwierzę? Wiesz, że Arson nosił dość agresywną reputację… - Harry zatrzymał się, oczekując jakiegoś wytłumaczenia, lecz to się nie stało. - Niall, wiem, co inne załogi mogą…

- Dostałem kilka ciosów, to wszystko - Niall przerwał mu. - Powiedzieli, że nie mogą mnie zranić za bardzo, bo wtedy nie sprzedadzą mnie za dobrą sumę.

- Pieprzeni handlarze niewolnikami - Harry potarł czoło i mruknął. - Co z Cartasonem?

- Czuję się dobrze - Niall próbował przekonać Harry’ego.

- Czy aby na pewno?

Niall nie wiedział, jak radzić sobie z nagłym zainteresowaniem Harry’ego swoją osobą.

- Na pewno.

- Jeśli czegoś potrzebujesz, postaram się pomóc najlepiej jak będę mógł - Harry wyjaśnił.

- Nie potrzebuję niczego - Niall odpowiedział. - Zayn i Liam zadbali o mnie, ale dziękuję. Zapadła niezręczna cisza. - Harry, dlaczego cię to obchodzi, czy jestem ranny?

- Nie wiem - Harry wzruszył ramionami i spojrzał na swoje mapy. - Ale Zayn i Liam to robią, a zależy mi na nich.

- Myślę, że to zrozumiałe - Niall wstał i ruszył w kierunku drzwi.

- Czy powiedziałem, że możesz iść? - Harry zawołał z krzesła. Niall zrozumiał swój błąd i wrócił na miejsce. - Jest z tobą o wiele więcej kłopotów, niż jesteś wart.

- Przepraszam - Niall skrzywił się i spojrzał na nogi.

- Cieszę się, że nie jesteś ranny, Niall - Harry zaczął. - Bo jeśli byś był, czułbym się o wiele gorzej - Niall usiadł i czekał nerwowo na Harry’ego, by kontynuował. - Możesz postawić całą moją załogę na wysokim ryzyku, bo dwójka moich najlepszych ludzi postanowiła zakochać się w tobie. To wielkie szczęście, że udało nam się pokonać Arsona i uratowaliśmy cię bez zbytnich strat. Jedynym powodem, że się tak stało to fakt, że dbali tylko o tobie. Ale to nie znaczy, że nie cierpią.

- Przykro mi.

- Powinno być – powiedział Harry.

- Nie chciałem, by ktokolwiek cierpiał z mojego powodu - Niall zająknął się. Harry zaśmiał się, unosząc brwi.

- Stało się. Josh został postrzelony, Jona prawie wypchnięto za burtę, ale złapałem go. A Jeb i Harding? Dużo czasu z nimi spędziłeś. To najmłodsi członkowie mojej załogi i Arson prawie wziął Hardinga ze sobą. Liam, jeden z mężczyzn, na których Ci zależy najbardziej na tym statku, został pchnięty nożem. Czy zdajesz sobie sprawę, jak łatwo ten miecz mógł zetknąć się z jego sercem?

Obraz błysnął przed oczami Nialla. Josh wykrwawiający się na śmierć, upadek Jona do wody. I Liam. Widok jego martwego ciała był nie do zniesienia.

- Wszyscy narażeni byli na ryzyko - Harry wyjaśnił, zbliżając się do Nialla.

- Dla ciebie! Spośród wszystkich osób, byli gotowi umrzeć za ciebie!

- Nie wiem, dlaczego - Niall zaczął, ale Harry nie pozwolił mu dokończyć.

- Nie wiem, dlaczego przełożyli swoje życie nad bezpieczeństwo jakiegoś idioty jak ty. Wszyscy cię lubią i nie rozumiem, dlaczego. Co zrobiłeś, że tak szybko cię pokochali?

- Nie wiem.

- Naprawdę nienawidzę takich ludzi jak ty! - Harry krzyknął. - Reszta mojej załogi straciła swoje głowy, ale ja nadal nie mogę znieść pieprzonego szlachcica na moim statku. Wiesz, że większość żyć mojej załogi zostały odebrane przez takich jak…

- Nie jestem.

- Nie jesteś, co? - Harry zapytał przez zaciśnięte zęby.

- Nie jestem szlachcicem - Niall powiedział, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. - Nigdy nie czułem powiązania z rodziną szlachecką czy królewską. Nie obchodzą mnie moi rodzice, ich moc czy pieniądze.

- Co masz na myśli? - twarz Harry’ego zmieniła się, gdy spojrzał na Nialla. - Jesteś szlachetnej krwi…

- Ale to nie znaczy, że muszę wspierać to, co szlachta robi - Niall wyjaśnił. - Nie podobało mi się, jak moi rodzice używają swej władzy. Kiedy tylko mogłem, wymykałem się z domu, by zobaczyć jak żyją inni ludzie, zawsze chciałem im pomóc.

- Dlaczego tego nie zrobiłeś? - Harry nie do końca wierzył w to, co Niall mówił. - Miałeś władzę.

- Nie, nie miałem - Niall pokręcił głową. - Starałem się zaproponować coś rodzicom, ale oni odmawiali. Byłem wściekły, bo zachowywali się, jakby to ich nie dotyczyło.

- Niall, źle cię oceniłem, ale to nie zmienia stanu rzeczy, które się ostatnio stały.

- Wiem.

Harry chodził po gabinecie przez minutę, jakby rozważał, co powiedzieć dalej, nim w końcu oparł się o oparcie krzesła.

- Nie jesteś urodzony, by zostać piratem, Niall. Szczerze nic nie zrobiłeś, a już wpędziłeś ludzi w niebezpieczeństwo. Nie umiesz się bronić - Harry wziął głęboki oddech, jakby był wyczerpany. - Cholera, Danielle to potrafi, a ty nie.

- Wiem, że nie jestem zbyt pomocny - Niall spojrzał na swoje ręce z poczuciem winy za to, że jest tak bezużyteczny. - Ale chcę być lepszy. Znam się na nawigacji i mapach, a jeśli chodzi o walkę, mogę zacząć trenować. Wiem, że myślisz, że nie pasuję do tego, ale ja myślę, że się nadaję. Naprawdę wierzę, że to jest miejsce, gdzie mam być, ponieważ przez tydzień bycia tu czułem się jak w domu bardziej, niż kiedykolwiek w Irlandii. Danielle, Josh, Dan… Cała załoga powitała mnie. Z wyjątkiem ciebie i… - Niall przestał mówić i wziął głęboki oddech, zamykając oczy. - Chcę tylko akceptacji, bo to twój statek i chcę ci udowodnić, że mogę być częścią załogi. Zrobię wszystko, co mi każesz. Będę trenować z Zaynem i Liamem, będę sprzątać z Hardingiem, pomogę z mapami i śledzeniem statków królewskich. Znam harmonogramy, gdzie każdy będzie, przynajmniej w Wielkiej Brytanii. Mój brat zaręczył się z jakąś dziewczyną z Paryża, więc gdy odszedł, wszystkiego mnie nauczył. Wiem, co planuje każdy port na najbliższe sześć miesięcy. Mogę zrobić cokolwiek, tylko daj mi szansę.

Obaj mężczyźni patrzyli na siebie, a czas ciągnął się i wydawać by się mogło, że minęła godzina, nim Harry odchrząknął.

- Od chwili, gdy pojawiłeś się na tym statku, byłem skłonny zostawić cię w najbliższym porcie, do którego dobijemy. Ale załoga, zwłaszcza Zayn i Liam, nie pozwoliliby mi na to. Nie mogę stracić dwóch moich najlepszych ludzi. Dam ci szansę, abyś udowodnił to wszystko, ale nie każ mi żałować. Musisz zarobić na miejsce na tym statku.

- Nie będziesz żałować - Niall nie mógł powstrzymać głupkowatego uśmiechu, który pojawił się na jego twarzy, gdy uśmiechnął się do Harry’ego. Harry schylił się i pociągnął Nialla za rękę do drzwi. Następnie wystawił go na zewnątrz, gdzie czekali już na niego Liam i Zayn.

- Zayn, Liam, jeśli nie nauczycie tego dzieciaka walczyć, on umrze. Skoro przyprowadziliście go na statek, upewnijcie się, że tu przetrwa.

*

- Niall, ręce do góry! - Zayn zawołał, symulując atak jego prowizorycznym mieczem. Niall zmarszczył brwi i podniósł laskę, którą Zayn dał mu do pracy. W ciągu ostatnich kilku dni od jego misji ratunkowej, Niall spędził trochę czasu z różnymi członkami załogi, a teraz w końcu uczył się walczyć.

- Jak to? - Niall zapytał.

- Wystarczająco blisko! - Zayn odpowiedział. - Teraz mam zamiar przyjść do ciebie i po prostu staraj się mnie pokonać.

Niall zebrał się w sobie, podnosząc laskę. Patrzył na Zayna z prętem i był przygotowany do walki, ale wtedy Liam pojawił się między nimi.

- Niall, co, do cholery, robią twoja nogi?

Liam wrócił z obchodu pokładu. Niall spojrzał w dół i zauważył, jak niezgrabnie stoi.

- Miałeś jakieś treningi?

- Trochę, ale nie zwracałem na to uwagi – Niall zaczerwienił się. - Dla moich rodziców priorytetem było, aby mój brat się tego nauczył, nie ja. Mnie zmuszali do nauki, polityki i tym podobnych.

- Domyślam się, że to nie podziałało dobrze? - Liam zapytał.

- Nie bardzo. Moi nauczyciele nienawidzili mnie.

Liam spojrzał na nogi Nialla, po czym złapał blondyna za ramiona i lekko go kopnął tak, by odpowiednia stanął. Następnie stanął za nim.

- Nie możesz trzymać stóp pod takim kątem. Nie jesteś gołębiem, prawda?

- Nie… Po prostu robię to, kiedy się denerwuję - Niall wyjaśnił. Liam pogłaskał jego ramiona.

- Rozluźnij się, jeśli chcesz się czegoś nauczyć. Zayn jest dobrym nauczycielem.

Liam dał Niallowi ostatnią wskazówkę, a następnie podszedł do Jeba i Sandy’ego, by dać im instrukcje.

- Gotowy, Niall?

Niall przytaknął z entuzjazmem i zebrał się w sobie by po raz kolejny walczyć Zaynem. Zayn podszedł do Nialla z prędkością i ten natychmiast uniósł laskę, by zablokować Zayna.

- Dobrze! - zawołał brunet i poczynił nowy ruch. - Nie odwracaj się ode mnie! Patrz cały czas na mnie!

Dwójka nadal walczyła, aż Niall nagle zamachnął się na Zayna. Starszy mężczyzna podniósł broń, ledwo blokując atak Nialla.

- Dobry strzał - Zayn się roześmiał. - Ale nie próbuj jeszcze ze mną walczyć, po prostu pracuj na obroną samego siebie.

- Przepraszam - Niall powiedział. - Zróbmy to jeszcze raz.

- Gotowy? - Zayn uśmiechnął się i cofnął się, aby rozpocząć nowy mecz. Niall skinął głową i przygotował się do ataku.

Para walczyła przez na chwilę i Zayn nawet pozwolił Niallowi, by ten go pokonał. Nadal ruszali się po pokładzie, aż Zayn przyłożył swój “miecz” zbyt mocno do ramienia Nialla. Chłopak krzyknął z bólu, a Zayn wytrzeszczył oczy na wiadomość, iż zranił blondyna. Szybko rzucił laskę na pokład i podszedł do Nialla.

- Wszystko w porządku? Tak mi przykro, Niall. To się nie powtórzy. Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłem – wpatrywał się w Nialla, mamrocząc słowa przeprosin. Zauważył czerwony ślad na szyi i poczuł się winny. - Możemy przestać ćwiczyć teraz, Niall. Przykro mi.

- Zayn, jestem… - Niall zaczął.

- Nie, Niall, to moja wina, że ​​nie byłeś gotowy, gdy zaatakowałem zbyt mocno - Zayn pochylił się i ucałował delikatnie czerwony ślad. Niall westchnął usta Zayna na swej skórze, a następnie jego oczy rozszerzyły się, gdy zauważył skradającego się po kątach Josha.

- Jest dobrze, nie uderzyłeś mnie aż tak mocno – powiedział Niall.

-Jesteś pewien?

- Tak. Możemy jeszcze raz?

- A może zróbmy przerwę i pójdę pomóc Liamowi?

Niall przytaknął i pomachał mu, a ten zniknął pod pokładem w poszukiwaniu Liama.

- Aż tak źle? - Josh zapytał z przekornym uśmieszkiem na twarzy. - Gdy cię pocałował, poczułeś się lepiej?

- To nawet mnie nie zabolało tak bardzo – Niall roześmiał się.

- Nie wierzę, że zwykłe uderzenie cię kijem sprawiło, iż Zayn zaczął wariować - Josh oparł się o burtę.

- Co masz na myśli? - spytał Niall, a Josh prychnął.

- Zayn nigdy się o nikogo nie martwił. On jest.. Był jak Harry. Zawsze spokojny i zamknięty w sobie. Ale odkąd ty tu jesteś… Stał się taki milszy czy coś.

- Dlatego sprawdzał, czy nic mi nie jest? Po uderzeniu kijem? - Niall potarł ramię.

- Dokładnie. Liam tak się zmienił, odkąd tu jesteś. Jest mniej spięty. Kiedyś zawsze się na mnie wyżywał, że nie wykonuję swojej pracy, z czym czuł się potem źle. Ale teraz nawet nie powstrzymuje mnie od lenistwa – Niall zaśmiał się, a Josh kontynuował. - Nie oszukujmy się, Niall. Rzeczy się zmieniły odkąd Zayn i Liam przyprowadzili cię na pokład. Ludzie są szczęśliwsi, bardziej wyluzowani. Z wyjątkiem części, w której zostałeś porwany przez piratów, oczywiście.

- Tak, z wyjątkiem tego - Niall uśmiechnął się do drugiego człowieka. - Nie bądź taki sentymentalny*, Josh – Niall próbował przytulić pirata, ale ten zaśmiał się i odepchnął go.

- Spływaj. Po prostu mówię, że wszystko stało się o wiele lepsze. Zayn i Liam naprawdę cię lubią, oni są wręcz w tobie zakochani - Josh patrzył jak Niall spuścił wzrok. - Coś nie tak?

- Josh, odpowiesz mi szczerze? - Niall westchnął, kołysząc się na palcach.

- Tak, oczywiście - Josh uśmiechnął się.

- Myślisz, że to możliwe, by kochać dwie osoby? - Niall wstrzymał oddech, czekając aż Josh się roześmieje, a ten po prostu posłał mu ciepły uśmiech,

- Myślisz, że kochasz Zayna i Liama?

- Nie wiem… - Niall potarł głowę. - Nigdy nie byłem zakochany i to co do nich czuję jest naprawdę silne. Liam jest taki miły, pozwala spać w swoim pokoju, bo widocznie Zayn wala się po całym łóżku… Ale z nim też uwielbiam być. To jest coś w stylu… Zayn zwala mnie z nóg, a Liam pomaga mi się podnieść. Nie mogę żyć bez nich.

- Ciekawie to opisałeś. Zayn zwala cię z nóg, a Liam pomaga ci się podnieść – Josh zacytował. - Wydaje mi się, że naprawdę dobrze wam razem i jesteście gotowi, by spróbować.

- Tak myślę, ale całe moje życie byłem uczony, że można kochać tylko jedną osobę. Czy to jest w porządku kochać dwie osoby?

- Niall, jesteśmy piratami, nie robimy tego co słuszne - Josh zaśmiał się i poklepał Nialla po plecach. - Robimy to, na co mamy ochotę. Teraz i ty jesteś piratem, nie musisz robić tego, co inni ludzie myślą, że jest w porządku.

- Dzięki, Josh! - Niall uśmiechnął się i zrozumiał, co Josh próbował powiedzieć. Następnie ruszył pod pokład.

- Nie ma problemu! - usłyszał jeszcze, nim zniknął. Kiedy tylko znalazł się na dole, omal nie staranował Danielle, która w skutek tego runęła na podłogę.

- Co ty wyprawiasz? - spytała zdziwiona, zbierając ubrania, które niosła.

- Przepraszam Danielle - Niall podniósł niektóre koszulki. - Widziałaś Liama lub Zayna?

Danielle uniosła brew i spojrzał na rozbudzonego Irlandczyka.

- Uh, właśnie widziałam Liama, idącego do swojego pokoju. Mówił coś o Danie, który rozlał wino na jego koszulę?

Danielle nie zdążyła dokończyć, bo Niall biegł już korytarzem w stronę pokoju Liama. Otworzył drzwi w momencie, gdy Liam zakładał czystą koszulę. Mężczyzna odwrócił się na dźwięk otwieranych drzwi, a gdy zobaczył Nialla, uśmiechnął się i stanął twarzą do niego.

- Nialler, jak twoje ćwicze… - nie dane mu było dokończyć, bo Niall przeszedł przez pokój i praktycznie skoczył mu w ramiona, zatrzymując wszelkie słowa pocałunkiem. Liam zamarł w szoku. Niall nigdy nie zrobił pierwszego kroku. Gdy Liam wrócił do rzeczywistości, objął Nialla, przyciągając go bliżej i pogłębiając pocałunek, aż opadli na łóżko. - Co to było?

- Rozmawiałem z Joshem o tobie i Zaynie - Niall był zaskoczony, gdy Liam nie wykazał żadnych oznak zmieszania lub zranienia. Zamiast tego podniósł się na łokciach.

- Zayn był tu wcześnie, bo wciąż mu przykro, że cię uderzył.

- Mówiłem mu, że to nie boli - Niall roześmiał się i przewrócił oczami.

- Więc, o czym rozmawiałeś z Joshem?

- Liam, zależy mi na tobie i Zaynie, bardzo. Wiem, że należy kochać jedną osobę. Ale z tobą i Zaynem jest inaczej i nie mogę wybrać. Nie chcę wybierać - Niall zakończył, na co Liam uśmiechnął się i pocałował Nialla w nos.

- Nie musisz wybierać – odezwał się ktoś, a gdy obaj spojrzeli w stronę drzwi, zobaczyli Zayna opierającego się o framugę. - Danielle mówiła, że mnie szukałeś?

Niall spojrzał na Liama, nim wstał i podszedł do Zayna. Stanął na palcach i pocałował go miękko w usta.

- Dziękuję.

- Naprawdę to robimy? - Liam uśmiechnął się.

- Jestem gotów, jeśli wy też jesteście - rzekł Niall, wracając do łóżka i ciągnąc za sobą Zayna. Zayn spojrzał na Liama ​​i pochylił się, by pocałować go, potwierdzając słowa Nialla.

- Jestem bardziej niż chętny.

Niall uśmiechnął się i rzucił się na szyję obu chłopców.

- Dziękuję - Liam i Zayn zaśmiali się i pociągnęli Nialla na łóżko tak, że był wciśnięty między nich. Liam spojrzał na Nialla.

- Jesteś doskonały.

Niall ukrył twarz w poduszce, aby ukryć rumieńce. Zayn tylko zaśmiał się i objął go w pasie, aby wyciągnąć Nialla z jego kryjówki.

- Pewnego dnia będę tak fajny jak wy dwaj - Zayn uśmiechnął się i pochylił się, by złożyć kilka pocałunków wzdłuż szyi blondyna.

- Już jesteś fajny, po prostu w innym sensie.

- To dlatego was kocham – zgodził się Liam.




* sappy w oryginale oznacza głównie soczysty, ale tym mianem określa się też osoby w słodki sposób sentymentalne bądź naiwne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz