poniedziałek, 6 stycznia 2014

Tytuł: Sexphone (Sex-telefon)

Autorka: @JustineAvenue & @CarpeDiemMargie

Ilość stron: 4

Połączenie: Zarry = Zayn + Harry

Gatunek: Romans

Opis: Zayn znajduje ogłoszenie o zaginionym kotku młodego chłopaka, imieniem Harry. Nie może się oprzeć i dzwoni do niego. Czy ich rozmowa zakończy się zwyczajnie, czy może wydarzy się coś więcej?

Ostrzeżenie: Przewiduję sceny +18 - czytasz na własną odpowiedzialność.

Podkład muzyczny: Cobra Starship - Hot Mess

* * *

-Molly?

Zmartwiony Harry przechadzał się uliczkami Londynu, co jakiś czas przylepiając do pobliskich drzew informację ze zdjęciem szarej kocicy i numerem telefonu. Otulając się szczelniej płaszczem, wziął dwa głębokie oddechy i ponownie krzyknął w noc:

-Molly! Gdzie jesteś? - przystanął na moment, przytulając do siebie fotografię ukochanego zwierzaka, po czym zamyślił się. - Może już czas wracać? Jeśli ktoś go odnajdzie… Na pewno zauważy ogłoszenie. Chyba.

Zrezygnowany niepowodzeniem w poszukiwaniach, skierował się w stronę domu. W pewnym momencie zgasły wszystkie latarnie, a Harry zatrzymał się, wznosząc ręce do nieba.

-Coś jeszcze? - wrzasnął rozdrażniony. I wtedy z nieba lunął deszcz.

Ta noc była zwyczajnie do bani. Impreza w klubie okazała się dnem, ludzie zachowywali się niczym banda dzikusów, a drinki smakowały jak płyn do mycia naczyń. Sfrustrowany i zdenerwowany Zayn Malik kroczył chodnikiem, przeklinając się w myślach, że nie wziął taksówki. Deszcz padał jak z cebra i nic nie wskazywało na to, że pogoda w pochmurnym na co dzień Londynie, ma się choć trochę poprawić.

Właśnie miał skręcać w uliczkę, prowadzącą do mieszkania, gdy jego uwagę przykuła biała kartka, która przykleiła mu się do trampka. Wywrócił teatralnie oczyma, po czym schylił się i podniósł skrawek papieru. Było to ogłoszenie o zaginionej kotce, bardzo ładnej, szarej kotce o ślicznych oczach w kolorze turkusu. Pod spodem znajdował się numer kontaktowy właściciela i podpis. Harry.

Zayn uśmiechnął się po nosem i ruszył w dalszą drogę. Gdy tylko się rozebrał i wziął prysznic, rozłożył się wygodnie na łóżku, a następnie wziął do ręki telefon i ogłoszenie. Przez kilka minut nie mógł się zdecydować, co zrobić, aż w końcu wykręcił numer.

-Słucham? - po kilku sygnałach, w słuchawce odezwał się niski, męski i zachrypnięty głos.

-Cześć, Harry. Jak się masz, kochanie? - powiedział spokojnie Zayn, przygryzając wargę. Uśmiechnął się, gdy usłyszał nagle wciągane do płuc powietrze.

-Z kim… Z kim rozmawiam? - głos chłopaka po drugiej stronie niebezpiecznie zadrżał.

-Moje imię nie jest ważne. To… Co masz na sobie, kociaku? - zachichotał Zayn, jednocześnie czując, że ta noc nie jest chyba do końca skreślona.

Oczy Harry’ego rozszerzyły się i miał wrażenie, że traci czucie w dłoniach. Pomimo, iż trząsł się niczym osika, z miejsca uznał głos nieznajomego za co najmniej seksowny. Od zawsze kręcił go taki akcent, więc pomimo prób oparcia się mu, po chwili odparł:

-Cóż… Ko-koszulkę… i bokserki.

Gdy po ponad minucie nie usłyszał odpowiedzi, odsunął telefon od ucha i spojrzał zdziwiony na ekran. Połączenie nadal trwało.

-Chciałbym je z Ciebie zdjąć.

Jego szept sprawił, że przez ciało Harry’ego przeszedł dreszcz. Przełknął ślinę, zupełnie nie wiedząc, co odpowiedzieć.

-Szkoda, że nie mogę być teraz obok Ciebie… Ale gdybym był, to… Chcesz wiedzieć, co mógłbym zrobić? Chcesz tego, Harry? - powiedział powoli, swoją dłonią zjeżdżając po klatce piersiowej, by następnie ułożyć ją na swoim przyrodzeniu, skrytym pod czarnym materiałem bielizny.

-Chcę… - usłyszał szept chłopca i ponownie się uśmiechnął.

-Powoli zdjąłbym z Ciebie koszulkę i zaczął obsypywać pocałunkami Twoją klatkę piersiową… - wymruczał Zayn. - Robiłbym kółeczka językiem wokół Twoich sutków, raz po raz je przygryzając. Moje wargi tworzyłyby ścieżkę prowadzącą od szyi, aż po brzuch…

-Boże - wydyszał Harry po drugiej stronie telefonu. - Kim Ty do cholery jesteś, że mówisz takie rzeczy?!

-Twoim aniołem, kochanie. Nie podoba Ci się? Okej, w takim razie się rozłączam. Dobranoc…

-NIE! - zawołał szybko młodzieniec. - Nie, proszę, kontynuuj.

Malik oblizał wargi i ścisnął swojego penisa przez materiał bokserek. Zdusił w sobie jęk i przymknął powieki, wyobrażając sobie, co mogłoby się wydarzyć.

-Mam kontynuować? - zaśmiał się chłopak, wprawiając Harry’ego w ekstazę - W takim razie… Odpowiesz na jedno, proste pytanie?

-Tak. - odpowiedział Loczek bez wahania.

Jego rozmówca wydał z siebie odgłos przypominający mruczenie.

-Kotku - zaczął, biorąc płytki wdech. - Czy będziesz robił wszystko, co Ci rozkażę?

”Wszystko co mi rozkaże - przemknęło Stylesowi przez myśl. - To może być naprawdę WSZYSTKO. Nawet nie znam jego imienia…”

-Pod jednym warunkiem - odpowiedział, po chwili namysłu. - Obiecasz mi, że ta noc będzie dla mnie niezapomniana.

Po drugiej stronie rozległ się stłumiony śmiech.

-Kochanie, mogę Ci przyrzec, że nawet, jeżeli bardzo byś chciał, tej rozmowy nigdy nie zapomnisz.

-W takim razie zgadzam się. Wszystko, czego chcesz - powiedział Harry pewnym siebie tonem. Zayn wypuścił powoli powietrze, zalegające w płucach i poprawił się na łóżku.

-Rozbierz się - powiedział stanowczo Malik. Zadowolenie wpełzło na jego twarz, gdy usłyszał w słuchawce szelest. - Dobrze, kociaku. A teraz wyobraź sobie, że moja dłoń zsuwa się po Twoim ciele i delikatnie obejmuje Twego penisa. Zrób to tak, jak myślisz, że ja bym zrobił…

-Oh, matko - jęk chłopaka po drugiej stronie telefonu, wywołał u Zayn’a palpitacje serca.

-Cały czas całowałbym Twoje podbrzusze, gdy moje palce zacisnęłyby się na Twoim przyjacielu. Zacząłbym ruszać się w górę i w dół, bardzo powoli, aż prosiłbyś mnie o więcej…

-Błagam, proszę… Nie przestawaj - wydyszał Harry.

-Ścisnąłbym Cię mocniej, a moja dłoń przesuwałaby się szybciej i szybciej…

Jęki Harry’ego stawały się coraz głośniejsze, gdy wyobrażając sobie to wszystko wykonywał ruchy opisywane przez rozmówcę.

-Dobrze - odezwał się w słuchawce zadowolony głos. - Teraz, nie przestawając Cię zadowalać, wsunąłbym mały palec w Twoje tylne wejście… - przerwał na chwilę, po czym szybko dodał. - Zrób to.

Harry zawahał się, po czym chrząknął znacząco.

-Ach, no tak. Telefon - zaklnął pod nosem chłopak. - Odłóż go i ustaw na głośnik. Będę mówił.

Loczek posłusznie wykonał polecenie i mruknął “Już” w oczekiwaniu na kolejne słowa.

-Mmmm… - usłyszał zadowolone mruknięcie. - Tak bardzo chciałbym Cię teraz poujeżdżać.

Zayn przyspieszył ruchy na swoim członku, co jakiś czas ściskając jądra. Mógł sobie jedynie wyobrazić, jaki Harry jest rozpalony i mokry po drugiej stronie telefonu.

-Wsuwałbym w Ciebie palec powoli, abyś poczuł każdy milimetr… A potem dołączyłbym drugi, aż poczułbym Twoją wilgoć - szepnął Malik, a w odpowiedzi usłyszał syknięcie. - Ruszałbym wolno, aż nagle zgiąłbym je, aby Cię potrzeć - kontynuował chłopak i wtedy usłyszał przeciągły jęk. - Tak, kochanie, właśnie tak.

-Kurwa, jak dobrze, ja pierdolę… - wydyszał Harry. - Jesteś moim bogiem..

-Bogiem dopiero będę, kochanie. Chciałbym Cię zobaczyć, takiego mokrego, wijącego się i jęczącego z rozkoszy. Całowałbym Twoje rozgrzane usta, a moje palce pieprzyłyby Cię do nieprzytomności. Teraz dołożyłbym już trzeci palec i przyspieszył ruchy, mocno ocierając się o Ciebie, aż drżałbyś bez opamiętania.

-BOŻE ŚWIĘTY - krzyknął Styles, cały roztrzęsiony. - Zaraz… zaraz dojdę… - wysapał, przymykając powieki.

-Ja też jestem blisko - mruknął chłopak, ciężko dysząc. - Teraz… Wyobraź sobie, że pomagasz mi dojść, a ja jęczę Ci prosto do ucha… - przerwał, demonstrując ciche jęki. - Potem uklęknąłbym przed Tobą i zaczął Cię ssać, zabawiając się z Tobą języczkiem. Wyobrażasz to sobie, hmm?

Harry w odpowiedzi skinął głową, w ekstazie zupełnie zapominając, że jego rozmówca go nie widzi.

-Dobrze… - przez chwilę Harry słyszał tylko jęki. - Och… Po momencie wytrysnąłbyś mi prosto do gardła, a ja zlizałbym z Ciebie resztki spermy… Kociaku, dobrze się bawisz?

-KURWA MAĆ, BOŻE, TAK, TAK, TAK! - w słuchawce rozległ się donośny krzyk, przez co Zayn mógł sobie wyobrazić, jak olbrzymi wytrysk musiał mieć młodzieniec. - Boże…

-Mhm, jestem święcie przekonany, iż wyglądasz teraz jak bóg seksu… Chciałbym mieć taki widoczek w łóżku cały czas, nigdy bym Cię z niego nie wypuścił, kochanie… Jak się czujesz?

-Bosko, zajebiście, cudownie, kurwa… Ja pierdolę - dyszał Harry, a na usta Zayn’a wpełzł zawadiacki uśmieszek.

-Nie ma za co, do usług, kociaku - zachichotał Malik, po czym dodał. - Oh, zapomniałbym, skoro mowa o kotach. Jutro, punkt dwunasta w południe, Big Ben. Poszukamy Twojej kici razem. Dobranoc - po tych słowach mulat rozłączył się, nie przestając myśleć o uroczym chłopcu, którego nigdy nie widział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz